Ten poradnik powstał z myślą o skrajnie odważnych.
Szef kopie cię po głowie? Twoja wypłata składa się z pięciu cyfr, ale dwie ostatnie stoją po przecinku? Każdy powód, by odejść z pracy jest dobry. Kiedy podejmiesz tę trudną decyzję, staną przed tobą dwie możliwości. Będziesz mógł odejść jak mięczak, czyli bijąc szefowi pokłony, lub jak mężczyzna - sprawiając, że w firmie zapamiętają cię na całe życie. Ten poradnik powstał z myślą o skrajnie odważnych.
Krok 1 - Zniknij
Przygotowując swoje odejście, które powinno stać się doniosłym wydarzeniem, zadbaj o zbudowanie napięcia. Zacznij od opuszczenia miejsca pracy w środku dnia. To wzbudzi w ludziach ciekawość: będą dyskutować o powodach twojego zniknięcia. Kiedy informacja dotrze do szefa, on także zainteresuje się sprawą, ale jeszcze nie podejmie wobec ciebie żadnych kroków.
Krok 2- Wróć
Po wyjściu z pracy zafunduj sobie jednodniowy urlop. Idź na ryby, wybierz się do kina, wyskocz z kumplami na browar. Kiedy już będziesz odstresowany, wróć jakby nic się nie wydarzyło. Nie ukrywaj dobrego nastroju! Wywołana przez ciebie dezorientacja obniży wydajność całego zakładu i skutecznie zagęści atmosferę.
Krok 3 - Zaprzeczaj
Kiedy nadejdzie nieuchronna chwila wezwania „na dywanik", wszelkie pytania dotyczące nieobecności traktuj jak pytania o to, czy kiedykolwiek zostałeś porwany przez UFO. Bądź zdziwiony i zaprzeczaj, że jakakolwiek nieobecność miała miejsce. Szef będzie zbyt skołowany, by od razu wylać cię na bruk, więc wciąż będziesz miał pole do działania.
Krok 4 - Narzekaj
Nie powinieneś bać się wyrażać swojego zdania, nawet jeśli różni się od poglądów szefa. Nieważne, jaka jest skala problemu – czy komputer przy twoim stanowisku jest tak stary, że mógłby legalnie kupić sobie piwo, czy nie podobają ci się kolory ołówków – niech świat się o tym dowie! Pamiętaj: im głośniej wyrażasz opinie, tym szybciej dotrą one do pracodawcy. Wówczas czeka cię kolejny "dywanik".