Facebook Google+ Twitter

Jagiellonia wygrywa z Cracovią - 4:2

W sobotnim spotkaniu Jagiellonia Białystok pokonała Cracovię 4:2.

 / Fot. PAP/Artur ReszkoJagiellonia Białystok spotkanie z Cracovią rozpoczęła od mocnego uderzenia. W czwartej minucie tego spotkania bliski otworzenia wyniku był Kamil Grosicki. Popularny Grosik po efektownym rajdzie uderzył jednak w słupek bramki strzeżonej przez Marcina Cabaja. Dalsza część pierwszej połowy, to przewaga Jagiellonii i nieliczne kontrataki zespołu Jurija Szatałowa. Pierwszą groźną sytuację dla swojego zespołu stworzył Polczak jednak instynktownie obronił Grzegorz Sandomierski. Kibice zgromadzeni na stadionie miejskim przy ulicy Słonecznej w Białymstoku na brak bramek nie mogli narzekać. W myśl zasady: co się odwlecze to nie uciecze, w osiemnastej minucie Kamil Grosicki minął obrońcę Cracovii i ze stoickim spokojem oddał strzał w długi róg bramki i otworzył wynik tego spotkania na 1:0.

W drużynie z Krakowa w początkowej części spotkania dobrze spisywał się Pawlusiński. Chwilę później żółto-czerwoni mieli okazję do zdobycia drugiej bramki. Po dośrodkowaniu Marcina Burkhardta, piłka otarła się o poprzeczkę. Sympatycy białostockiej Jagiellonii na brak emocji nie mogli narzekać. W 38 minucie na środku boiska piłkę rywalom odebrał Burkhardt podał do Frankowskiego, który odegrał Kamilowi Grosickiemu. Ten nie zmarnował okazji i zapisał drugą bramkę na swoim koncie. Trzy minuty później kolejną bramkę dla Jagiellonii, po dośrodkowaniu strzelił Tomasz Kupisz. Przed zejściem do szatni groźną sytuację stworzyła Cracovia jednak świetną interwencją popisał się Grzegorz Sandomierski.

Drugą połowę dobrze rozpoczęli zawodnicy z południa Polski. W 47 minucie uśpionych nieco białostoczan, zaskoczył strzałem z przed pola karnego Saidi Ntibazonkiza. Kilkanaście minut później mecz został wstrzymany ponieważ kibice wywiesili transparent, który nie był wcześniej zgłoszony. Po jego zdjęciu gra została wznowiona. W 62 minucie czwartą bramkę dla Jagiellonii strzelił Marcin Burkhardt. W drugiej części gry podopieczni Michała Probierza grali nie porównywalnie słabiej niż w poprzedniej odsłonie tego meczu. Pozwoliło to na rozegranie się drużyny „Pasów”. W drużynie tej dobrze spisywał się Ntibazonkiza, który był autorem również drugiej bramki w 71 minucie.

Ostatecznie gospodarze nie dali najmniejszych szans drużynie Jurija Szatałowa na odniesienie zwycięstwa w Białymstoku.

Wypowiedzi po meczu:
Jurij Szatałow (trener Cracovii): - Do takiego meczu zawsze będzie krótki komentarz. Jagiellonia była lepsza, daliśmy jej prezenty w 18. i 39. minucie, tracąc piłkę na środku boiska, a takie sytuacje szybcy zawodnicy pokroju Grosickiego wykorzystują. Jagiellonia prowadziła 2:0 i już było po meczu. Było to bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu i niektórzy moi zawodnicy powinni poważnie się zastanowić, czy trafili do odpowiedniej dyscypliny sportu.

Michał Probierz (trener Jagiellonii): Bardzo ważna była pierwsza połowa, po której prowadziliśmy 3:0. Dzisiaj przed naszym meczem można było obejrzeć w telewizji fajny "koncert", gdzie Arsenal, prowadząc w derby Londynu z Tottenhamem do przerwy 2:0, przegrał 2:3. Dlatego też w przerwie uczulałem swoich zawodników, że przeciwnik nie ma nic do stracenia. Szybko stracona na początku drugiej połowy bramka napsuła nam trochę krwi, kolejna na 2:4 również i zrobiła się niepotrzebna nerwówka. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy, a zawodnicy, którzy wrócili z kadry, zagrali dobry mecz. Teraz będą mieli czas odpocząć i zregenerować się i zaczniemy przygotowania do dwóch kolejnych spotkań, z Ruchem Chorzów i Śląskiem Wrocław, które będą dla nas kluczowe. Dzisiaj jedno jest pewne - nadal jesteśmy pierwsi a reszta nas goni.







Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.