Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15885 miejsce

Jak Justyna Kowalczyk stawała się mistrzynią biegów narciarskich

Justyna Kowalczyk to godna podziwu postać w polskim sporcie. Choć, oczywiście miewa także chwile słabości. Tą chwilą były MŚ w Val di Fiemme. Ale obroniła się - wyjechała ze srebrnym medalem.

 / Fot. By Frankie Fouganthin (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia CommonsJustyna Kowalczyk ma 30 lat. Często mówiła o sobie, że jest leniwa, lecz wszyscy znają ją jako przede wszystkim pracusia. Jej wielka przygoda z nartami zaczęła się gdy miała 15 lat. To dość późno, przez co teraz widać zaniedbania w zjazdach czy też w technice dowolnej.

Justyna w szkole podstawowej nawet nie myślała o uprawianiu wyczynowo sportu, choć wyróżniała się w wielu zajęciach. Również jej mama nie chciała nawet słyszeć, aby jej córka była sportsmenką. Miała wspomnienia nie najlepsze, bo siostra Justyny również przez jakiś czas biegała na nartach. Jednak jej "kariera" trwała bardzo krótko. Gdyż odmroziła sobie ręce i nogi. Nic dziwnego, że potem mama Justyny nie chciała się zgodzić, aby jej córka zajęła się na poważnie uprawianiem tego sportu. Widziała dla niej inne zajęcia, albo medycyna albo prawo. Jednak widziała, że Justyna chce pójść do klubu. Również przekonywał ją późniejszy pierwszy trener Justyny Stanisław Mrowca. I w końcu Justyna trafiła do klubu w Mszanie Dolnej. Jednak brakowało pieniędzy na sprzęt i Kowalczyk została przeniesiona do SMS Zakopane. Szybko osiągała dobre rezultaty. Zaledwie po kilku miesiącach treningu zdobyła tytuł mistrzyni Polski juniorów, potem przyszedł czas na tytuł w seniorach i tak zaczęła się jej wielka kariera.

Rok 1999 był bardzo ważny dla Justyny Kowalczyk. To wtedy zaczęła się jej współpraca ze znakomitym trenerem Aleksandrem Wierietielnym. To pod jego skrzydłami polska biegaczka osiągała i osiąga dalej znakomite rezultaty. Justyna Kowalczyk zadebiutowała w zawodach o PŚ 9 grudnia 2001 roku w Cogne. Pierwsze punkty w karierze zdobyła niedługo po tym - dokładnie 10 dni później. Wielka kariera została wstrzymana, bo Justyna przyjmowała niedozwolony lek. To nie był doping, tylko pomoc dla bolących Achillesów. Justyna była wtedy młoda i niedoświadczona, nie wiedziała, że takie rzeczy trzeba zgłaszać. Początkowo werdykt był wysoki 2 lata dyskwalifikacji. Była rozpacz, Justyna nawet rozważała decyzję o zakończeniu kariery. Ale Polka walczyła o skrócenie kary. Ostatecznie komisja MKOR, która była przekonana o niewinności polskiej biegaczki skróciła karę do pół roku. Justyna nie poddała się. Zabrała się do pracy, by pokazać na co ją stać. I to przyniosło efekty. W 2006 roku stanęła po raz pierwszy na podium PŚ, w Otepaa. Kilka miesięcy później została medalistką IO w Turynie. To był ogromny sukces. Gdyż żadna polska narciarka nie zdobyła medalu olimpijskiego. W przyszłym roku, 27 stycznia 2007 wygrała zawody o PŚ, również w Otepaa.

Rok 2009 to przede wszystkim MŚ w Libercu. To czeskie miasteczko kojarzy nam się przede wszystkim z wielką dominacją Justyny Kowalczyk. Była 3 w biegu na 10 km. Ale potem było już tylko lepiej. W biegu łączonym oraz na 30 km była już bezkonkurencyjna. Na koniec sezonu zgarnęła kryształową kulę. Mówiła, że trudno będzie jej powtórzyć taki sezon. A jednak się udało, co prawda żadnej wielkiej imprezy nie miała tak udanej. Ale wciąż jest dominatorką.

Sezon 2009/10 to kolejny wspaniały sezon Justyny Kowalczyk. Zgarnęła kryształową kulę, zdobyła 3 medale olimpijskie : w tym jeden z najcenniejszego kruszcu. To były wielkie emocje. Bowiem sprawa złota rostrzygała się na finiszowym metrem. Polka walczyła z Norweżką Marit Bjoergen. Ale na szczęście wyszła z tej walki zwycięsko.

Kolejny sezon to znów wielka rywalizacja Kowalczyk i Bjoergen. Wprawdzie na MŚ w Oslo lepszą okazała się Norweżka, ale Justyna zgarnęła kryształową kulę i zwyciężyła w TdS.

Sezon 2012/2013 to przede wszystkim MŚ w Val di Fiemme. Ta impreza nie układała się po myśli naszej zawodniczki. Od upadku w sprincie wszystko szło nie tak, jak by polski zespól sobie wymarzył. Było 6 miejsce w sprincie, 5 w biegu łączonym. Na 30 km Justyna chciała zdobyć złoto. Tylko ono uratowałoby dla niej te mistrzostwa. Ale srebrny medal to i tak ogromny sukces. W końcu się obroniła. A na MŚ nie było mocnych na Marit Bjoergen, która wyjedzie z Włoch z czterema złotymi medalami.

Justyna Kowalczyk teraz pewnie będzie ostro trenować, by na IO w Sochi nie oddać wszystkich złotych medali w ręce zawodniczek z kraju Fiordów.

Polka jest bardzo pracowita, systematyczna i ambitna. O tym przekonuje Aleksander Wierietielny, który przyznaje, że Justyna Kowalczyk pracuję ciężej niż mężczyźni.

Z taką zawziętością i pracowitością możemy być pewni, że na ZIO w Sochi Justyna będzie w stanie wygrać złoto. Jednak to jest sport i niczego nie można być pewnym. Tym bardziej MŚ sprzed roku dały nam lekcję pokory. Nie warto rozdawać medali przed startem, bo na medal musi złożyć się wiele czynników. Oby szczęście dopisało Justynie na IO w Sochi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.