Facebook Google+ Twitter

Jak jedziesz, baranie?!

Przypisywanie ludziom złych intencji, najgorszych zamiarów, może się pojawić tylko w umysłach osób, które nie mają zaufania do człowieka, bo może kiedyś zostały przez kogoś skrzywdzone.

Gdyby oburzony kierowca powiedział "baranku", "owieczko" albo "człowieku" czy "młodzieńcze", miałoby to lepszy wydźwięk i większą skuteczność. Niestety, kiedy zdarzy się komuś naruszyć przepisy drogowe, dopuścić do wykroczenia w czasie kierowania samochodem, często spotyka się to z ostrą, piętnującą reakcją ze strony przechodniów lub kierowców. Co więcej, to napiętnowanie ma zazwyczaj charakter obraźliwy i łatwo wyczuć, że pochodzi z przekonania o złej woli i nikłych walorach umysłowych sprawcy. Na taką motywację nagany i wypowiadanych z takiej okazji epitetów i wyzwisk wskazują często zgorszone miny, wymachiwanie rękami, a nawet niedwuznaczne gesty, których nieszczęsny kierowca nie może odczytać inaczej, niż że jest niespełna rozumu. Zdarza się, że z taką reakcją można się spotkać także wówczas, kiedy w zdarzenie wkracza policja drogowa, choć warto z satysfakcją odnotować, że dziś dochodzi z jej strony do takich oskarżeń o wiele rzadziej niż dawniej.

Warto jednak zastanowić się nad takim zdarzeniem spokojnie i przeanalizować je po kolei, możliwość po możliwości, argument po argumencie. Najpierw sprawa naruszenia przepisów drogowych i związanej z tym odpowiedzialności kierowcy. Należy zauważyć, że przy naruszeniu prawa zawsze trzeba brać pod uwagę dwa rodzaje odpowiedzialności, które należą do dwóch płaszczyzn życia ludzkiego. Odpowiedzialność prawna i moralna, bo o nie tu chodzi, nie zawsze się pokrywają ze sobą. Często jest tak, że ktoś odpowiada prawnie za popełniony czyn, kwalifikowany w przepisach jako wykroczenie czy przestępstwo, natomiast nie odpowiada moralnie, bo albo nie wiedział, że to, co zrobił, jest naruszeniem prawa, albo wiedząc, że to jest zakazane, nie miał zamiaru przekroczenia go, albo wreszcie jakieś okoliczności, niekoniecznie zależne od niego, sprawiły, że materialnie złamał obowiązujący nakaz lub zakaz.

Weźmy prosty przypadek. Kierowca szuka miejsca parkowania w mieście. Nie zauważył jednak, czy wzdłuż ulicy wolno zaparkować, czy nie. Nie mógł zauważyć, bo informacja o parkowaniu była przysłonięta ciężarówką. Zatrzymuje się i pyta przypadkowego przechodnia, czy tutaj wolno zostawić samochód. Ten z kolei, widząc, że przecież stoi tam mnóstwo samochodów, informuje go, że może zaparkować. Kierowca zatrzymuje się, zostawia samochód i idzie załatwiać swoje sprawy. Kiedy wraca, zastaje za wycieraczką mandat za wadliwe parkowanie. Przypadkowy informator nie wiedział, że jest to przestrzeń, w której można parkować tylko za specjalnym zezwoleniem, zaś kierowca przyjął jego informację w dobrej wierze. Nie ulega wątpliwości, że naruszył prawo i musi zapłacić mandat, ale moralnie jest czysty, bo nie mógł zauważyć, że wjechał w strefę specjalną, w której parkowanie wymagało zezwolenia.

Na jakiej podstawie osoba reagująca na niewłaściwe zachowanie się kierowcy uważa się za uprawnioną, by potępiać go za naruszenie przepisu, skoro nie zna prawdziwych przyczyn, które do tego doprowadziły? Czy nie byłoby właściwe odwołać się w takim przypadku do własnego doświadczenia i przypomnieć sobie, że przecież sami znajdowaliśmy się w podobnych sytuacjach i było nam bardzo przykro, że tak niesprawiedliwie zostaliśmy potraktowani przez ludzi przypadkowych, osądzających nas emocjonalnie i bezpodstawnie?

Ale to nie wszystko. Jeżeli nawet ktoś osądza czyjeś postępowanie jako niezgodne z prawem i ma rację, to dlaczego ośmiela się odmawiać człowiekowi moralnej prawości? Przypisywanie ludziom złych intencji, najgorszych zamiarów, może się pojawić tylko w umysłach osób, które nie mają zaufania do człowieka, bo może kiedyś zostały przez kogoś skrzywdzone. Pomijając te przypadki, niestety, istniejące, musimy budować stosunki społeczne na zaufaniu, z czego wynika, że najlepszą postawą jest zawsze myśleć o drugim dobrze, a odmawiać mu zaufania tylko wtedy, kiedy pozbawił się go sam, albo został go pozbawiony prawomocnym wyrokiem niezawisłego sądu.

Już zupełną aberracją jest posądzanie ludzi kierujących pojazdami i naruszających przepis prawny o to, że są niespełna rozumu. Za takie oskarżenie, dokonane słowem lub gestem, niektóre ustawodawstwa przewidują i surowe kary. Jest to uzasadnione przede wszystkim ochroną godności człowieka, która jest dobrem nadrzędnym i nawet poważne przestępstwo, którego się ktoś dopuścił, nie pozbawia go tej godności.

Byłoby rzeczą pożądaną dla każdego, by kierowcy stosowali się do obowiązujących przepisów i nie powodowali nieumyślnie lub złośliwie zagrożenia dla siebie i innych. Ale trzeba też pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi, podlegającymi rozmaitym słabościom. Dla jednych jest to ambicja i sposób wybicia się, dla innych kult punktualności, dla innych jeszcze troska o bezpieczeństwo. Ale w jakimkolwiek staralibyśmy się iść kierunku, nie podlega wątpliwości, że powinniśmy znaleźć jakiś sposób na to, byśmy umieli po ludzku, a więc z roztropnością, reagować na to, co się dzieje w ruchu drogowym i byśmy umieli swoją postawą zachęcać innych do myślenia i do takiej postawy, która ukształtuje w społeczeństwie naturalny nawyk stosowania się do ustalonych przepisów, bo są one gwarantem takiego poziomu bezpieczeństwa, na jakie nas dzisiaj stać.

Specjalne akcje policji drogowej, organizowane z okazji nasilonego ruchu, na przykład z okazji świąt, w okresach wyjazdów i powrotów wakacyjnych, są niezbędne nie tylko ze względu na umiłowanie przez niektórych nadmiernej prędkości i alkoholu, ale także dlatego, że jako użytkownicy dróg nie potrafimy w codziennych okolicznościach odnosić się do siebie z kulturą i szacunkiem. Gdyby do relacji międzyludzkich powróciło słowo przepraszam, można by uniknąć wielu sytuacji konfliktowych i nikt nie nazywałby baranami kierowców naruszających przepisy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

(+) Zgadzam się z tym, iż kierowcom często brakuje "słownikowej ogłady", ale to nie zmienia faktu, że niektórym prawo jazdy powinno się po prostu odebrać, i... za żadne skarby nie oddawać!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Plusik. Dziękuję za dobre słowo i pouczające słowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ulega wątpliwości iż jest ks. biskup zamiłowanym kierowcą :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

/ + / To kolejne interesujące spojrzenie ks.bpa jakże bliskie naszej codzienności...Dziękuje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.