Facebook Google+ Twitter

Jacy politycy, takie o nich doniesienia

Do skandalizujących życiorysów gwiazd zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ostatnio w tym oswajaniu się pomagają nam również politycy.

Specjalistką od sceny politycznej nie jestem, choć samo zainteresowanie tematem wyssałam z mlekiem matki. Codzienne śledzenie newsów należy w moim przypadku do rutyny. W związku z tym, że chwilowo przebywam za granicą, dostęp do mediów mam ograniczony - moim źródłem informacji jest wyłącznie internet, co być może skazuje mnie na pewną wybiórczość.
Tak czy siak, na forum publicznym o polityce staram się nie mówić. Przychodzi jednak taki moment, kiedy trudno zachować milczenie. I chociaż, podobnie jak Andrzej Lepper, nie jestem materacem w łóżku posła Łyżwińskiego i nie mogę kategorycznie zawyrokować, czy Aneta K. była lub nie - molestowana, sprawa zmusiła mnie do pewnej refleksji.

Przez ostatnie tygodnie społeczeństwo epatowało się programem ministra Romana Giertycha pt. "Zero tolerancji", dzieląc Polaków na tegoż programu zwolenników i przeciwników. W szkołach uczniowie przebąkiwali coś o protestach, a tymczasem w tle rozgrywało się jedno z najgłośniejszych w tym roku wydarzeń światowego show biznesu: amerykańska piosenkarka i aktorka, Britney Spears, w tajemnicy przed swoim małżonkiem i ojcem dwójki dzieci, Kevinem Federline, przygotowywała papiery rozwodowe. Spears i Federline publicznie szantażowali się ujawnieniem "taśm prawdy", na których, zamiast rozmowy posłanki Beger z posłami Lipińskim i Mojzesowiczem, znajdować się miały łóżkowe igraszki amerykańskich gwiazd. Po pewnym czasie oboje przyznali, że słynne taśmy w ogóle nie istnieją.

Tego typu skandali w świecie show biznesu nie brakuje. Przywykliśmy nie zwracać uwagę na krzykliwe tytuły, traktując prywatne życie gwiazd trochę z przymrużeniem oka. Media przyzwyczaiły nas, że to świat nieustannych zdrad i banalnych historii.
Osobiście w wolnej chwili wolę zagłębić się w doniesienia z kraju, czytać o konfliktach opozycji z PiSem (i na odwrót), wynikach wyborów samorządowych i refleksjach z serii "i co tu teraz zrobić z Marcinkiewiczem".
Okazuje się jednak, że dobór tematów, które nas interesują, nie zawsze zależy przede wszystkim od nas samych. Przekonałam się o tym w dniu, w którym na ekranie mojego komputera pojawił się pierwszy artykuł o "aferze rozporkowej". Aneta K., twierdząca, iż swoją pozycję w biurze poselskim Samoobrony zawdzięcza usługom seksualnym, Andrzej Lepper nie przyznający się do winy, Stanisław Łyżwiński w wątpliwie obsadzonej roli brutalnego amanta i domniemanego ojca dziecka radnej K. - cała ta historia swoim poziomem nie wykracza poza skandalizujące newsy z życia gwiazd. Cóż, przyznaję, że sprawdzając, co słychać w Polsce, liczę na innego typu informacje. Chciałabym się dowiedzieć o jakiejś rewolucyjnej ustawie, którą udało się przeforsować w Sejmie dzięki wspólnemu wysiłkowi polityków. Zamiast tego mam papkę sensacyjno-kryminalną.
Cóż, być może jacy politycy, takie doniesienia z ich świata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

@JadwigA: Zgadzam się z Tobą. W różnych sytuacjach są ludzie i różne mogą mieś pobudki swoich działań.

Co do ewentualnych winnych: Niezależnie od pobudek Anety K. ich postawa nijak nie da się wybielić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z pierwszą częścią. Ostro! Ale wychodzi Pani z założenia, że L. jest winny (w drugiej części). A jeśli AK będzie taką Jarucką? Jeśli zmyśla?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wpisałm krótko swoje zdanie w jakimś forum, ale tutaj trochę rozwinę swój pogląd : niezwykle skomplikowana pod względem hormonalnym mentalność kobiety ma prawo i podlega czasem ekstremalnej (to teraz modne okreslenie) hustawce. Zdarza się np. szok poporodowy z opłakanymi skutkami dla młodej matki lub jej dziecka. Zdarzaja sie stany histeryczne w okresie menopauzy, łatwo o depresję.
Osoba o której teraz tak głośno, w taki a nie inny sposób radziła sobie z realizacją własnych ambicji i presji , jaką ją poddano z pozycji siły. Nie ona pierwsza i napewno nie ostatnia. Ten sposób realizowania własnych życiowych planów będzie funkcjonował tak długo, jak długo będą istnieli panowie handlujacy swoją łaskawością za seksualne usługi. A więc do końca świata i jeden dzień dłużej. A wśród kobiet - no cóż . Są Siłaczki, Marty, hrabina Cosel, prostytytki z zawodu, k....z charakteru, genetyczne niewolnice, wariatki, cwaniaczki, morderczynie i święte. Bo takie jest życie.

Ale w traktowaniu rzeczonej pani przez "szefa" w ciągu kilku lat doszło prawdopodobnie do takiego nasycenia i przesycenia upokorzeniem, że wreszcie wsadziła palec w gardło i puściła pawia. Nie zdźgała sk.... nożem kuchennym, nie wyskoczyła z okna, nie połknęła fiolki prochów nasennych. Rzygnęła. I ja ją rozumiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co panie sądzą o Anecie K., a co panowie? Niezależnie od molestowania/mobingu (lub nie) to czy można ja uznać za prostytutkę? Takie opinie są na anonimowych forach. I to oględnie pisząc. Czy jej postepowanie wyczerpuję definicję najstarszej profesji? Pytanie kieruję zwłaszcza do pań o b. zasadniczym sposobie bycia, które starały się o pracę, ale nie zostały przyjęte do niej z powodu (jak mogą domniemywać) mniej zasadniczego podejścia do życia przez konkurentki... I jak powszechne może być zjawisko robienia kariery za niewymydelne usługi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.