Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3120 miejsce

Jacek Panek ze Sky Club dla W24: "Bankructwo to nie moja wina"

Mój artykuł, ostrzegający przed nowym biurem NETTO Holiday, nie pozostał bez echa. Skontaktował się ze mną były prezes biura Sky Club, Jacek Panek. Poniżej przedstawiam jego wersję wydarzeń, jakie w ostatnich czasach miały miejsce.

 / Fot. Ian Sewell, CC 1.0"Piszę w odniesieniu do artykułu, który ukazał się w portalu Wiadomości24.pl. Rozumiem, że jest to Pańska opinia. Obawiam się jednak, że nie jest ona oparta na faktach. W związku z tym chciałbym przybliżyć Panu kilka z nich.

Zacznijmy od Open Travel Group. W organach zarządczych spółki, jeśli w ogóle można tak to nazwać, zasiadałem przez kilkadziesiąt dni w styczniu i lutym 2006 roku. Współpraca ta szybko się zakończyła z braków formalnych - nie otrzymałem niezbędnej dokumentacji, co uniemożliwiło mi wykonywanie moich obowiązków. Warto jednak zaznaczyć, że niezależny audytor niezbicie wykazał, że w tym okresie spółka była w bardzo dobrej kondycji finansowej i nie było przesłanek do upadłości. Mam na to dowody.

Jeśli chodzi o Sky Club to byłem jego pomysłodawcą i jednym z udziałowców (20 proc., które sukcesywne z biegiem lat i kolejnych podniesień kapitału spadło do 0,5 proc.). Funkcję prezesa pełniłem do końca 2008 r., kiedy to miejsce moje zajął Maciej Truskolaski - jeden z trzech akcjonariuszy Triady S.A. Historia tych zmian jest do sprawdzenia w KRS. W tym samym czasie zgodziłem się sprzedać wszystkie swoje udziały w Sky Club na prośbę większościowego udziałowca, czyli Triady S.A., która w owym czasie planowała wejście na GPW. Na podstawie umowy podpisanej w 2008 r., która miała zapadalność w 2011 r., zawarłem porozumienie dotyczące sprzedaży udziałów. Pragnę podkreślić, że od 31 grudnia 2008 r. (kiedy to zrezygnowałem z funkcji w zarządzie) nie miałem żadnego wpływu na decyzje strategiczne i finansowe podejmowane przez spółkę.

Od stycznia 2009 r. współpracowałem ze Sky Club na podstawie kontraktu menadżerskiego. Moim zadaniem było przygotowanie jak najlepszego produktu, poprzez negocjowanie kontraktów z hotelami i egzekwowanie ich warunków. Wszystkie kontrakty z hotelami akceptowane i podpisywane były każdorazowo przez zarząd spółki. Co więcej, spółka prosperowała doskonale. Po trzech kwartałach 2011 r. miała ponad 6,2 mln zł zysku brutto – czyli wynik nieosiągalny dla największych nawet konkurentów. Co stało się z tymi pieniędzmi? Proszę o to pytać zarząd.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To, że żaden prokurator się nic nie doszuka, to raczej nie nowina. To prędzej oczywistość w naszej rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń
maniek
  • maniek
  • 29.07.2012 18:52

ktosik, przestan pieprzyc. Zarobiłeś 625 000 zł. A oni mieli 3 razy taki zysk. U ciebie jest właściciel, sekretarka i bóg jeszcze wie kto. Nauczyciel sie znalazł

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ktosik
  • Ktosik
  • 29.07.2012 18:32

Czytając powyższy tekst jedno mi się rzuca w oczy - 6 mln zysku i 120 tys zł premii nie wpominając o niewspółmiernie do zysku wysokiemu wynagrodzeniu?! A to tylko jeden z dyrektorów! Nie dziwię się, że ta firma zbankrutowała!
PS. Prowadzę mała firmę budowlaną w której jestem dyrektorem z ramienia właściciela (jednego). W zeszłym roku 26-osobowa załoga wypracowała 2,5 mln zysku, ja zarabiam ok. 1/4 tego, co Pan Panek, a o takich premiach to mogę tylko pomarzyć (choć też mam)... A do "koryta" jest jeszcze tylko księgowa i sekretarka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.