Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172198 miejsce

Jak kamień w wodę

Chyba każdy z nas spotkał w swym życiu co najmniej raz ludzki okaz dotknięty przez los, naznaczony ponurym żartem natury, nieszkodliwego odmieńca, o którym wiadomo tylko tyle, że nie wiadomo o nim nic. Taka też była Staśka.

Staśka, bo tak sama o sobie potrafiła powiedzie, chodziła owinięta w niezliczone ilości starych kiecek, bluzek, chust onegdaj ciepłych, bo wełnianych i wszelkich szmat, jakie dostawała od ludzi lub znajdowała w sobie tylko znanych miejscach.

Ni stąd ni zowąd zjawiała się najczęściej o zmierzchu i zasiadała solennie na stołku, który wsuwała do kąta, jak najbliżej drzwi.
Czasem mamrotała coś do siebie, czasem odpowiadała bełkotliwie, z sensem lub bez na pytanie, czasem drzemała, ale przede wszystkim zjadała to, co jej dano.
Bo przecież podawano zaraz miskę zupy lub bodaj kawałek chleba z mlekiem; wiadomo było, że przychodzi coś zjeść i odpocząć.
Miała Staśka „swoje” domy, do których zachodziła wedle tajemniczego, sobie tylko znanego rozkładu. Nikt nie wiedział skąd ani dokąd szła, kiedy już uznała, że dosyć tego siedzenia.
W nieokreślonym, jak to bywa w takich przypadkach, wieku wydawała się kobietą około czterdziestki, a zjawiła się w miasteczku kilka lat po wojnie. I już została, wędrując po okolicy i zachodząc do przyjaznych domów.

Cicha, nieszkodliwa, ale wrażliwa na podniesiony głos czy ostrzejsze słowo, mamrotała gniewnie czyniąc nieprzyjazne gesty, jakby chciała jakieś „złe” za sobą pozostawić w domu, gdzie ją źle potraktowano.

W domach przyjaznych pozostawiała po sobie odór niemytego ciała, brudnych szmat i obór, w których nocowała za przyzwoleniem gospodarzy.
Jedna z mieszczek - gospodyń (świeć Panie nad jej duszą) postanowiła chyba zasłużyć się panu Bogu i Staśki żywot uczynić jeżeli nie znośniejszym, to przynajmniej czyściejszym.
Zakwaterowała ją u swej krasuli, ale za ścianą przecie, dobrym słowem i regularnym jedzeniem usiłując Staśkę nakłonić do niejakiej pomocy w obejściu. Nic z tego.
Staśka albo nie rozumiała czego od niej żądają, albo programowo rozumieć nie chciała bo ani zamiatania, ani wyplewienia chwastów w ogródku pani B. wyegzekwować nie mogła.
Machnęła więc kobieta ręką na staśczyne usługi, ale jedną rzecz ze Staśką postanowiła zrobić na pewno i nieodwołalnie. Staśkę umyć i przebrać w czyste.

Pewnego letniego dnia Staśka nie bez krzykliwych protestów, została odpakowana z całej zawszonej garderoby, szmaty spalono w ognisku, a zawartość cuchnącego tobołka, czyli ją samą wsadzono do balii z deszczówką, wyszorowano mydłem i wreszcie – ubrano w czystą bieliznę z porządnego płótna oraz całą resztę przysposobioną zapobiegliwie przez panią B.

Staśka, wymęczona niezwykłą operacją, ale czysta wreszcie i ubrana po ludzku, zasiadła w kącie swej izdebki kiwając się, pokrzykując i mamrocąc sobie tylko znane treści gwałtowniej niż zwykle.

Nadszedł wieczór i pani B., idąc do obórki na wieczorny udój ujrzała taki oto widok: Goła, okręcona kocem z legowiska Staśka z furią wdeptywała w wykopany dołek cały nowy przyodziewek, nacierając starannie ziemią swoje z takim trudem domyte ciało. Po czym ułożyła się spać w obórce.

Zaintrygowana dobrodziejka od bladego świtu czuwała popatrując, co też dalej Staśka wykombinuje.
O szarówce wykopała Staśka ubranie z dołka, otrzepała z ziemi, nałożyła na siebie wszystko w kolejności bylejakiej i okrywszy się na koniec kocem jak chustą… poszła w diabły.
Poszła i przepadła jak kamień w wodzie.
Nikt nigdy już Staśki w miasteczku nie ujrzał.

Zobacz także:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

piekny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Korczaku (nawiasem mówiąc, to ukochana przeze mnie postać, serio. Zawsze jak chę zdefiniować, czym jest czlowieczeństwo, On przychodzi mi na myśl. Podobnie, kiedy poszukiję przykladu prawdziwej świętości)
nie wiem, czy wyrazem niechęci do tekstów p. Jadwigi jest dawanie plusów? Robię to za każdym prawie razem. Opowiadania podobają mi się.
Co nie znaczy, że nie żal mi tych Pań. No, normalnie żal i tyle. A p. Jadwiga nigdzie nie powiedziała, że one istniały naprawdę. Opowiadanie to nie reportaż, prawda? A skoro tak, zakladam, że jest to fikcja literacka i bardzo żal mi tych kobiet...
;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, że jeżeli zechcesz i ze mną się rozprawić - znajdziesz mnie Agnieszko:) Przyznam, że będzie mi niezwykle miło wdać się z Tobą w polemikę na temat dziennikarstwa obywatelskiego. Na inne tematy równiez:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miła mi wielce Agnieszko:) (kiedyś ukochanej przeze mnie dziewczynie nadałem imię: Agnieszka) zapytam Cię nieśmiało: gdzie dostrzegasz "znęcanie się nad żeńskimi bohaterkami" opowiadanek Jadzi.
Jak rozumiem Jadzia opisuje zdarzenia, których była świadkiem. Nie komentuje ich. Pozostawiając nam prawo do komentowania. Pogarda, niechęć, znęcanie się nie jest w żadnym wypadku zamierzeniem autorki. O co zatem chodzi w Twoim wpisie?
Nie potrafię doszukać się powodów, dla których z taką niechęcią podchodzisz do tekstów Jadwigi (nie pierwszy raz). Jestem od jakiegoś czasu autorem spoza ukladu w24, mogę więc swoje sympatie lokować dowolnie, a teksty Jadwigi zasługują na moje uznanie (w zasadzie już jedyne na w24). Dzięki Bogu nie pisuję już do w24 więc mnie omijają Twoje komentarze; nie muszę się zatem bronić przed niczym nie sprowokowaną agresją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe opwiadanie, historia z życia wzięta. Jakże często ja spotykam podobne przykłady indywidualnego podejścia do życia w zakresie higieny na Dworcu Centralnym. Często się zastanawiam: Czemu Ci ludzie tak żyją? Kto by tak chciał? Wiele razy, chcialem spowodować coś, aby tym ludziom pomóc. Lecz dochodzę do wniosku, po przeczytaniu tej ciekawej historii, że to jest tych ludzi droga, którą podążają.
Jeszcze raz gratuluje świetnego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja, skoro dałam plusa, zapytam p. Jadwigę. Dlaczego Pani tak się znęca nad swymi żeńskimi bohaterkami? Przecież Pani jest ich Bogiem, nie może Pani im pomóc, nieboraczkom, żeby takie brzydkie i biedne nie były?
;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie opisujesz typy ludzkie; prowokujesz do refleksji nad marnością egzystencji człowieka - czy z wyboru?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro - przepraszam za brak morału; ja jestem zwykła opowiadaczka i kudyż mi tam do Ezopa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-) ....

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad, i częste mycie skraca życie?;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.