Facebook Google+ Twitter

Jak dobrobyt szkodzi zdrowiu: otyłość a ryzyko nowotworu

Otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale także zdrowotny. Powszechnie wiadomo, że otyłość zwiększa ryzyko cukrzycy i chorób serca. Okazuje się, że osoby otyłe częściej chorują także na niektóre nowotwory.

ze strony http://www.dietandcancerreport.org/ / Fot. zrzut ekranowyW roku 2007 został opublikowany drugi raport dotyczący wpływu żywienia i stylu życia na ryzyko zachorowania na raka*. Raport powstał na podstawie analizy wszystkich dostępnych publikacji naukowych omawiających te tematy. Analizę piśmiennictwa w latach 2001 – 2006 wykonał panel ekspertów pracujących pod agendą Światowego Funduszu Badań nad Rakiem (Word Cancer Research Fund) i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem (American Institute for Cancer Research).

Eksperci znaleźli przekonujące dowody, że otyłość i brak aktywności fizycznej wiążą się ze zwiększonym ryzykiem niektórych nowotworów: raka przełyku, trzustki, jelita grubego, piersi, macicy i nerki. Szacuje się, że nawet 25 do 50 proc. przypadków tych nowotworów ma wśród swoich przyczyn właśnie nadmiar kalorii i brak ruchu.

Jak dobrobyt szkodzi zdrowiu?



Jaki jest związek pomiędzy otyłością, a zwiększonym ryzykiem choroby nowotworowej? Odpowiedź nie jest prosta, wiele mechanizmów nie zostało dotąd wyjaśnionych. Wiadomo, że nowotwór powstaje gdy zawodzą systemy kontrolujące tempo podziałów komórkowych. Uznaje się, że przyczyną jest nagromadzenie się mutacji i, co za tym idzie, uszkodzenie genów, które te procesy kontrolują. Komórka przestaje być integralną częścią większej całości i zaczyna żyć własnym życiem, dzieląc się w nieopanowany sposób i niszcząc swoje sąsiedztwo.

Wydaje się, że nadmiar dostępnej energii jest sygnałem, który decyduje o przyspieszeniu wzrostu komórki i tempie podziałów. Otyłość i zbyt kaloryczna dieta powodują też wzrost stężenia insuliny oraz insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-1), który stymuluje komórki do szybszych podziałów i hamuje mechanizmy prowadzące do śmierci komórkowej (np. apoptozy). Wtedy wzrasta ryzyko, że podział komórkowy nastąpi zanim systemy naprawcze zdążą usunąć wszystkie uszkodzenia DNA i w efekcie potomne komórki odziedziczą szkodliwą mutację. Z kolei niesprawny mechanizm śmierci komórkowej nie pozwoli usunąć takiej wadliwej komórki z organizmu. A jako że nowotwór powstaje wskutek nagromadzenia się szkodliwych mutacji… początek nieszczęścia gotowy.

W przypadku raka piersi i raka endometrium (macicy) nie bez znaczenia jest również fakt, że tkanka tłuszczowa jest producentem kobiecych hormonów płciowych – estrogenów. Zwiększony poziom estrogenów ma z kolei działanie prokancerogenne**.

Głodni żyją dłużej i są zdrowsi



Wzrastający dobrobyt sprawia, że w krajach rozwiniętych żyje się lekko, łatwo i przyjemnie a wiele osób nigdy nie zaznało głodu. Paradoksalnie, okazuje się, że za te przyjemności płacimy wysoką cenę. Jemy za dużo mięsa, tłuszczu zwierzęcego i przetworzonych produktów, które utraciły swoje własności odżywcze, a za to pełno w nich sztucznych, nie zawsze zdrowych dodatków. Często pochłaniamy więcej kalorii niż jesteśmy w stanie zużyć i jak się okazuje, szkodzi to nie tylko naszej sylwetce, ale przede wszystkim zdrowiu. Warto wiedzieć, że zwierzęta eksperymentalne hodowane na diecie niskokalorycznej żyją dłużej niż te, które mogą się objadać do woli. Ktoś powie - cóż to za życie? Jednak badania kobiet, których okres dojrzewania przypadł na okres drugiej wojny światowej, z powszechnym wówczas niedożywieniem, wykazały że mniej spośród nich choruje na raka piersi. Może więc warto odjąć sobie od ust kaloryczny smakołyk nie tylko w trosce o przyrost centymetrów w biodrach, ale także ze względu na własne zdrowie?

Co radzą eksperci



Panel ekspertów opublikował w swoim raporcie także listę zaleceń, które mają zmniejszyć ryzyko chorób związanych z nieprawidłowym odżywianiem i dodatnim bilansem energetycznym. A więc:

- Bądź tak szczupły, jak to możliwe (zalecana wartość BMI: 21 – 23)
- Uprawiaj codziennie aktywność fizyczną (absolutne minimum to 30 min szybkiego marszu dziennie)
- Ogranicz konsumpcję wysokokalorycznych potraw, dań typu fast-food i słodkich napojów
- Spożywaj głównie potrawy pochodzenia roślinnego (bezmączne warzywa i owoce)
- Ogranicz spożywanie czerwonego mięsa i mięsa przetworzonego (peklowanego, wędzonego)
- Nie nadużywaj alkoholu (do dwóch drinków dziennie dla mężczyzn i jednego dla kobiet)
- Ogranicz spożycie soli (poniżej 5 g dziennie) i unikaj spleśniałych produktów
- Staraj się stosować zrównoważoną dietę a nie suplementy diety. Suplementy nie pomagają zapobiegać chorobom nowotworowym.
- Karmienie piersią obniża ryzyko nowotworów zarówno u matki jak i u dziecka. Zalecane jest wyłączne karmienie piersią do szóstego miesiąca życia dziecka.


Hm, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Nasze wygodnictwo i zamiłowanie do różnych uciech łatwo pozwalają zapomnieć, że nie wszystko co miłe jest dla nas dobre. Pewnie też nie bez znaczenia jest fakt, że duża część społeczeństwa pamięta czasy, gdy na półkach sklepowych brakowało wszystkiego oprócz octu, a własny samochód był dla wielu niedościgłym marzeniem. Tym większy sprzeciw budzi potrzeba ograniczania się w tym wreszcie osiągniętym dobrobycie, a myśl, że można by się przesiąść na rower wydaje się niedorzeczna. Może jednak warto?

*) Food, Nutrition, Physical Activity and the Prevention of Cancer: a Globar Perspective, Washington DC: AICR, 2007
**) częściowo na podstawie wykładów Third General Meeting of Alumni DKFZ, czerwiec 2008

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

W wielu miejscach się z Tobą zgadzam. Oczywiście, że najważniejsza jest harmonia i zdrowy rozsądek. Własnie dlatego jedno z zaleceń, które przytoczylam zawiera krytykę suplementów diety. Niektórzy obsesyjnie zażywają różne cudowne pigułki wierząc, że od tego będą piękni i zdrowi i przy okazji -nabijając kasę koncernom farmaceutycznym. Tymczasem wszystko, co nam potrzeba można znaleźć w zwykłej, w miarę sensownej diecie.

Inne zalecenie mówi dosłownie: consume fast foods sparingly, if at all. To nie oznacza, że od zjedzenia jednego hamburgera ktoś padnie trupem. Myślę, żę bardziej chodzi o to, żeby dzieci jadły normalny obiad, a nie żywiły się w MacDonaldzie. Żeby rodzic podawał głodnemu dziecku kromkę chleba z masłem a nie batonik Mars, jak w reklamie, itp.

W tym opracowaniu, które przytoczyłam, nie dopatrywałabym się udziału "podejrzanych naukowców" pracujących na rzecz jakichs koncernów. To była metaanaliza, czyli analiza wszystkich dostepnych publikacji na dany temat.
I skoro wyciągnięto wnioski, żeby np. nie pić CocaColi, to chyba nie było po myśli producenta.

Jeszcze a'propos Twojego poprzedniego komentarza - wbrew pozorom chodzi własnie o to, aby umrzeć zdrowszym - żeby dożyć końca swych dni w dobrej kondycji, pozostając sprawnym, aktywnym, samodzielnym i nie skazanym na czyjąś pomoc i obsługę. To chyba dość oczywiste.

No i jeszcze muszę dodać, że mnie jako biologa najbardziej zaciekawiło (a nie śledziłam wcześniej tego zagadnienia), że otyłość i nowotwory to nie tylko sama zależność statystyczna, ale są już dość dobrze poznane molekularne mechanizmy leżące u podłoża tego zjawiska. W sumie proste i logiczne - nadmiar energii powoduje nadmiar sygnałów, które każą się komórkom dzielić, organizm po prostu głupieje (to w wielkim uproszczeniu). Nie jest to zatem tylko "gdybanie" ale realnie istniejący mechanizm. Można wypierać ze świadomości istnienie takich zależności, ale niezbyt to rozsądne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

po prostu Kasiu, takie wyliczanki, takie teksty są dla mnie czystą propagandą. Ktoś kto je czyta może ulec złudzeniu, że jak tylko nie będzie czegoś tam pił albo czegoś tam jadł, to wepchnie sie w rozmiar 34 i będzie zdrowia okazem. Wydaje mi sie, że to jest mocno naiwne i czasem szkodliwe. Wiadomo, że głoszenie, iż picie wina, kawy czy jedzenie słodyczy to jest super zjawisko, jest mijaniem się z prawdą, ale wydaje mi się, że ludziom warto wbijać w głowę co innego, jakieś poczucie wewnętrznej harmonii, której zaiste nie daje morderczy fitnes albo picie zielonej hernaty jako jedynego napoju.
Znam ludzi, którzy jedli niezdrowo całe życie i dożyli sędziwego wieku w dobrym zdrowiu i ludzi, którzy obsesyjnie łazili na jogi nie jogi, jedli kiełki i sałatę a chorowali na raka.
naprawdę, nie dajmy się zwariować propagandzie, myśleniu, że zjedzenie megaburgera w przydrożnym mc donaldzie w trasie skończy się dla nas śmiercią w konwulsajch:>
o zdrowiu, jakości życia stanowi nastawienie a nie wymysły kolejnych naukowców i ich podejrzane badania nad czymś tam obliczone tylko na zyski od tych koncernów, które płacą i przekonują, że ich produkty to samo zdrowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro, widzę, że jesteś jedną z tych osób, którym mogłabym dedykować ostatni akapit :) Oczywiście tylko mentalnie, bo nadwagi u Ciebie nie widzę :)))

No cóż, nad świadomością społeczną trzeba pracować...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeślii jedzenie słodkich smakołyków jest jedynym z niewielu źródeł szczęścia żadne apele o niskie BMI nie odniosą skutku

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak, stosuj te wszystkie rady, umrzesz zdrowszy;]
juz pędzę

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.