Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12416 miejsce

Jagoda Kunikowska o gongach przenikających ciało i duszę

Przenikliwe i głębokie dźwięki gongów i mis tybetańskich pobudzają komórki do drgań, budzą procesy regeneracyjne uśpione w człowieku, wywołują proces samoleczenia. Rozmowa o koncertach na leżąco i muzyce harmonizującej ciało i duszę.

Przestronna sala pod spadzistym dachem, żółte ściany, atmosfera spokoju i relaksu. Na podłodze leżący na karimatach i pod kocami słuchacze nietypowego koncertu. Na gongach i misach tybetańskich gra Jagoda Agnieszka Kunikowska - nauczycielka tai chi chuan, muzyk, psycholog, masażystka i naturoterapeutka.

Jagoda Kunikowska przed koncertem gongów i mis tybetańskich / Fot. Rafał KunikowskiPowiedz mi Jagodo, gong przenika przez ciało i przez duszę. Czym jest muzyka gongu?
- Gong jest instrumentem, należącym do grupy idiofonów. Są to instrumenty samobrzmiące, o właściwościach "wciągania innych dźwięków w siebie". Instrument grając rezonuje wraz z tymi wchłoniętymi dźwiękami z otoczenia. Do tej pory żaden naukowiec nie potrafi do końca jednoznacznie wyjaśnić tego zjawiska, na czym to w ogóle polega, że gong długo utrzymuje w sobie te dźwięki i bardzo powoli je odpuszcza. Sam gong jest instrumentem, który powstał tak na prawdę nie wiadomo kiedy. Badacze nigdzie nie znajdują pierwotnego źródła, bo jednocześnie pojawia się na całym świecie. Jest to starożytny instrument, który towarzyszył rytuałom prawie we wszystkich religiach i kulturach. My znamy gong z Tybetu, z Azji. Niektórzy ludzie uważają, że gong jest instrumentem danym nam przez Boga, abyśmy nie zapomnieli kontaktu z naturą.

Spotykamy się w sali ćwiczeń. Każdy z nas nie tylko słucha muzyki ale doświadcza wewnętrznych obrazów. Czym jest terapia poprzez muzykę gongów?
- Ta terapia ma głębię. To nie jest jedynie terapia dla samej duszy, nie jest to tylko terapia dla samego ciała. To terapia wszystkiego, co można nazwać człowiekiem, czyli i jego duszy, i jego ciała, jego przeszłości, zaś dla osób wierzących w wędrówkę dusz - także wcieleń... Jeśli przychodzi ktoś, kto nie wierzy w reinkarnację też znajduje coś dla siebie. Ludzie wierzący koncentrują się na kontakcie z wyższym Ja, z Bogiem. Ludzie niewierzący skupiają się na oczyszczeniu psychiki i ciała z trudnych emocji.

Można powiedzieć, że gong jest bardzo wszechstronny. Ma taką właściwość, że rezonuje z każdym zupełnie indywidualnie. Gong gra inaczej za każdym razem, każda sesja jest do siebie niepodobna. Zupełnie inaczej te same osoby odczuwają każdą sesję. Najbardziej fascynujące w gongu jest to, że tak naprawdę to on sam gra a my tylko mu towarzyszymy w jego podróży.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z gongiem?
Jagoda Kunikowska - koncert gongów / Fot. Rafał Kunikowski- Tak, jak sięgnę pamięcią moja podróż z gongiem zaczęła się, kiedy chodziłam do szkoły muzycznej i uczestniczyłam w próbach orkiestry symfonicznej. Siedziałam wówczas przy gongu wsłuchana w jego mowę. Zatapiałam się wówczas w jego dźwięku tak, że traciłam poczucie czasu i przestrzeni. Czas mijał nie wiadomo kiedy i nie nudziłam się. Mimo, że byłam dzieckiem niecierpliwym, to jednak potrafiłam się zrelaksować, wyciszyć i być grzeczna, co niektórym nie mieściło się w głowie. Znajdowałam w dźwiękach gongu ukojenie i bardzo często słuchając jego gry doznawałam dziwnych uczuć, których nie znałam wcześniej. Pojawiało się uczucie spokoju, miłości, otwarcie na świat, zrozumienie, przebaczenie. Dla dziecka były to dziwne uczucia, bo dzieci raczej takich nie mają, dopiero się ich uczą. Myślę, że to mogło się dziać na takiej zasadzie, że gong wciągał uczucia oraz informacje i później je oddawał przetransformowane.

Później, kiedy weszłam w burzliwy okres dojrzewania, kiedy pojawiło się mnóstwo nowych wrażeń i doświadczeń - flirt z gongiem poszedł w niepamięć. Natomiast w odpowiednim momencie, w odpowiednim czasie, kiedy ten okres burzy wewnętrznej minął ponownie pojawił się gong jakby znikąd. Spotkałam w górach człowieka, który podróżował tu i tam dając koncerty na gongach. I ten człowiek, gdy się poznaliśmy, powiedział: "Jagoda! Ty powinnaś grać na gongu. To twoja bajka".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Temat i opracowanie bardzo interesujące. Zwłaszcza wątek zastosowania "gry" na gongach w terapii. Dziękuję za przedstawienie pani Jagody Kunikowskiej i jej niesamowitej pasji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki materiał wypadało podeprzeć ścieżką dźwiękową lub nagraniem Video, byłby "Meisterstuck"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepiękny przekaz o dźwiękach przenikliwej siły subtelnego relaksu.
5+ :)

http://www.youtube.com/watch?v=3hncJzoAiAw

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie opowiedziane. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

To coś zupełnie nowego dla mnie. Wiem o roli bębnów, małych i dużych w różnych kulturach, o znaczeniu rytmu w ich muzyce. Ale o gongach nic nie wiedziałem. Szkoda, że nie mogłem usłyszeć ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.