Pozycja materiału w rankingach:
Dzięki, że przyszliście, a teraz możecie się walić na ryj – takimi słowami grupa pożegnała się z fanami i mogłoby to służyć za kwintesencję koncertu. Ale po kolei, bo działo się o wiele więcej...
Zaczęli utworem „Balls Out” z nowej płyty, zaraz potem był jeden z wielkich przebojów „Along Comes Mary” i niezbyt licznie zgromadzona publiczność wpadła w ekstazę. Po kolei przeplatali występ utworami z nowej płyty i starszymi przebojami. Rewelacyjnie wypadła odśpiewana chóralnie wraz z publiką „Ballad of Chasey Lain”. Równie wielkie emocje wzbudziły kawałki z nowej płyty „Uhn This Uhn This Uhn This” oraz „Foxtrot Uniform Charlie Kilo”.
Nie zabrakło polskich akcentów. Na prośbę wokalisty Jimmy’ego Pop, który dał sygnał na trąbce, publiczność dwa razy odśpiewała polski hymn narodowy. Inne polskie akcenty tego koncertu to koszulka naszej reprezentacji, w której występował Jimmy, polski szal kibicowski i drwiny z trenera polskiej reprezentacji piłki nożnej. Dodatkowo nad sceną co chwila wyświetlały się prześmieszne hasła, np. „Ta piosenka jest dla Jarka Kaczyńskiego i jego kota”, „Ten kawałek wali mocniej niż Renata Beger”.
A co można powiedzieć o samych muzykach z Bloodhound Gang, którzy zapowiadani byli przez organizatora koncertu klub Stodoła, jako niegrzeczni chłopcy? No cóż, zespół potwierdził opinie na swój temat i na warszawskim koncercie nie zamierzał zmieniać swego wizerunku. Fani grupy muszą mieć mocne żołądki, bo scena wręcz ociekała seksem, alkoholem, plwocinami, wymiocinami, a nawet ciepłym moczem. Tak, ohyda, ale publiczność dała się uwieść. Do tego stopnia, że kiedy grupa zeszła ze sceny i nie reagowała na skandowanie swojej nazwy, pojawiła się ponownie, gdy publiczność zmieniła zawołanie na: ch... wam w d...!
W drugiej część koncertu Bloodhound Gang zagrali jeszcze kawałki „No Hard Feelings” i „Ralph Wiggum” z nowej płyty oraz postanowili ponownie się powygłupiać i sparodiowali w rockowym stylu dyskotekowy przebój tureckiej grupy Ozone. Publiczność bawiła się wyśmienicie. W stronę widzów co chwila leciały gadżety od zespołu, a to strzępy koszulek, a to czapka wokalisty, a to zdjęcia z polaroida. Szczyt zabawy przypadł na finał koncertu. Na zakończenie grupa zagrała swój nieśmiertelny przebój „Bad Touch” i pożegnała się z polskimi fanami.
Zobacz także:
Artykuły
(463)
Galerie
(26)
Średnia ocen
(4.46)
Wiek: 110 | Miejscowość: Lewartów | Kraj: Polska
O mnie: I trwaj w strychninie jak w formalinie zostanie dłużej twój uśmiech szczurzy i tą strychniną wystrychniesz na dutka tych z wazeliną na mdłych podbródkach...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Dorota Pardecka 30.06.2006 14:37
Niesamowite, chłopcy z Bloodhound Gang nie wymyślili nic nowego, sięgają po stary, wytarty i najtańszy sposób autoreklamy (epatowanie tym, co wszyscy potrafią, co jest brzydkie, niezgodne z konwenansami, niegrzeczne) a jednak ludzie to kupują.
Europa w "Euphorii"! Szwecja wygrywa Eurowizję 2012 [YouTube]
(odsłon: +1124)