Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

118409 miejsce

Jak cię słyszą, tak cię piszą

W ostatnim numerze "Tygodnika Powszechnego" ukazała się bardzo ciekawa publikacja pod tytułem "Szeptem do mnie mów". Rzecz dotyczy prozodii, melodii głosu znanych osób.

Dr Krzysztof Izdebski z Uniwersytetu Stanford wraz z dr Branką Zei-Pollerman w swoich badaniach z wypowiedzi osób znanych z życia publicznego wyeliminowali komputerowo treści semantyczne, zostawiając tylko melodie ich głosu, bicie strun głosowych. W internetowym wydaniu "Tygodnik Powszechny" przedstawia wyniki tych badań zastosowanych wobec niektórych naszych polityków i hierarchów kościelnych.

Jarosław Kaczyński wypowiada kwestię, którą eksperci w aspekcie lingwistycznym zaliczają do groźby straty:
"Nie straszcie nas wojną. To nie jest, proszę państwa w polityce tak, że jeśli ktoś jest w polityce zdecydowany i twardy, szczególnie w takich sprawach, to na tym przegrywa". Przez cały czas głośny głos mówcy, w tonie nieco wyższym niż w głosie wzorcowym, ma wiele odcieni modulacyjnych. Ten głos jest spójny z treścią przekazu.

Będąca zdaniem porównującym wypowiedź Bronisława Komorowskiego ma charakter perswazyjny:
"Skuteczne rozwiązywanie naszych polskich problemów w dużej mierze zależy od tego, czy pójdziemy drogą współpracy, czy drogą nieufności i agresji." Muzyka tej wypowiedzi nie przystaje do treści. Wysoki ton wskazuje na bezradność mówcy, a szybkie tempo mowy na wysokim rejestrze brzmi nieprzyjemnie. W aspekcie muzycznym fraza ta daleka jest od zamierzonej perswazji.

Donald Tusk wypowiada radosny komunikat: "Musiało minąć rzeczywiście wiele lat, żeby Polacy mogli z dumą powiedzieć, że potrafią budować rzeczy wielkie." Mówca ustawia tembr głosu na ekstremalnie wysokim tonie. Brzmi to monotonnie. Zamiast radości, wokalnie głos wyraża bezradność i depresję.

Słowo, które wypowiada arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, ma być głosem nadziei:
"Polskie życie publiczne, to widać gołym okiem, potrzebuje wciąż przemian." Zbyt niskie tempo wypowiedzi monotonnej i artykułowanej jednostajnym głosem tej nadziei nie daje.

Arcybiskup Józef Michalik wyraża smutek i troskę, bo "Polska nie postawiła się wśród tych dziesięciu broniących prawa do obecności krzyża". Mówca wyraża się jednostajnie głośno, stosuje szeroką skalę tonu, moduluje brzmienie głosu. To raczej muzyka nadziei, która nie przystaje do treści smutku i troski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Kaziu, powinni mieć doradców. Ciekawe czy podobnie są odbierani politycy zagranicą?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.02.2011 19:01

Ciekawy temat. Sztuka modulacji swego głosu, dobierania tembru, brzmienia i wysokości tonu, tempo artykulacji to ważna rzecz w przekazie słownym polityków. Ale który z nich myśli o tym podczas wystąpienia przed mikrofonem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.