Marek Kondraciuk:
Wystąpił pan po raz 75 w reprezentacji i to w zwycięskim meczu. Humor kapitana reprezentacji jest po nim trochę lepszy?
Jacek Bąk:
Jubileusz nie cieszy, a zwycięstwo tylko trochę, bo to mój drugi mundial i przegrany niemal tak samo jak pierwszy, w Korei. Dziś wygraliśmy, z Niemcami nie musieliśmy przegrać, szkoda, że tak trochę dziwnie podeszliśmy do spotkania z Ekwadorem. Do dziś nie potrafię powiedzieć dlaczego. Może byliśmy w euforii po zwycięstwie nad tym zespołem w Barcelonie 3:0 i choć mówiliśmy sobie, że trzeba o tym zapomnieć, to jednak tkwiło gdzieś w nas. Co tu dużo gadać: sprawiliśmy zawód.
Jak kapitan podsumuje ten mundial?
No a jak można go podsumować. Pakujemy walizki, jedziemy do domu, trzeba się zastanowić co zrobić, żeby za cztery lata na mundialu było więcej radości po meczach naszej reprezentacji.
Chciałby pan jeszcze raz rozegrać ten pamiętny mecz z Ekwadorem?
Taki jest sport, taka jest piłka, że drugi raz tego samego meczu rozegrać się nie da. Gdyby można było cofnąć czas, to na pewno spotkanie z Ekwadorem wyglądałoby inaczej.
Czy atmosfera w przegranym zespole jest na tym mundialu lepsza niż na poprzednim, przed czterema laty?
Jest trochę lepsza. Drugi mecz, z Niemcami, zagraliśmy o niebo lepiej niż pierwszy, z Ekwadorem. Cztery lata temu drugie spotkanie z Portugalią to była katastrofa - 0:4! Ostatni mecz i wtedy i teraz był zwycięski, ale to tylko na pocieszenie. Dziś wygraliśmy z Kostaryką, która nie jest silną drużyną, ale przecież też trzeba było się mocno napracować, żeby ją pokonać.
Chce pan nadal grać w reprezentacji?
Pewnie! A dlaczego nie. Tu na mundialu nie wypadłem chyba źle, myślę, że mogę coś jeszcze dać z siebie tej drużynie.
Ten zespół ma jeszcze perspektywę rozwoju, czy może trzeba go radykalnie zmienić?
Zmienić, zmienić, ale jak? Czy mamy w kraju tylu dobrych piłkarzy, żeby nagle ten zespół zmienić? Owszem, zmianą można robić, ale stopniowo.
Kilku dobrych zawodników trener nie zabrał na mundial. Brakowało ich tu?
Dudek, Frankowski, Kłos, Rząsa to doświadczeni zawodnicy. Na pewno bardzo by się tu przydali. Ja osobiście chciałbym, żeby tu byli, ale trener podjął inną decyzję. Nie dam się wciągnąć w gdybanie, czy pokonalibyśmy Ekwador z nimi
w składzie. Nikt zresztą tak na to nie patrzył. Nie było ich i koniec. A jeśli chodzi o przyszłość, to przecież oni nadal są w kadrze. Mogą być powołani na następny mecz. Inna sprawa, czy będą chcieli jeszcze grać w reprezentacji.
Czy trener Paweł Janas powinien zostać?
Tak, powinien nadal prowadzić reprezentację. I mówię to nie dlatego, że jestem kapitanem i tak wypada.
A dlaczego powinien zostać?
Bo dobrze zna drużynę, wykonaliśmy razem dużą pracę, a zaraz są przecież mistrzostwa Europy. Przyjdzie nowy szkoleniowiec, zacznie wszystko od nowa ustawiać. To się może odbić na wynikach zespołu, bo czasu jest bardzo mało.
Rozmawiacie między sobą w zespole o tym, kto powinien prowadzić reprezentację?
Nie, absolutnie nie. To nie wywołuje w nas żadnych emocji. Koncentrujemy się na grze, chcemy grać jak najlepiej, a nie dyskutować o trenerze. Słowo daję.
Czy nie sądzi pan, że trzeba poprawić relacje między drużyną i mediami?
Na pewno. Wasza sprawa to pisać, nasza grać, a przecież wszyscy jesteśmy Polakami i wszyscy chcemy, aby nasza reprezentacja grała jak najlepiej. Ja się nie boję krytyki i nie obrażam o nią.
Lider reprezentacji Kostaryki Paulo Wanchope powiedział przed meczem, że jedynym polskim zawodnikiem, jakiego zna jest Jacek Bąk.
Nie mam pojęcia dlaczego. Nigdy z nim nie grałem w jednym zespole. Traktuję to jako komplement.
Fot: Jacek Bąk / Wojtek Wilczyński
PT