Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173675 miejsce

Jak Fernando Alonso stracił rok w Formule 1

To jest już pewne. Dwukrotny mistrz świata, Hiszpan Fernando Alonso opuszcza szeregi McLarena Mercedes. Trzy lata w Brytyskim zespole miały być pasmem sukcesów. Ostatecznie, miniony sezon był walką ...nie tylko z rywalami na torze.

Hiszpan Fernando Alonso (front) przed Brytyjczykiem Lewisem Hamiltonem na trasie wyścigu Grand Prix Włoch Formuły 1 . Zespół McLaren-Mercedes potwierdził, że doszedł do porozumienia z dwukrotnym mistrzem świata Formuły 1 w sprawie jego odejścia z zespołu. Oznacza to obustronne rozwiązanie dwuletniego kontraktu bez konsekwencji finansowych dla obydwu stron. .(jkm) / Fot. PAP/ EPA/Daniel Dal ZennaroMiało być pięknie, a wyszło jak zwykle. W tym wyświechtanym stwierdzeniu jest trochę prawdy. Miały być trofea, wieczna sława, jeszcze większe uwielbienie w Hiszpanii i potwierdzenie dominacji na światowych torach. Zamiast tego Alonso musiał nie raz poczuć gorycz porażki, jego psychika została nadszarpnięta, a i sam zainteresowany nie wytrzymywał presji. Nowa sytuacja, w której się znalazł przerosła go, a to nie świadczy dobrze o kierowcy mającym na koncie tyle osiągnięć w tak młodym wieku.

Fernando Alonso swoje dwa tytuły mistrzowskie zdobył w barwach zespołu Renault. Przed zeszłorocznym sezonem odchodził z niego jako niekwestionowany mistrz, któremu udało się pokonać Michaela Schumachera w jego dwóch ostatnich wyścigowych sezonach. Pozycja Alonso była niepodważalna. To on mógł na wszystkich patrzeć z wysokości najwyższego stopnia podium i bez cienia wątpliwości był w tym momencie u szczytu swojej dotychczasowej kariery.

Transfer do McLarena miał tylko przypieczętować jego wspaniałe możliwości. Kierowca miał być liderem zespołu, który marzył o powrocie na piedestał konstruktorów, który w ostatnich latach skutecznie uniemożliwiały ekipy Ferrari i Renault. Niewątpliwie przejście Alonso było impulsem, który tchnął w brytyjski zespół nowego ducha. Gdzie było w tym roku Renault? Po dyskwalifikacji McLarena, z uwagi na aferę szpiegowską, francuski zespół zajął trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, znacznie odbiegając wynikami od BMW Sauber i będąc o trzy długości za teamem Ferrari. Widać, jaki wpływ na zespół ma lider, jak motywująca może być jego postawa. Brak takiego impulsu może spowodować cofnięcie się zespołu do przedsionka walki o najwyższe trofea.

Na zdjęciu z 5 października 2007 , Hiszpan Fernando Alonso z teamu McLaren Mercedes podczas konferencji prasowej przed wyścigiem Grand Prix Chin Formuły 1 . Zespół McLaren-Mercedes potwierdził, że doszedł do porozumienia z dwukrotnym mistrzem świata Formuły 1 w sprawie jego odejścia z zespołu. Oznacza to obustronne rozwiązanie dwuletniego kontraktu bez konsekwencji finansowych dla obydwu stron. .(jkm) / Fot. PAP/ EPA/Diego AzubelWracając do Fernando Alonso, nie sposób pominąć drugiego kierowcy, którym w założeniu miał być Lewis Hamilton. Na papierze tak właśnie miało być, jednak wyścigowa rzeczywistość zweryfikowała te plany. To Lewis Hamilton był bliższy zdobycia tytułu najlepszego kierowcy i tylko dzięki swojemu niedoświadczeniu nie sięgnął po trofeum. To Brytyjczyk przez większość część sezonu sprawiał lepsze wrażenie, abstrahując od wszystkich okoliczności, które jemu sprzyjały (dość łagodne traktowanie przez sędziów w niektórych sytuacjach - np. kolizja z Kubicą podczas GP Japonii).

Choć w obecnym sezonie walki na torze było mnóstwo, to jednak Fernando Alonso większą bitwę musiał stoczyć z samym sobą. Dość trafnie opisał to w październikowym numerze magazynu "F1 Racing" Stuart Codling: "Uświadomcie sobie natomiast, że jak dotąd w historii F1 to Fernando osiągnął sukces najwcześniej. (...) Zastanówcie się, jak takie wczesne osiągnięcia musiały wpłynąć na poczucie rzeczywistości młodego, niegdyś nieśmiałego człowieka. Przywykł do statusu bycia numerem jeden, ale teraz musi o to walczyć kłami i pazurami, na torze i poza nim."

Nowa sytuacja przerosła hiszpańskiego mistrza. Coraz częściej musiał wylewać swoje żale w zawsze chętnej do publikowania wszystkich krytycznych uwag hiszpańskiej prasie. W sierpniu miałem okazję być dwa tygodnie w Hiszpanii i czytałem sportowe dzienniki. Był to akurat czas, w którym Alonso został przesunięty do tyłu o 10 pozycji (nonsensowna decyzja, której powodem było rzekome blokowanie pit-lane przed Hamiltonem podczas kwalifikacji) na starcie do wyścigu o GP Węgier. Rację w tym sporze miał Alonso i nie przepuścił okazji, by praktycznie każdego dnia atakować McLarena za niesprawiedliwość, złe traktowanie i wszystkie przeciwności losu. Zachowywał się trochę jak rozkapryszone dziecko, któremu rówieśnicy zabierają grabki lub niszczą stawianą babkę z piasku. To również wpłynęło niekorzystnie na atmosferze w zespole, ale zjednywało mu zwolenników w Hiszpanii, których ma niezliczoną ilość.

Co dalej z Fernando Alonso? Każdy zespół chciałby mieć w swoich szeregach dwukrotnego mistrza świata. Możemy być świadkami wielu ciekawych roszad, nawet pomimo tego, że część kierowców podpisała już kontrakty na sezon 2008.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Nie wszyscy muszą lubić moje teksty o F1. Skoro jak twierdzisz poprawiałaś w nich moje błędy, czy nieścisłości, to pisz również o Formule 1, skoro się tym interesujesz :)

Ciesze się, że czerpiesz wiedzę o F1 nie tylko z polskich mediów :)

Rogaty charakterek...W 2006 roku Fernando Alonso zajął 5. miejsce w GP Usa. Trzeci był jego kolega z Renault - Giancarlo Fisichella. Po tym wyścigu, łagodnie mówiąc, zezłościł się. To nie był pierwszy raz kiedy wpadał w furię w takiej sytuacji. To o czymś świadczy. O ile w zespole gdzie jest ewidentny lider, a takich zespolów jest coraz mniej, taka postawa nie szkodzi atmosferze w teamie, to w zespołach gdzie jest dwóch równorzędnych kierowców, to może wpływać szkodliwie na zespół.

Co do Roberta...parę razy miał powody do narzekania..."cysterna" w monaco, GP Chin, decyzja sędziów po kolizji w GP Japonii. Często bardzo chłodno wypowiada się o swoich wynikach, ale jest w tym dużo zdrowego rozsądku. Zna swoją wartość i zna wartość bolidu, który musi prowadzić

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mój światopogląd na F1 nie wynika jedynie z przesłanek polskich mediów. Odsyłać mnie nie musisz - śledzę zarówno brytyjską, jak i włoską prasę w tym temacie. Przyznaję, że z hiszpańskich mediów znam jedynie to co przetłumaczono na angielski - nie znam tak dobrze espaniola.

Naszego Robercika to ja nie słucham już od dłuższego czasu... Najbardziej niezadowolony zawodnik F1 tego sezonu. A odnośnie Alonso... Nie trzeba być znawcą F1 by wiedzieć, że ten facet ma nie lada rogaty charakterek. Ale to właśnie daje mu zarówno chwile chwały jak i klęski. Tytuł mógł obronić, podobnie jak Hamilton wywalczyć... Wygrał Raikkonanen. Tai jest ten sport.

Tak czy inaczej, nie masz we mnie fanki swoich tekstów o F1. Niejednokrotnie poprawiałam w nich nieścisłości, błędy.

Również pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tytuł brzmiał "rok wyjęty z życiorysu", ale zostawmy to. Muszę się z Tobą niezgodzić :) Fakt dostawania niezłego wynagrodzenia nie oznacza, czy któryś z kierowców zrobił postęp, czy stracił sezon. Bo z tego punktu widzenia, każdy kierowca zyskał..i to sporo :)

Bycie w czołówce jest czymś ulotnym. Dlaczego przez kilka lat raczej nie wymieniano Kimiego Raikkonena, jako kandydata do mistrzowskiego tytułu, mimo że był dwukrotnie wicemistrzem? Właśnie dlatego, że bycie w czolówce jest mało istotne...liczy się ten co wygrywa. To Kubica po którymś z wyścigów w tym sezonie powiedział, że liczy się i cieszyć można się tylko z pierwszego miejsca, a reszta nie ma znaczenia.

Niestety w polskich mediach dominuje przekaz mówiący o tym, że to biedny, uciskany Alonso nie miał jak rozwinąć swoich skrzydeł, a fakty pokazują, że po częsci winny jest on sam. Odsyłam do wielu artykulów, zarówno tych w internecie, jak i w prasie zagranicznej, w których oczywiście mówi się o rywalu Alonso, ale również wskazuje się na inne przyczyny - takich jak psychika, któa odgrywa ważną rolę w tym sporcie

A tytuł mógł obronić. Przed ostatnim wyścigiem był w lepszej sytuacji niż Raikkonen...

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwotnie, tytuł brzmiał inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sądzę by stracił. Pamiętaj, że dostawał doskonałe wynagrodzenie, był w czołówce przez cały sezon... Jest trzecim kierowcą F1... No nie obronił tytułu, ale po takich przebojach chyba nikt tego od niego nie wymagał. Tekst przesadzony, niepotrzebnie "po faktowsku" podkręcony...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.