Facebook Google+ Twitter

Jacek Kurski - bohater drugiego planu

Europoseł Jacek Kurski stał się gwiazdą internetu, kiedy kamera pokazała jak bardzo się nudzi w Parlamencie Europejskim. Kamery na sali obrad rejestrują też inne obrazy, o których ich bohaterowie woleliby zapomnieć.

Jurij Tatarenkow - pracownik punktu przetwórstwa buraków w Kursku był do wczoraj niekwestionowanym mistrzem drugiego planu portali internetowych. Nie zrobił nic szczególnego - zaspał na strajk, ale bardzo chciał wziąć w nim udział. Podobno nie był pijany, lecz chory. Jednak wstyd był na cały świat, bo strajk transmitowała państwowa rosyjska telewizja.



Jednak, gdy dziś wpisujemy w wyszukiwarkę hasło "mistrz drugiego planu" wśród wielu bohaterów pojawia się także perła - nasz europoseł.

Jacek Kurski podpatrzony został przez kamerę, nad wyraz znudzony przemówieniem swojego kolegi.

Rozmawiając przez telefon, a raczej słuchając tego co ktoś do niego mówi, nieustannie wykonywał dziwne ruchy. Ręce były schowane pod blatem, ale jakoś bardzo dziwnie blisko kroku. Koledzy europosła, którzy widzieli to dziwne zachowanie nie mają wątpliwości. - Ja jestem zdziwiony - mówi europoseł Sławomir Nitras - bo to się może zdarzyć posłowi mało doświadczonemu, ale poseł tak doświadczony i obyty z mediami nie powinien dotykać się w takie miejsca kiedy kamera jest skierowana, a już na pewno nie powinien się drapać.

Inaczej widzi to socjolog dr Krzysztof Martyniak: - Ja bym bardzo chciał, żeby nasi posłowie byli normalnymi ludźmi; jak ich swędzi niech się podrapią, jak maja katar niech się wysmarkają.

Tylko czy muszą robić to publicznie? Sam poseł, spin doktor PiS i spec od wizerunku medialnego nie traktuje swego zachowania w kategoriach wpadki i dziwi się zainteresowaniu jaki wzbudził film z jego udziałem. Przekonuje, że tylko przesunął o jedną dziurkę pasek od spodni. Nawet gdybyśmy chcieli w to uwierzyć pozostaje coś jeszcze. Rozmowa przez telefon w trakcie przemówienia europosła. To co najmniej lekceważąca postawa.

Zdaniem specjalisty od kreowania wizerunku politycznego - posła Kurskiego po prostu znudziło przemówienie, którego nie rozumiał. Na filmie widać, że nie założył słuchawek z tłumaczem.
- Wysłać kogoś do parlamentu europejskiego, kto nie włada dobrze żadnym językiem a polskim słabo, to jest tak, jakby analfabetom kazać spisywać poezje - mówi Tymochowicz.

Poseł Kurski nie jest pierwszym, ani zapewne ostatnim posłem, który umilał sobie czas w trakcie nudnych sesji plenarnych. W czasie obrad posłowie sięgają po zaległą lekturę, piszą smsy albo po ludzku ucinają sobie drzemkę. Co się więc stało, że nasz europoseł został gwiazdą?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.