Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17042 miejsce

Jak Eska pożarła w Tarnowie Maksa

Eska wchłonęła kolejną stację lokalną - tarnowskie Radio Maks. Niedawno zbankrutował tarnowski tygodnik. Czy media lokalne są w stanie utrzymać się na rynku, czy też skazane są na bankructwo lub pacyfikację przez gigantów medialnych?

Tarnowskie Radio Maks funkcjonowało od roku 1994. Miało ostatnio ok. 1,6 proc. udziału w małopolskim rynku radiowym, co było niezłym wynikiem. Już we wrześniu ubiegłego roku właściciele tej lokalnej stacji radiowej ogłosili, że lepszym rozwiązaniem będzie przejęcie Maksa przez Radio Eska. Od lutego tego roku zamiast Maksa mieszkańcy regionu tarnowskiego słuchają już nowego radia. Podobno Maks nie wytrzymałby finansowo na dłuższą metę. 49 proc. udziałów wykupiła Eska i to ona teraz rządzi. Słuchacze tarnowscy przyzwyczaili się do Maksa. Nie chcą teraz słuchać "obcej" rozgłośni, która sprawom lokalnym nie poświęca tyle czasu, co Maks. Znaczna ich część przestroiła odbiorniki na inną lokalną stację - Radio RDN. Wg badań MillwardBrown SMG/KRC słuchalność tygodniowa RDN jest ponad dwa razy większa niż Radio Eska Tarnów.

W 100-tysięcznym Tarnowie funkcjonują więc dwie stacje. Radio RDN Małopolska jest to stacja diecezji tarnowskiej. Początkowo nazywała się Radio Dobra Nowina, później zmieniła nazwę, zachowując skrót. Dość nieszczęśliwie medialnie reklamowano tę rozgłośnię jako "Radio Dobrze Nastawione". Część słuchaczy odbierała to jako "nastawione poprawnie politycznie". Radio Kraków od czasu do czasu także informuje o wydarzeniach w Tarnowie. Oprócz tego w mieście działa lokalna telewizja kablowa, która sobie jakoś radzi, gdyż oferuje inne usługi (np. internet, telefon).

Niedawno minęła 30 rocznica powstania tarnowskiego tygodnika TEMI. W PRL-u był to organ partii komunistycznej, po zmianach 1989 r. tygodnik dostał się w ręce miejscowych przedsiębiorców. Co jakiś czas próbowano stworzyć drugi, konkurencyjny tygodnik. Najpierw było to Echo Tarnowa, które padało już dwa razy, a teraz Nowy Tygodnik, który jest na rynku dopiero kilka miesięcy. Liczba reklam tam zamieszczanych nie wróży jednak sukcesu. Poza tym krakowskie gazety "Dziennik Polski" i "Gazeta Krakowska" mają lokalne strony tarnowskie. I to cały rynek medialny w Tarnowie.

tarnowskie tygodniki Temi (jakoś się trzyma na rynku), Echo Tarnowa (padło), Nowy Tygodnik (jeszcze istnieje) / Fot. Marek CiesielczykGłównym problemem lokalnych mediów, które funkcjonują w Polsce powiatowej, jest słaby rynek reklam, dzięki którym media te mogą funkcjonować. Tym np. tłumaczyli przejęcie Maksa przez Eskę, właściciele tarnowskiej stacji. Także obydwa upadki tygodnika Echo Tarnowa miały zdaniem właścicieli wynikać z braku dopływu reklam.

Po drugie, na tak zwanej prowincji media te mają w dość znacznym stopniu związane ręce lokalnymi układami. W Polsce powiatowej każdy zna każdego. Gdy ukaże się np. jakiś krytyczny artykuł na temat lokalnego przedsiębiorcy czy wójta, właściciel gazety, radia czy telewizji lokalnej może się liczyć z tym, że nawet na przysłowiowych imieninach u cioci różni ludzie mogą próbować wywierać na niego nacisk, by zastopował krytykę.

Po trzecie, bardzo trudno na prowincji znaleźć w miarę dobrych dziennikarzy. Sprowadzenie kogoś z większego miasta oznacza dla właściciela dodatkowe koszty, których nie może udźwignąć. Dziennikarze lokalni nie chcą być dziennikarzami śledczymi, gdyż za artykuł dostają np. 30-50 złotych. Za takie pieniądze nikt nie chce ryzykować. Można przecież łatwo znaleźć się na ławie oskarżonych. Niedawno w procesie karnym(!) został skazany były redaktor TEMI i jedna z dziennikarek tego tygodnika.
Profesor UJ Zbigniew Hołda, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Maciej Wnuk, członek zarządu Transparency International, instytucji walczącej o przejrzystość życia publicznego, ostro skrytykowali wyrok w innym procesie, w którym stroną była lokalna telewizja, jako "kolejny przykład tego, jak w Polsce usiłuje się ograniczyć debatę publiczną, wykorzystując sądy do "załatwiania" własnych oponentów".

Często media lokalne są zmuszone "iść na pasku" różnych grup sprawujących władzę na danym terenie. Są zazwyczaj "grzeczne" wobec lokalnej władzy. Gdy zakopiański "Tygodnik Podhalański" podniósł rękę na lokalne władze, znalazł się w pewnym momencie w bardzo trudnej sytuacji. Tylko dzięki bardzo silnej pozycji na rynku (jest to chyba najlepiej sprzedający się tygodnik lokalny), zdołał przetrwać.

To, że w Tarnowie kolejne medium lokalne, Radio Maks zostało przejęte przez potentata - Radio Eska, niestety, potwierdza wcześniejsze już diagnozy, iż niezwykle trudno jest mediom lokalnym utrzymać się na rynku ze względu na ograniczone możliwości pozyskiwania reklam. Czy także w świecie mediów czeka nas komasacja, unifikacja? Media lokalne odgrywają na całym świecie niezwykle ważną rolę (nie tylko czysto informacyjną, lecz także kontrolną wobec lokalnego establishmentu). Jeśli w Polsce znikać będą po kolei lokalne rozgłośnie, telewizje, tygodniki (nawet z ich obecnymi wadami), nie wróży to nic dobrego dla społeczeństwa obywatelskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

muzaj.pl
  • muzaj.pl
  • 10.04.2012 11:48

Mamy propozycję dla wszystkich, którzy chcieliby tworzyć lokalne radia - przy pomocy internetu - proszę o kontakt na muzaj.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Radio Dobra Nowina jest mocne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.