Facebook Google+ Twitter

Jacek Bożek z Klubu Gaja: W Polsce rośnie liczba ludzi, którym ekologia jest bliska

Jest założycielem i prezesem Klubu Gaja. Zaangażowany w takie projekty jak: "Święto drzewa", "Zaadoptuj rzekę", "Teraz Wisła", "Jeszcze żywy karp" i wiele innych. Członek międzynarodowego stowarzyszenia Ashoka Innovators for the Public. Jacek Bożek w rozmowie z Wiadomości24.pl wyjaśnia, dlaczego ubój rytualny jest złem, z których projektów Klubu Gaja jest szczególnie dumny i jak ma się w Polsce ekologia.

 / Fot. zdjęcie zaczerpnięte z oficjalnej strony Klubu GajaAgnieszka Moczyróg: Spotykamy się godzinę przed demonstracją przeciwko legalizacji uboju rytualnego, której Pan przewodniczy. Dlaczego politycy chcą powrotu do możliwości jego wykonywania?
Jacek Bożek: To nie jest tak, że wszyscy politycy chcą powrotu do uboju rytualnego. Jest po prostu silne lobby związane z producentami halal, czyli mięsa, które jest ubijane zgodnie z rytuałem. Trzeba wprost powiedzieć, że jest to silne lobby PSL-PO. Natomiast jest też ogromna grupa posłów, także w Platformie Obywatelskiej, którzy są przeciwni ubojowi rytualnemu i mówią wprost, że jest to barbarzyństwo, i skoro dotychczas było w Polsce zabronione, moglibyśmy przy tym pozostać. Zobaczymy jak ludzie będą głosować zgodnie ze swoim sumieniem. Jestem przekonany, że ten projekt przepadnie.[projekt faktycznie przepadł w głosowaniu, które odbyło się dzień po naszej rozmowie - przyp. aut.].

Czy faktycznie chodzi o kwestie religijne?
Nie chodzi o kwestie religijne. To jest kłamstwo, kompletna bzdura. W Polsce mieszka bardzo niewielu Muzułmanów i Żydów, którzy jedzą halal. My nie mówimy o zabronieniu tego uboju dla wspólnoty, o tym samym mówi prawo Unii Europejskiej. Tylko chcemy, by te wspólnoty jadły mięso ubijane w ten sposób w Polsce, a nie zgadzamy się na eksport.

Czy jakakolwiek wiara może być tak okrutna, by wymuszać ogromne cierpienie zabijanego zwierzęcia?
Każda wiara, jak sama nazwa głosi, jest wiarą. Jeżeli ludzie w coś wierzą, to zachowują się w taki, a nie inny sposób. Ale wiara zmienia się wraz z kulturą. I jeśli chodzi o prawo Żydów, to rabin decyduje jakie mięso się spożywa i w każdej wspólnocie może to wyglądać inaczej. To nie jest tak, że istnieje zapis dany z góry i że trzeba się do niego stosować. O tym decydują tylko rabini. Bardzo wiele zwyczajów i praktyk religijnych zmieniło się wraz z cywilizacją i powinno się zmieniać. Jest to jedna z tych praktyk.

Wiele osób zainteresowało się problemem uboju rytualnego dopiero po obejrzeniu na filmach, jak taki proceder się odbywa. Cierpienie ubijanego w ten sposób zwierzęcia jest niewyobrażalne.
Jak bardzo cierpi ubijane zwierzę, można zobaczyć na wielu filmach w internecie. Są to bardzo drastyczne obrazy. Osobiście byłem świadkiem takiego rytuału w krajach muzułmańskich. Śmierć jest w ogóle trudna do opisania, a śmierć zwierzęcia, które się wykrwawia i przez te kilkadziesiąt sekund do kilku minut ginie w potwornych męczarniach, jest po prostu bezsensowna.

W tym roku obchodzicie 25-lecie Klubu Gaja. W jaki sposób na przestrzeni lat zmieniała się ekologiczna świadomość Polaków? Czy dziś jest lepiej czy gorzej niż 25 lat temu?
Jest to bardzo trudne pytanie, dlatego że na początku zmian w Polsce, ludzie o ekologii mówili więcej, była im bliższa. Potem, przez jakiś czas, świadomość ekologiczna Polaków malała. Wszyscy uwierzyli w neoliberalizm: liczy się tylko mój sukces, a wszystko co jest wokół mnie, jest nie ważne. Obecnie, rośnie znowu grupa młodych ludzi, którzy często podróżują, którzy wiedzą, że nie jest to wymysł naukowców na zmianę klimatu, że ekologia jest ważna.

Z których inicjatyw Klubu Gaja jest Pan najbardziej dumny?
Ze wszystkich! Od 25 lat zachęcamy Polaków do rzeczywistych działań na rzecz ochrony środowiska i poszanowania praw zwierząt. Szczególnie ważne są kampanie i projekty długofalowe, dotyczące praw zwierząt, czyli ustawy o ochronie praw zwierząt, której liderowaliśmy w Polsce. Również z kampanii „Jeszcze żywy karp”, która wprowadza zmianę społeczną, bo są już sieci które nie oferują klientom żywych ryb i zmieniają przyzwyczajenia konsumentów. Z dużych programów dotyczących edukacji np. "Święto drzewa" i "Zaadoptuj rzekę"; z posadzonych ponad 500 tysięcy drzew w większości na terenach zurbanizowanych, z otoczonych opieką ponad 1000 odcinków rzek i innych akwenów, z udziału ponad 700 tysięcy osób w tych akcjach. Dla mnie osobiście bardzo ważna jest akcja ratowania koni. Obecnie mamy ich 54 i to jest fantastyczne, że u nas mogą spokojnie żyć.

W jaki sposób można pomóc w działaniach Klubu Gaja? Co powinien zrobić nasz czytelnik, identyfikujący się z hasłami, które głosicie?
Przede wszystkim może wejść na stronę Klubu Gaja i zobaczyć, czym w danym momencie się zajmujemy. Na stronie są również umieszczone informacje, w jaki sposób można zostać wolontariuszem i jak włączyć się w nasze akcje i programy edukacyjne.

Jest Pan kawalerem Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Działalność Klubu Gaja cieszy się dużym poparciem władz? Czujecie faktyczne wsparcie na co dzień?
Jak to mówią: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeżeli mamy duże kampanie ogólnopolskie, w których bierze udział dużo osób (np. pół miliona przy projekcie "Święto Drzewa"), to z punktu widzenia całego kraju, jest to bardzo duża i fajna impreza i wówczas wszyscy ją popierają. Natomiast z punktu widzenia niektórych lokalnych władz, kiedy nie dopuszczamy do wycinki drzew, to taka akcja jest mniej atrakcyjna. Ale taka jest już rola organizacji pozarządowych. Nie wszyscy muszą nas kochać, nie wszyscy muszą się z nami zgadzać. Współpraca jest natomiast bardzo istotna i istotne jest, abyśmy wspólnie realizowali cele. A tam, gdzie się różnimy – szukamy konsensusu.

W zachodniej Europie partie głoszące idee proekologiczne cieszą się znacznym powodzeniem wśród elektoratu. Co sprawia, że w Polsce jest inaczej?
To się zmieni i "Zieloni" wejdą do parlamentu. Będziemy mogli nasze idee przekuwać na idee polityczne, jestem o tym przekonany. Ta zmiana polityczna już nadchodzi i mam nadzieję, że jednym z elementów tej zmiany będzie pojawienie się „Zielonych” w parlamencie.

Jest Pan członkiem Ashoki, z którą Wiadomości24.pl współpracują. W jaki sposób ta organizacja wpisuje się i pomaga w działaniach Klubu Gaja?
Ashoka otworzyła i dla mnie osobiście, i dla organizacji, okno na świat. Umożliwiła kontaktowanie się z ludźmi i organizacjami, od których bardzo dużo się uczymy. Otworzyła nam możliwości rozprzestrzeniania naszych idei na świat. Projekt "Święto drzewa" jest realizowany w kilkudziesięciu krajach, właśnie dzięki Ashoce, która jest naszym partnerem i propaguje go.

14 lipca wszyscy chętni będą mogli wziąć udział w akcji Big Jump "Zaadoptuj rzekę". Czy może Pan powiedzieć coś więcej na temat tego projektu?
Niedzielne wydarzenie to tylko jeden z elementów dużego projektu "Zaadoptuj rzekę". Jednym z nich jest akcja ogólnoeuropejska wymyślona przez Roberto Epple "European Rivers Network". Polega na tym, że tego samego dnia (14 lipca), o tej samej godzinie (15:00), mieszkańcy różnych europejskich krajów, wchodzą do rzek, ale także do jezior, do morza z przesłaniem: woda ma być czysta, ma być dla ludzi i dla zwierząt.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czy akcja Zaadoptuj rzekę ma związek ze zmianą stanowiska w sprawie: woda to życie. Dotychczasowe stanowisko środowisk ekologistycznych akcentowało sprzeciw wobec retencji wody, wykorzystywania jej dla czystej energii (np.: środowisko IOP PAN i przyjaciele) jako szkodliwych dla środowiska. Mała świadomość zubożenia kraju w zasoby wodne w miarę cywilizacyjnego postępu, stepowienie ponad 50% powierzchni Polski i jednocześnie duża wrażliwość w skrajnych sytuacjach okresowego nadmiaru wody wymagają radykalnych i natychmiastowych działań w kierunku retencji na obszarze każdej gminy (zapory, zbiorniki zamiast Orlików lub obok Orlików, które w przeciwieństwie do boisk, wzbogacą kraj w energię, wodę, zabezpieczą przed powodzią, wzbogacą i odtworzą w wielu rejonach dawne zasoby przyrodnicze). Wpływ sił ekologistycznych przeważa w zaniechaniu i opóźnianiu wielu projektów. Zadecydował też o kierunku zmian prawa, szkodliwego dla kraju i państwa a dającego duże możliwości materialnej satysfakcji wszelkiej maści tzw. ekologów , podobnie do Ustawy Ochrony Przyrody i łącznie z tą ustawą. Ekrany Dźwiękochłonne (półtora miliarda w plecy polskiego podatnika, to tylko ułamek szkód którymi kolejne władze na pasku ekologistycznych korporacji rujnują kraj. Ale może rzeczywiście potrzeba by ludzie wprost zaczęli wiązać swoją dolę z działaniami pseudoekologicznymi i zobaczyli ich autorów jak najszybciej w Sejmie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jesli P. Bozek mowi o rosnacej liczbie ludzi ktorym ekologia jest bliska to nie
powinien mylic ekologii z ekologistami i uscislic , ktora to Partia Zielonych jego
zdaniem wejdzie do parlamentu. Bo aktualnie mamy az trzy. Co najmniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.