Facebook Google+ Twitter

Jacek Rakowiecki: 33. WST mają pokazać, jak różnorodny jest polski teatr

- Polski teatr Anno Domini 2013 jest niesłychanie różnorodny. I w mojej wizji, 33. Warszawskie Spotkania Teatralne należało uczynić miejscem, gdzie tę teatralną różnorodność będzie można pokazać. Stąd ogromny rozrzut artystyczny i stylistyczny - mówi Jacek Rakowiecki, kurator WST.

 / Fot. .Lidia Raś: Mam przyjemność rozmawiać z niezwykle decyzyjnym człowiekiem. Można powiedzieć, że 33. Warszawskie Spotkania Teatralne będą autorskimi, dzięki mandatowi kuratora Spotkań, który Pan otrzymał od organizatorów. To ogromny kredyt zaufania, ale wraz z nim, spadła na Pana spora odpowiedzialność. Czuje Pan tremę przed WST?
Jacek Rakowiecki, kurator 33. WST: To, że dostałem taką luksusową, ale jednocześnie odpowiedzialną propozycję, zawdzięczam decyzji Tadeusza Słobodzianka, ryzykownej, bo natychmiast w części środowiska podniosły się głosy, że człowiek, który nie jest wyłącznie krytykiem teatralnym, nie powinien piastować takiej funkcji. Przez ostatnie 5 lat byłem naczelnym miesięcznika „Film” i pisałem głownie recenzje filmowe, ale faktem jest też, że recenzje teatralne pisywałem od połowy lat 80. do „Tygodnika Powszechnego”. Słobodzianek, jak sądzę, uznał za pewien walor, że po pierwsze nie jestem w żadnych układach i koteriach środowiskowych, po drugie, na pewne zjawiska patrzę świeżym okiem. Obejrzałem w życiu setki spektakli teatralnych, ale przyznaję, że jako selekcjoner Spotkań niektórych młodych reżyserów praktykujących już od kilku lat, widziałem po raz pierwszy. I to akurat była zaleta, bo nie nastawiałem się w żaden sposób. Przez 3 miesiące obejrzałem ponad 50 spektakli. Materiał ogromny, ryzyko ogromne, ale najbardziej interesuje mnie to, co się o tym wyborze będzie mówić po Spotkaniach, a nie przed.

Parząc na szczęśliwą „14” spektakli, niemal automatycznie zaczęłam poszukiwać klucza jej wyboru. I nie bardzo udało mi się go znaleźć. Są tu z jednej strony „Pieśni Leara” i „Titus Andronicus”, a z drugiej „Frankenstein” i „Położnice ze szpitala św. Zofii”… Nie klei mi się ten zestaw za bardzo, ale może w tym szaleństwie jest metoda? Jakie kryteria doboru spektakli Pan zastosował?
Moja podstawowa refleksja co do stanu polskiego teatru Anno Domini 2013 jest taka: to teatr niesłychanie różnorodny. I w mojej wizji, z którą zgodził się Tadeusz Słobodzianek, 33. WST należało uczynić miejscem, gdzie tę teatralną różnorodność będzie można pokazać. Stąd ogromny rozrzut artystyczny i stylistyczny. Oczywiście nieco z automatu obcięliśmy to, co się nazywa teatralną komercją, przeciwko której nic nie mam, ale która pełni wyłącznie funkcję rozrywkową i prezentowana jest na zupełnie innych przeglądach. Z ogromnego wachlarza tytułów starałem się wybierać przedstawienia: od awangardowych po teatr środka. I mam dowód pośredni, że to dobry kierunek. Wg badań CBOS z lutego tego roku, do teatru w 2012 roku poszedł co piąty Polak. To jest najlepszy wynik od 25 lat, pokazujący, że w teatrze każdy coś dla siebie znajdzie. I to jest najlepsza wiadomość dla polskiej kultury.

Spotkania stawiają na teatralną różnorodność. A jakość?
Ten zestaw różnorodnych spektakli jest jednocześnie zbiorem najlepszych w określonym gatunku czy konwencji. W Polsce renesans przeżywa obecnie musical, więc spośród kilku musicalowych spektakli wybrałem wg mnie najlepszy czyli „Frankensteina” Wojciecha Kościelniaka. Stricte musicalem są też „Położnice ze szpitala św. Zofii” awangardowego duetu Strzępka-Demirski. Okazuje się, że interesujący, choć kontrowersyjni twórcy rozumieją, że do awangardy nie jest przypisana tylko jakaś jedna kanoniczna forma. Można sięgać po wszystko. Program 33. WST Witold Mrozek z "Gazety Wyborczej" spuentował stwierdzeniem, że to oferta w stylu „dla każdego coś miłego”. Jak rozumiem, miało być pogardliwie, ale Mrozek przypadkiem i wbrew swoim intencjom skomponował najlepszy dla mnie komplement. Tak właśnie ma być.

Krytykujący zestaw mówią nie tylko o tym, co Pan wybrał, ale i o tym czego Pan nie wybrał… Nie ma teatru w Wałbrzychu, nie ma Garbaczewskiego, Borczucha, Kleczewskiej…
Ponieważ od stycznia w Teatrze IMCA funkcjonuje nietypowy festiwal, na który zapraszane są
spektakle głownie z nurtu awangardowego, ustaliliśmy wraz z Jackiem Cieślakiem, autorem program tego festiwalu, że nie będziemy dublować spektakli, które do kwietnia na scenie IMKI były prezentowane. Tak stało się np. z „Popiełuszką” z Teatru Polskiego w Bydgoszczy, którego teatr Karolaka mi, mówiąc żartobliwie, „podebrał”. Nie ma rzeczywiście Garbaczewskiego i Kleczewskiej; dokładnie z tych samych powodów. Nikt nie może mi zarzucić, że nie szukałem teatru awangardowego, bo nie sięgając daleko „Titus Andronicus” Klaty zdecydowanie do tego nurtu należy. Nie uważam go za najlepsze przedstawienie Jana Klaty, choć towarzyszę reżyserowi od lat i z sympatią obserwuję jego karierę, nie zawsze zgadzając się z artystycznymi wyborami, ale kluczem przy tym wyborze nie były dla mnie wyłącznie artystyczne wartości. Teatr jest wg mnie światem, który uczestniczy w życiu publicznym, w którym ścierają się różne prądy, różne sposoby myślenia. „Titus Andronicus” jest interesującą próbą rozmowy na trudne tematy, a po premierze został niesłychanie brutalnie zaatakowany przez prawicowych krytyków. Zaatakowany pozaartystycznie, bo Andrzej Horubała w „Uważam Rze” zarzucił Klacie… zdradę narodową. Uznałem, że skoro padły takie zarzuty, to ja powinienem warszawskiemu widzowi dać możność samodzielnego zdecydowania: zdradził ten Klata czy nie zdradził. To zresztą był też jeden z kluczy wyboru spektakli. Dać widzowi możliwość decydowania. Tak jak w przypadku „Komedii obozowej” z Teatru Modrzejewskiej w Legnicy.

Komedia obozowa / Fot. Karol BudrewiczBardzo jestem ciekawa tego spektaklu…
Bo to jest fenomen, światowa premiera sztuki o wstrząsającym, a mało znanym fakcie, czyli o kabarecie, który istniał w czasie II wojny światowej w obozie dla Żydów w czeskim Terezinie. Niemcy zmusili Kurta Gerrona, wybitnego aktora niemieckiego, pochodzenia żydowskiego, jednego z ulubionych aktorów Bertolda Brechta (był pierwszym Mackie Majchrem), partnera Marleny Dietrich w „Błękitnym Aniele”, by poprowadził ten kabaret. Spektakl jest jednocześnie rzeczą o kabarecie i o śmierci. Zderzenie tych dwóch światów i konwencji jest czymś nieprawdopodobnym. Autor Roy Kift oferował swoją sztukę wielu niemieckim teatrom. Wszystkie odmówiły. Jacek Głomb, dyrektor teatru z Legnicy jako pierwszy podjął temat. Poza tym, że jest to bardzo dobrze zrobiony spektakl, to fascynujący temat prowokuje do dyskusji. Teatr przekroczył sam siebie, wyszedł ze sfery artystycznej w społeczną, polityczną. To swego rodzaju teatr totalny.

Pieśni Leara / Fot. Karol Jarek, Teatr Pieśń KozłaTo jeśli mówimy o teatrze totalnym, musimy wspomnieć o Teatrze Pieśń Kozła i „Pieśniach Leara”. Jestem pełna uznania, że sięgnął Pan po ten spektakl-misterium. Trochę żałuję, że warszawska publiczność nie zobaczy go w refektarzu kościoła św. Katarzyny we Wrocławiu, w jego naturalnej przestrzeni, ale…
… Ale widzowie w Edynburgu też go tam nie oglądali, a dostał trzy najważniejsze nagrody w Edynburgu. Szkocka recenzentka pisała w „The Herald”, że „gdyby recenzja była pieśnią, to powinna być pieśnią dziękczynną”. Piękne słowa i duża odwaga krytyka, by z taką emfazą wypowiadać się o spektaklu, lecz w przypadku przedstawienia Grzegorza Brala, jest ona w pełni uzasadniona. Trzeba by nie mieć serca, by z emfazą o nim nie mówić. Są takie cudowne chwile, gdy recenzent, który widział już niemal wszystko, raptem odkrywa coś niezwykłego i znajduje w sobie zachwyt dziecka, które pierwszy raz jest w teatrze. To odnosi się też do innego przykładu jakim jest spektakl „A ja, Hanna”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Byłam na sztuce "Wiśniowy sad" w Bydgoszczy. I faktycznie scenografia robi wrażenie, no i ta gra aktorska. Spektakl ponadczasowy i bardzo ciekawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.04.2013 16:43

Bardzo ciekawy wywiad. Trochę nie zgadzam się z tym kluczem eliminacji, ale istotnie "może w tym szaleństwie jest metoda" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.