Facebook Google+ Twitter

Jacek Hugo-Bader w Ostrowcu Św.: "Mam temperament śmieciarza"

Ponad dwie godziny trwało spotkanie ze znakomitym reportażystą, Jackiem Hugo-Baderem w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim. A mogłoby trwać jeszcze dłużej, bo autor m.in. "Dzienników kołymskich" poza tym, że świetnie pisze, to nie mniej wciągająco opowiada.

Spotkanie z Jackiem Hugo - Baderem prowadziła Edyta Wojtiuk - Wołodkiewicz. / Fot. Krzysztof KrzakZanim został reporterem, Jacek Hugo-Bader wykonywał kilka zawodów. Był między innymi, jak przedstawiła go prowadząca bardzo profesjonalnie poniedziałkowe (22 października 2012 r.) spotkanie Edyta Wojtiuk-Wołodkiewicz, pedagogiem, socjoterapeutą, ładowaczem na kolei i wagowym w punkcie skupu trzody chlewnej. Do "Gazety Wyborczej" trafił w 1990 roku z ogłoszenia, które wyczytała w prasie jego żona. Na rozmowie kwalifikacyjnej dostał zadanie opisania pokoju, w którym się ona toczyła. Był on na tyle rewelacyjny, że szefowie postanowili od razu przyjąć adepta sztuki dziennikarskiej do pracy, tyle że zapomnieli mu o tym powiedzieć. Dopiero po miesiącu Hugo-Bader ośmielił się poprosić o jakiś papier, który pozwalałby mu na oficjalny kontakt ze swoimi rozmówcami i wtedy wyszło na jaw, że jest już pracownikiem etatowym "GW", która wówczas miała swoją siedzibę w... przedszkolu, a cały zespół redakcyjny mieścił się w piaskownicy. Kiedyś redaktorzy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie w tym miejscu dziecięcych zabaw.

Pierwszy reportaż Jacka Hugo-Badera powstał na wysypisku śmieci, gdzie nędzarze czekali na transport śmieci z hotelu Marriott, bo stamtąd przywożono żywność, która nie została spożyta przez gości w ciągu dnia, na przykładJacek Hugo - Bader w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrowcu Świętokrzyskim. / Fot. Krzysztof Krzak całkowicie "zjadliwe" kotlety. Od tego czasu zajmuje się tematami opisującymi ciemną stronę życia. I to nie dlatego, że najlepiej w mediach sprzedają się: śmierć, przemoc i seks, ale dlatego, iż uważa, że dziennikarstwo powinno naprawiać świat, powinno zwracać uwagę sprawującym władzę na problemy zwykłego człowieka, znajdującego się w trudnej sytuacji. - A skąd przedstawiciele pierwszej, drugiej i trzeciej władzy mają się o tym dowiadywać, jeśli nie od czwartej władzy, jaką są media? - pytał w Ostrowcu Świętokrzyskim Jacek Hugo-Bader i dodawał metaforycznie: - Ja lubię śmieci, mam naturę śmieciarza. Wolę przegranych niż zwycięzców. Pewnie dlatego w reportażu wcieleniowym był przez miesiąc kloszardem, by od podszewki poznać codzienność ludzi wykluczonych, a jego krajowe reportaże zawsze dotyczyły Polski "pozawarszawskiej".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.