Facebook Google+ Twitter

Jak Franciszek biskupom, tak biskupi Franciszkowi

Przypominamy: niegdyś świetna „Odra” nadal istnieje! Polecamy – i przedrukowujemy poniższy tekst.

Kosciółek / Fot. Piotr GrawiatNaszym reporterom udało się zdobyć zapis dyskusji podczas konferencji Episkopatu Polski poświęconej ostatnim wypowiedziom papieża Franciszka kierowanym do księży. Biskupi przygotowywali list do wiernych, który ma zostać odczytany we wszystkich kościołach w jedną z najbliższych niedziel.

Jakość nagrania, które uzyskaliśmy, nie pozwala niestety na identyfikację głosów wypowiadających się hierarchów, ale dokument wydał nam się na tyle znaczący, że prezentujemy jego najważniejsze fragmenty.

Otwierając dyskusję, prowadzący spotkanie powiedział:

- Nasz umiłowany Ojciec Święty, papież Franciszek udzielił nam ostatnio kilku przestróg, które winny stać się najważniejszymi wskazaniami dla całego duchowieństwa na drodze ku Bogu. Musimy dziś uzgodnić sposób, w jaki przekażemy je wiernym. Bo to, co jest jasne i przejrzyste dla nas – współbraci Franciszka w posłudze kapłańskiej, może zostać źle zrozumiane przez lud boży. Część nastawionych wrogo wobec Kościoła mediów uznała słowa Ojca Świętego za krytykę naszej posługi. Dlatego musimy uczynić wszystko, co w naszej mocy, by do wiernych trafił prawdziwy sens jego słów.

Przewodniczący zaprosił biskupów do dyskusji.

- Najważniejsze, żeby jakoś wytłumaczyć ludziom te samochody, którymi Franciszek każe nam dzielić się z ubogimi. Przecież ja z moimi korzonkami i podagrą nie mogę jeździć do kurii na rowerze albo jakimś rozklekotanym citroenem czy fiatem – biskup, który podniósł te wątpliwości mówił tak zbolałym głosem, że nikt nie mógł mieć wątpliwości, jakie cierpienia musi znosić.

Ktoś zgłosił wniosek, żeby udzielić pochwały księdzu rzecznikowi Episkopatu, który bronił w mediach prawa biskupów do korzystania z samochodów wartych 150 tysięcy złotych, jako pojazdów przeciętnych, a już na pewno niemających znamion luksusu. Jednocześnie jednak postulował, by zobowiązać rzecznika, do uzgadniania podawanych kwot, by jego wypowiedzi nie ograniczały w sposób krzywdzący uzasadnionych potrzeb biskupów.

Kolejny z hierarchów podniósł problem zakwaterowania.

- A co z mieszkaniami? Ponoć żyjemy w rażącym luksusie! Przecież Ojciec Święty nie może oczekiwać, że nagle zacznę wynajmować kawalerkę na mieście. Może w Rzymie to wychodzi tanio, ale co zrobić przy cenach w Warszawie, Krakowie albo we Wrocławiu? Przecież kuria poszłaby z torbami! A teraz jest niedrogo, ostatnio nawet prezydent moje­go miasta zwolnił obiekty sakralne z podatku gruntowego. Pałac arcybiskupi też dało się pod to podciągnąć.

(W tym miejscu mikrofon zarejestrował nie­zidentyfikowany szept: – Prędzej bym się czegoś takiego spodziewał po żydach albo masonach.)

- Albo opłaty za sakramenty? Owszem, Ojciec Święty ma rację, że wymuszanie opłat jest niedopuszczalne, ale czy nie skrzywdzimy wiernych, którzy sami chcą złożyć ofiarę na remont kościoła, tylko nie wiedzą ile? Czy możemy skazać dusze naszych owieczek na wieczną rozterkę, że dali za mało? Że obrazili Pana naszego niedostateczną ofiarnością? Czy nie jest rolą kapłana, by wyciągnąć do potrze­bującego pomocną dłoń? Dobra rada jest takim samym uczynkiem miłosierdzia, jak nakar­mienie głodnego czy pocieszenie strapionego – w głosie biskupa zgłaszającego ten problem słychać było prawdziwą troskę.

- Ojciec Święty jakże słusznie zaapelował o walkę z kultem pieniądza, odrzucenie bożka mamony i stworzenie „Kościoła ubogiego i dla ubogich”. Powinniśmy jednak powiedzieć wier­nym jasno, że polskiego Kościoła to nie dotyczy. Dawno już spełniliśmy standardy oczekiwane przez Franciszka, a nasz Kościół może być dla innych przykładem – w głosie kolejnego bisku­pa słychać było niezachwianą wiarę w to, co mówi. – Polski Kościół wielokrotnie już publi­kował dane, dowodzące, że średnie zarobki pol­skich biskupów nie przekraczają 700 zł, a nie­którzy hierarchowie nie zarabiają nawet 500 zł. A chyba nikt nie posądzi biskupów o grzech kłamstwa!!!

- A czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, co znaczą słowa Ojca Świętego, że karnawał już się skończył i nie pora na przebieranki? – mie­liśmy wrażenie, że rozpoznajemy głos jednego z biskupów znanego z zamiłowania do mundu­ru, orderów i kosztownych trunków. – Przecież musimy jakoś wyglądać, wchodząc do Domu Pańskiego…

- …musimy nie tylko wyglądać, ale i pach­nieć – wszedł mu w słowo kolejny z hierarchów. – Naprawdę nie wiem, jak rozumieć wypowiedź papieża, że powinniśmy być pasterzami, którzy pachną owcami. Pochodzę z ubogiej góralskiej wioski, i dobrze wiem, jak pachną owce i bara­ny. One, wybaczcie mi te słowa, cuchną…

- Trzeba powiedzieć wiernym, że Franciszek tylko wskazuje kierunek, w jakim powinniśmy podążać, ale to droga, która wymaga rozwagi, pokory i najważniejsze – umiaru. Nie wolno nam dać satysfakcji szatanowi propagującemu cywilizację śmierci, który czyha, by upokorzyć najwierniejszych synów Kościoła – mieliśmy wrażenie, że to głos jednego z hierarchów o najgłośniejszym ostatnio nazwisku.

(I znów szept kogoś, kto prawdopodob­nie nie zdawał sobie sprawy, że w pobliżu jest mikrofon: – Może by Terlikowski uświadomił ludziom, co papież naprawdę miał na myśli).

- Jeden z wiernych zapytał mnie, o czym teraz będę mówił podczas homilii? Bo papież Franciszek powiedział, że Kościół nie powinien skupiać się tylko na kwestiach aborcji, małżeństw jednopłciowych i antykoncepcji, a ja ponoć mówię zawsze tylko o tym – w głosie biskupa, który podniósł ten problem, słychać było bez­radność. Ale szybko wsparł go inny z hierarchów.

- Mnie też postawiono ten krzywdzący zarzut – mówił. – To akt obsesyjnej wrogości wobec Kościoła. Przejrzałem swoje homilie z ostatniego roku. I nieprawdą jest, że mówi­łem jedynie o aborcji, antykoncepcji i gejach. Mówiłem też o zagrożeniu obyczajowym permisywizmem, mediach w służbie cywilizacji śmierci i upośledzonych dzieciach, które urodzą się w wyniku zapłodnienia in vitro.

- Niech będzie mi wybaczone to, co teraz powiem, ale poczułem się skrzywdzony słowami naszego pasterza o karierowiczostwie i ksią­żęcej mentalności – po tych słowach taśma zarejestrowała wyraźne poruszenie na sal: i głosy: „ja też”, „ma rację”. A biskup kontynu­ował: – Ojciec Święty rzekł: „Kimże ja jestem by osądzać kogoś, kto jest gejem?”. A kimże my jesteśmy, chcę zapytać, by osądzać ludzi, którzy chcą w nas widzieć swoich duchowych ojców i przewodników. Czy godzi się im odmawiać?

(- Może dałoby się odesłać Franciszka na wcześniejszą emeryturę? Trzeba spytać arcybi­skupa Hosera – mikrofon zarejestrował kolejny szept.)

- Polskojęzyczne media niesprawiedli­wie wykorzystują przeciwko nam słowa Ojca Świętego, że ciężko rannych nie pyta się o cho­lesterol czy poziom cukru, a przecież Kościół to „szpital polowy”, gdzie leczy się rany – żalił się kolejny z biskupów. – Pewien jestem, że nikt spośród setki zgromadzonych tu biskupów, arcybiskupów i kardynałów nigdy nie zadał i nie zada cierpiącemu pytania o cholesterol ani o poziom cukru. Wiemy też, że nie wolno uzależniać udzielenia pomocy od grupy krwi czy zdjęcia rentgenowskiego. Spytamy raczej, kiedy chory ostatni raz był u spowiedzi, czy ma ślub kościelny i czy przyjmuje księdza po kolędzie!

- Może któryś z księży kardynałów zwrócił­by Ojcu Świętemu uwagę, że jego słowa mogą być w Polsce zrozumiane opacznie i wyrządzą Kościołowi więcej zła niż dobra – taka sugestia musiała wyjść z ust któregoś z młodszych bisku­pów, który bywa w Watykanie rzadko.

W nagraniu pojawia się w tym miejscu długa przerwa. Oczekiwanie, aż któryś z obecnych kardynałów zabierze głos nie przyniosło efektu. Po przerwie słychać głos prowadzącego zebra­nie.

- Nie wiem, kiedy ktoś z nas będzie znów w Watykanie. Ojciec Święty przestrzegł wszak, byśmy nie stali się „biskupami lotniskowymi”. A sam będzie w Polsce dopiero w 2016.

(I znów ten sam niezidentyfikowany szept: -Może da się to jakoś odwołać?)

Mariusz Urbanek

Odra, nr. 10/2013

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To tekst z kategorii Humorystyka? Bo coś zdaje mi się zbyt naiwnym i płytkim jak na faktyczne wypowiedzi biskupów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zasady, zasady i jeszcze raz zasady, ale ostatnio przez sporo lat robi się wiele żeby żadne zasady nie obowiązywały, totalna wolność, komercja wszędzie to do kościoła zawitała. Jako wierzący i praktykujący uważam, że duża jest rola wiernych, ja mam kościół o rzut kamieniem ale jeżdżę 12 km co niedziela do kościoła gdzie ksiądz jeździ właśnie na rowerze i biednych wspomaga. Czyli można

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.