Pozycja materiału w rankingach:
Otyłość to nie tylko problem estetyczny, ale także zdrowotny. Powszechnie wiadomo, że otyłość zwiększa ryzyko cukrzycy i chorób serca. Okazuje się, że osoby otyłe częściej chorują także na niektóre nowotwory.
W roku 2007 został opublikowany drugi raport dotyczący wpływu żywienia i stylu życia na ryzyko zachorowania na raka*. Raport powstał na podstawie analizy wszystkich dostępnych publikacji naukowych omawiających te tematy. Analizę piśmiennictwa w latach 2001 – 2006 wykonał panel ekspertów pracujących pod agendą Światowego Funduszu Badań nad Rakiem (Word Cancer Research Fund) i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem (American Institute for Cancer Research). Zobacz także:
Artykuły
(22)
Galerie
(14)
Średnia ocen
(4.76)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Gliwiczanka z kresowymi korzeniami, z wykształcenia i zamiłowania biolog.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Lisowska 27.06.2008 17:55
W wielu miejscach się z Tobą zgadzam. Oczywiście, że najważniejsza jest harmonia i zdrowy rozsądek. Własnie dlatego jedno z zaleceń, które przytoczylam zawiera krytykę suplementów diety. Niektórzy obsesyjnie zażywają różne cudowne pigułki wierząc, że od tego będą piękni i zdrowi i przy okazji -nabijając kasę koncernom farmaceutycznym. Tymczasem wszystko, co nam potrzeba można znaleźć w zwykłej, w miarę sensownej diecie.
Inne zalecenie mówi dosłownie: consume fast foods sparingly, if at all. To nie oznacza, że od zjedzenia jednego hamburgera ktoś padnie trupem. Myślę, żę bardziej chodzi o to, żeby dzieci jadły normalny obiad, a nie żywiły się w MacDonaldzie. Żeby rodzic podawał głodnemu dziecku kromkę chleba z masłem a nie batonik Mars, jak w reklamie, itp.
W tym opracowaniu, które przytoczyłam, nie dopatrywałabym się udziału "podejrzanych naukowców" pracujących na rzecz jakichs koncernów. To była metaanaliza, czyli analiza wszystkich dostepnych publikacji na dany temat.
I skoro wyciągnięto wnioski, żeby np. nie pić CocaColi, to chyba nie było po myśli producenta.
Jeszcze a'propos Twojego poprzedniego komentarza - wbrew pozorom chodzi własnie o to, aby umrzeć zdrowszym - żeby dożyć końca swych dni w dobrej kondycji, pozostając sprawnym, aktywnym, samodzielnym i nie skazanym na czyjąś pomoc i obsługę. To chyba dość oczywiste.
No i jeszcze muszę dodać, że mnie jako biologa najbardziej zaciekawiło (a nie śledziłam wcześniej tego zagadnienia), że otyłość i nowotwory to nie tylko sama zależność statystyczna, ale są już dość dobrze poznane molekularne mechanizmy leżące u podłoża tego zjawiska. W sumie proste i logiczne - nadmiar energii powoduje nadmiar sygnałów, które każą się komórkom dzielić, organizm po prostu głupieje (to w wielkim uproszczeniu). Nie jest to zatem tylko "gdybanie" ale realnie istniejący mechanizm. Można wypierać ze świadomości istnienie takich zależności, ale niezbyt to rozsądne.
Klara Maj 27.06.2008 15:27
po prostu Kasiu, takie wyliczanki, takie teksty są dla mnie czystą propagandą. Ktoś kto je czyta może ulec złudzeniu, że jak tylko nie będzie czegoś tam pił albo czegoś tam jadł, to wepchnie sie w rozmiar 34 i będzie zdrowia okazem. Wydaje mi sie, że to jest mocno naiwne i czasem szkodliwe. Wiadomo, że głoszenie, iż picie wina, kawy czy jedzenie słodyczy to jest super zjawisko, jest mijaniem się z prawdą, ale wydaje mi się, że ludziom warto wbijać w głowę co innego, jakieś poczucie wewnętrznej harmonii, której zaiste nie daje morderczy fitnes albo picie zielonej hernaty jako jedynego napoju.
Znam ludzi, którzy jedli niezdrowo całe życie i dożyli sędziwego wieku w dobrym zdrowiu i ludzi, którzy obsesyjnie łazili na jogi nie jogi, jedli kiełki i sałatę a chorowali na raka.
naprawdę, nie dajmy się zwariować propagandzie, myśleniu, że zjedzenie megaburgera w przydrożnym mc donaldzie w trasie skończy się dla nas śmiercią w konwulsajch:>
o zdrowiu, jakości życia stanowi nastawienie a nie wymysły kolejnych naukowców i ich podejrzane badania nad czymś tam obliczone tylko na zyski od tych koncernów, które płacą i przekonują, że ich produkty to samo zdrowie.
Katarzyna Lisowska 27.06.2008 13:32
Klaro, widzę, że jesteś jedną z tych osób, którym mogłabym dedykować ostatni akapit :) Oczywiście tylko mentalnie, bo nadwagi u Ciebie nie widzę :)))
No cóż, nad świadomością społeczną trzeba pracować...
Lucyna Firla 27.06.2008 12:48
Jeślii jedzenie słodkich smakołyków jest jedynym z niewielu źródeł szczęścia żadne apele o niskie BMI nie odniosą skutku
"Gorący" Zlot Morsów w Mielnie [Zdjęcia]
(odsłon: +849)