Facebook Google+ Twitter

Jacobsen najlepszy w Vikersund, Małysz w dziesiątce

Zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni i lider Pucharu Świata Anders Jacobsen wygrał dzisiejsze zawody w Vikersund. Norweg udanie zaprezentował się przed własną publicznością, potwierdzając swoją wielką formę. Adam Małysz zajął ósme miejsce.

Widhoelzl najlepszy w loterii...

Anders jacobsen podczas Turnieju Czterech Skoczni. Fot. PAP Już jako drugi na belce startowej pojawił się powracający do rywalizacji w Pucharze Świata Robert Mateja. Polak nieźle spisywał się w treningach, lecz wyników nie potrafił przełożyć na dobry skok w konkursie. Pierwszy z naszych reprezentantów uzyskał zaledwie 147.5 metra i nie mógł być w pełni usatysfakcjonowany ze swojej próby.

Los Mateji podzielili inni występujący z początkowymi numerami startowymi zawodnicy. Po dziesięciu skokach prowadził Rok Urbanc. Słoweniec wylądował jednak tylko na 153 metrze, co najlepiej świadczyć może o niskim poziomie zawodów. Dodajmy, że w tym gronie oglądaliśmy już choćby mistrza olimpijskiego z Pragelato Larsa Bystoela, który w obecnym sezonie jest jednak cieniem siebie z poprzednich lat. Jury nie zdecydowało się jednak na podwyższenie belki i ponowne rozpoczęcie konkursu.

Po chwili Urbanca przeskoczyli, choć zaledwie odpowiednio o metr i pięć metrów, Czech Jan Matura i Austriak Balthasar Schneider. Podobnie jak Robert Mateja wypadł zaś kolejny Polak Stefan Hula (146.5 m). Nasi reprezentanci nadal zachowywali jednak iluzoryczne szanse na awans do drugiej serii.

Ogień nadziei na drugi skok Mateji i Huli rozżarzył nieco Andreas Widhoelzl. Austriak przyzwyczaił kibiców do dobrych występów na skoczniach "mamucich", zatem zaledwie 141 metrów w jego wykonaniu należy określić mianem rozczarowania.

Działania organizatorom zawodów, zgodnie z przewidywaniami, nie ułatwiał wiatr, który często znacznie przekraczał prędkość dwóch metrów na sekundę. Po próbach siedemnastu zawodników odbyło się specjalne zebranie jury, na którym miały zapaść dalsze postanowienia.

Zadecydowano o ponownym starcie konkursu, tym razem z czternastej belki startowej, co dla wielu zawodników, w tym Polaków, było zbawienną decyzją.

Wraz ze wzrostem prędkości uzyskiwanych przez zawodników na rozbiegu wzrastały też odległości skoków. Świetnie zaprezentował się Robert Kranjec, który poleciał aż 184.5 metra. Słoweniec spisuje się w tym sezonie poniżej oczekiwań, lecz potwierdził swoje przywiązanie do występów na "mamutach".

Nie do końca zadowoleni z postawy swoich kolejnych reprezentantów mogą być gospodarze. Szczególnie blado wypadł mistrz świata w lotach Roar Ljoekelsey. Tylko 140 metrów potwierdza duży kryzys formy Norwega w ostatnich miesiącach. Lepiej skoczyli zaś jego rodacy: Tom Hilde i Roar Ljoekelsoey. Młody wilk w kadrze Miki Kojonkoskiego uzyskał 168.5 metra, zaś rekordzista świata w długości skoku 173.5 metra.

Polscy fani duże nadzieje wiązali z osobą Kamila Stocha, który w trakcie minionego Turnieju Czterech Skoczni potwierdził swoje aspiracje do nawiązywania walki z najlepszymi. W Vikersund Stoch pofrunął 164.5 metra, lecz o sprawie awansu do drugiej serii miały przesądzić występy rywali.

Prawdziwą huśtawkę formy zaprezentowali swoim kibicom Niemcy. Bardzo udanie zaprezentował się Michael Uhrmann, który ze skokiem na odległość 183.5 metra zajmował miejsce w czołówce. Zawiódł natomiast Martin Schmitt (157.5 m).

Formę z zamykającego 55.TCS konkursu w Bischofshofen potwierdził najlepszy z Rosjan Dmitry Vassiliev i plasował się tuż za prowadzącymi Kranjcem i Uhrmannem. Prawdziwą eksplozją były jednak skoki Finów. Matti Hautamaeki uzyskał aż 190 metrów, zaś powracający do wysokiej dyspozycji Janne Ahonen wylądował poza granicą dwustu metrów (202.5 m).

Po chwili na skoczni pojawił się jednak zwycięzca serii próbnej Thomas Morgenstern. Młody Austriak po wspaniałym locie na odległość 206 metrów wyprzedził Ahonena i stał się poważnym kandydatem do końcowego zwycięstwa.

Niestety, skok kompletnie nie wyszedł Adamowi Małyszowi. Polak od początku spisujący się w Vikersund bardzo przeciętnie, w samych zawodach skoczył tylko 176.5 metra i plasował się na dalszej pozycji. Świetnie na tle Małysza wypadł za to, zajmujący z Polakiem ex aequo piąte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Arttu Lappi (195.5 m).

Odczuwający chyba jeszcze skutki upadku w Bischofshofen Andreas Kuettel uzyskał tylko 170,5 metra. Dwadzieścia pięć metrów dalej poleciał jego szwajcarski rodak Simon Ammann, którego forma wydaje się być o wiele bardziej stabilna.

Pod nieobecność Gregora Schlierenzauera widzowie zgromadzeni pod skocznią czekali już tylko na lidera Pucharu Świata i triumfatora Turnieju Czterech Skoczni Andersa Jacobsena. Norweg miał potwierdzić swoją świetną formę przed własną publicznością. Nie zawiódł. Skok na odległość 206 metrów był wprawdzie najdalszym w konkursie, lecz przez gorsze noty za styl przegrał z prowadzącym Morgensternem i zajmował drugą lokatę.

Swoje próby powtarzało jeszcze siedemnastu zawodników, którzy mieli szansę na rehabilitację za pierwsze niepowodzenie. Tej szansy nie wykorzystał niestety Robert Mateja i nie awansował do drugiej serii. Znów przyzwoicie wypadli zaś Rok Urbanc, Balthasar Schneider i Jan Matura, wyprzedzając choćby Adama Małysza. Dużym zaskoczeniem mógł być szczególnie występ tego ostatniego, gdyż uzyskując aż 191.5 metra plasował się na piątym miejscu. Dotychczasową niemoc przełamał także Tami Kiuru, lądując na 184 metrze. Polaków mógł cieszyć natomiast bardzo przyzwoity skok Stefana Huli, który skoczył 171.5 metra i wszedł do drugiej serii zawodów. Doskonale spisał się Fin Harri Olli, frunąc niemal dwieście metrów i wskakując na piątą pozycję. Było to jednak niczym w porównaniu do austriackiej bomby, która eksplodowała na zakończenie pierwszej serii. Andreas Widhoelzl, bo o nim mowa, wykorzystał dobre warunki pogodowe i uzyskując 212.5 metra odleciał przeciwnikom i prowadził w zawodach.

Do drugiej serii awansowało trzech Polaków: Adam Małysz (18. miejsce), Stefan Hula (23. lokata) i Kamil Stoch (28. pozycja).

Odrodzenie Małysza, triumfujący Jacobsen

Drugą serię skokiem na odległość 176.5 metra otworzył zawodnik gospodarzy Anders Bardal. Już po kilku minutach na rozbiegu oglądaliśmy jednak pierwszego z naszych reprezentantów Kamila Stocha. Polak poleciał dwa metry bliżej niż prowadzący Norweg i uplasował się na drugim miejscu.

Skoczka Sokoła Szczyrk wyprzedzili jednak szybko Andreas Kofler, Dmitry Ipatov i Tom Hilde. Niestety dużo słabiej od Stocha wypadł Stefan Hula, który uzyskał zaledwie 151.5 metra.

Lepiej niż w pierwszej próbie spisał się Andreas Kuettel, który lądując na 188 metrze objął prowadzenie w konkursie. Na pozycji lidera szybko zmienił go jednak Austriak polskiego pochodzenia - Arthur Pauli. Debiutujący w tym sezonie w Pucharze Świata zawodnik frunął w powietrzu równo 200 metrów i Alexander Pointner mógł być bardzo zadowolony z postawy swojego podopiecznego.

Jeszcze dalej (201.5 m) skoczył "norweski lotnik" Bjoern Einar Romoeren, a niepowodzenie z pierwszej serii w pełni zrekompensował sobie Adam Małysz. Polak uzyskał az 206 metrów i pewnie wskoczył na pierwszą pozycję w zawodach.

Małysza i Romoerena rozdzielił Martin Koch, ciągle walczący o miejsce w drużynie narodowej Austrii (203.5 m). Fińskich fanów zawiódł na pewno brązowy medalista mistrzostw świata w lotach Tami Kiuru (147.5 m). Niemcy mogą się natomiast cieszyć z coraz równiejszych skoków Michaela Uhrmanna, który uzyskał 195.5 metra i zajmował miejsce za prowadzącym Małyszem. Podobnie wypadł Simon Ammann, jednak nie zdołał wyprzedzić ani Polaka, ani Niemca. Uczynił to natomiast Matti Hautamaeki. Fin wylądował wprawdzie pięć metrów bliżej od naszego reprezentanta, lecz dzięki przewadze z pierwszej serii zajmował pierwszą lokatę.

Po chwili na belce startowej pojawili się kolejno Jan Matura i Harri Olli, którzy dzięki dobrym warunkom pogodowym byli w czołówce po pierwszej serii. Wysokiej pozycji nie obronił Czech (159.5 m), lecz 191.5 metra Fina należy uznać za wynik bardzo dobry.

Dobrze spisali się też kolejni podopieczni Tommiego Nikunena. Arttu Lappi skoczył 188 metrów, zaś Janne Ahonen metr bliżej. Występ Finowie mogą być niezwykle zadowoleni ze swojego dzisiejszego występu.

Oczekiwaniom tysięcy kibiców norweskich sprostał trzeci po pierwszej serii Anders Jacobsen, który poleciał 193.5 metra i objął prowadzenie. Utrzymał je też do końca zawodów, bowiem ani Thomas Morgenstern, ani Andreas Widhoelzl nie zdołali zabrać liderowi PŚ zwycięstwa w Vikersund. Młodszy z Austriaków uzyskał 189.5 metra i zajął drugie miejsce, a doświadczony Widhoelzl tylko 174.5 metra i zakończył konkurs na szóstej pozycji.

Dzięki dzisiejszemu triumfowi Anders Jacobsen umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Pozostałe miejsca na podium w Vikersund zajęli Mortenstern i Hautamaeki, którego postawa może być miłą niespodzianką dla fińskich kibiców. Adam Małysz skoczył najdalej w drugiej serii, lecz w obliczu słabej pierwszej próby był ostatecznie ósmy. Kamil Stoch i Stefan Hula uplasowali się w trzeciej dzisiątce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

oglądaj w necie
  • oglądaj w necie
  • 10.02.2011 21:51

http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110210/OSTROLEKA/459683702

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już napisałem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za bardzo fajny artykuł ;-). A co do konkursu... Myślałem, że zawodnik tak doświadczony jak Widhoelzl nie roztrwoni tak łatwo takiej dużej przewagi. Forma jednak jaką prezentuje, nie jest jednak na miarę czołowych lokat. Co do Adama... no cóż, nie chcę mówić, że znowu wiatr, ale widać, że chłopak nie ma szczęścia. Według mnie miał realne szanse na zwycięstwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.