Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71630 miejsce

Jak dzieci same się kontrolują

Ostatnio wzruszył mnie mail z opisem zachowania się dwuletniego chłopca. Mama Wojtka pisze, że kiedy synek bardzo broił, to był na krótką chwilę „wstawiany do garderoby”. A teraz, kiedy zaczyna być niegrzeczny – sam idzie do garderoby, po chwili wychodzi i mówi „już się uspokoiłem”.

Sytuacja z Wojtkiem wywołała wspomnienia o innych dzieciach, które zachowywały się w zbliżony sposób. Wioletka wymyśliła sobie, że Baba-Jaga jest schowana za kotarą zasłaniającą półkę z książkami. Kiedy dziewczynka coś zbroiła, wchodziła za kotarę, mówiąc „nie gniewaj się Babo-Jago”. A potem starała się być grzeczna.

Mały Michałek, a także Bronek, gdy swoje zachowanie sami oceniali jako niegrzeczne, grozili paluszkiem mówiąc „oj, oj”. A Kasia to nawet wyprzedzała złe zachowanie, mówiąc do samej siebie: „tak nie wolno, nie wolno”. Nie zawsze było wiadomo, na co sobie nie pozwalała. Ale zapytana, nieraz odpowiadała, na przykład „nie wolno wyjadać dziur”. Chodziło o wyskubywanie dziur w świeżym chlebie. Kto to robił, wie jak to smakuje.
Powyższe opisy zachowania się małych dzieci wskazują na rozwijającą się u nich samokontrolę. Jest to złożony i niezwykle ważny proces psychicznego rozwoju, prowadzi bowiem do świadomego panowania nad swoimi impulsami i zachciankami, do refleksji nad samym sobą. Początkowo nie jest to proces w pełni świadomy, przeważają w nim elementy naśladowcze. Dziecko uczy się (na drodze warunkowania), że jego zachowanie wywoła reakcję ze strony dorosłych. Uprzedza więc ich reakcję i samo przejmuje inicjatywę. Unikając kary (rozumianej jako niepożądane konsekwencje), ma poczucie panowania nad sytuacją. To bardzo ważne przeżycie, jest ono bowiem bazą dla rozwijającego się przekonania o własnej wartości i podstawą psychicznej samoregulacji.

W wypadku Wojtka – widzimy umiejętność uniknięcia kary. Jednak jego spryt nie jest skierowany przeciw dorosłym, działa bowiem korekcyjnie w stosunku do jego zachowania.

Z kolei Wioletka umiejscowiła swoje dziecięce sumienie we wziętej z bajki, karzącej Babie-Jadze. Dziewczynka sama wymyśliła dla siebie źródło negatywnych konsekwencji swoich zachowań. I można ją podziwiać, bowiem w chaotycznej atmosferze rodzinnej w jakiej żyła, umiała stworzyć dla siebie element stabilności i kontroli.
A co można by powiedzieć o wyprzedzających sygnałach dawanych samemu sobie? Że własne zamiary nie są tak całkiem w porządku? Toż to najprawdziwsze zachowania samowychowawcze! Naśladowanie takich dzieci przydałoby się nie tylko wielu politykom.

Nasuwa się tu pytanie, w jakich warunkach rozwijają się u tak małych dzieci tendencje i umiejętności samoregulacyjne? Odpowiedź jest następująca: zazwyczaj są one wynikiem stylu wychowania, w którym dziecku stawiane są wyraźne, zrozumiałe dla niego granice swobody. Ich przekroczenie nie łączy się ze strachem przed fizyczną karą, ale wywołuje uczucie dyskomfortu, że się zawiodło tych, których się kocha. Ten dyskomfort, uczucie niezadowolenia z samego siebie, jest karą emocjonalną zadaną samemu sobie i niekiedy wystarcza dla kształtowania się dobrych relacji między dzieckiem i rodzicami.

Jednak zależnie od okoliczności i temperamentu dziecka, a także od rodzaju jego przewinienia, rodzice bywają zmuszeni do sięgnięcia po różne wychowawcze sankcje. Skuteczne bywa odizolowanie dziecka na pewien czas (na przykład odesłanie go do innego pokoju), także „unieruchomienie” dziecka w mocnych objęciach matki na jej kolanach lub obok niej (zbliżone do metody holdingu), jak również stosowanie różnego rodzaju odmowy (słodyczy, zabawy) albo zakazów, popularnie nazywanych szlabanem. Jednak zawsze najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem, wysłuchanie jego racji, przekonywanie go do konieczności stosowania się do ustalonych reguł współżycia. Powinny one być wyraźnie określone oraz przekazywane jako wzór do naśladowania. Z tym, że dziecko w mniejszej mierze (jeżeli w ogóle) będzie naśladowało pozytywne postacie z bajek i filmów, niż osoby, z którymi spędza czas „w realu”.

Czyżby więc opisana Wioletka nie mieściła się w ramach psychologicznych założeń odnośnie kształtowania się samokontroli? Skoro w nieładzie samodzielnie dążyła do ładu? Tak bywa z psychiką dzieci. Wciąż jeszcze jest ona pełna tajemnic.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.