Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12903 miejsce

Jak kochać współczesne dziecko? Dobroć na dzisiejsze czasy

Z Anną Czerwińską-Rydel, autorką książki "Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku" rozmawiam w dobiegającym końca Roku Janusza Korczaka.

Anna Czerwińska-Rydel, Po drugiej stronie okna. Opowieść o Januszu Korczaku, Warszawa, Wyd. Muchomor 2012 / Fot. .Anna Czerwińska-Rydel – muzyk, pedagog, gdańska autorka audycji muzycznych i serii biograficznych powieści dla dzieci o wielkich Polakach (Heweliusz, Fahrenheit, Schopenhauer, Chopin, Skłodowska-Curie, Korczak). O bohaterach swoich książek mówi: „Jeśli o nich piszę, traktuję to poważnie, wskrzeszam ich, ożywiam, przywołuję. Oni przecież gdzieś tam są. Poczułam się odpowiedzialna za nich. Stali się bliskimi mi ludźmi. Najtrudniej było mi zaprzyjaźnić się z Schopenhauerem, jesteśmy na stopie tolerancji. Ale z Heweliuszem i z Fahrenheitem się zaprzyjaźniłam” - Anna Czerwinska-Rydel - republika.pl.

A.M. Krawczyk: Polubiła pani Korczaka.
A. Czerwińska-Rydel: - Ja nawet z nim rozmawiałam.

W jaki sposób?
- Leżała jedna z książek biograficznych, ze zdjęciem dużym twarzy Korczaka. Siadałam do pisania. Otwierałam komputer. – Dzień dobry, Panie Doktorze. Znowu przyszłam pisać. Nie wiem, czy mi się uda. Bardzo bym chciała, żeby ta książka była prawdziwa, żebym to potrafiła zrobić jak najlepiej, żeby współczesne dzieci poznały Pana prawdziwego takiego, jakby Pan chciał. – I tak sobie z nim zawsze chwilę porozmawiałam. Dopiero potem pisałam.

- Pomagało?
- Pomagało...

- Książka o Korczaku jest dla dorosłych czy dla dzieci?
- Słyszę, że dorośli czytają ją z zainteresowaniem i nie uważają, żeby była dziecinna.

- Co chciała Pani w niej pokazać?
- Odwagę, upór, konsekwencję. Zależy mi na przekazywaniu w ten sposób dobra. Każdy ma prawo do marzeń, do szalonych dążeń, pomysłów. Normalny człowiek jest zdolny do rzeczy wielkich, a więc każdy z nas jest zdolny do rzeczy wielkich. Każdy może być wielki.

- Spotyka się Pani ze swoimi czytelnikami…
- Ostatnio miałam cudowne spotkanie, wprost niesamowite, w szkole przy szpitalu reumatologicznym w Sopocie. Było ponad 30 dzieci w różnym wieku. To jest dla mnie też ciekawe i trochę smutne, bo jestem w wielu szkołach, bibliotekach, w wielu miejscach w Trójmieście, w Warszawie, w Łodzi, byłam w Lipsku, jadę do Wilna, a na moje pytanie, które zawsze na początku zadaję: czy wiecie, kim był Janusz Korczak? - rzadko słyszę, że był pisarzem, lekarzem, wychowawcą. Bo zawsze na początku próbuję się zorientować, co dzieci wiedzą. W szpitalu reumatologicznym spotkałam dzieci z całego województwa, najmłodsze miało sześć lat, najstarsze kończyło gimnazjum. Kończy się rok Korczaka. Kiedy zapytałam o niego - a były dzieci z różnych miejscowości, małych, większych, z różnych szkół - żadne z nich wiedziało, kim był.

- Jak reagują?
- Różnie. Ojej, o wielkim człowieku… Lepiej, żeby nam o wampirach opowiedziała albo o Harrym Potterze. Ale potem, kiedy zaczynamy rozmawiać, czytam fragmenty, zawsze jest pozytywny oddźwięk, to widać w ich oczach.

- Holokaust to dla nich temat odległy.
- Myślę, że nie do końca rozumieją. Bardzo długo się zastanawiałam, jak o tym mówić, czy w ogóle. Nie opisuję w szczegółach. Przyjęłam Korczakowską koncepcję: mówić prawdę, dostosowaną do wieku. Spokojnie, rzeczowo.

- Przypomina Pani scenę, w której Korczak prosił o żywność dla sierot. Ja nie mam godności, ja mam 200 dzieci. Rzecznik-żebrak-ojciec. Dzisiaj mówi się: jestem fundriserem.
- Chodził z worem, robił wstyd, robił obciach gminie żydowskiej! Zobaczyłam, że to coś więcej niż moje wyobrażenie: męczennika, który za ręce z dziećmi poszedł grzecznie do pociągu. Zależało mi, żeby pokazać, co działo się przed tą tragedią, bo tu jest prawdziwy Korczak. A ten koniec tragiczny to jakby wynik tego życia, absolutnie konsekwentny!

- Książka ma tytuł „Po drugiej stronie okna”.
- Motyw okna, tego co jest po drugiej stronie, przewija się cały czas w jego życiu. Punktem kulminacyjnym jest getto, Korczak stoi w oknie i podlewa pelargonie. Na kilka tygodni przed śmiercią myślał o czerwonych pelargoniach i o przedstawieniu, które zrobi z dziećmi! Wariat? W tym szaleństwie była metoda. Żadne działanie w jego życiu nie było przypadkowe. Po drugiej stronie okna stał żołnierz niemiecki. I te słowa z pamiętnika Janusza Korczaka: Moja łysina w oknie. Taki dobry cel. Ten żołnierz ma karabin. Dlaczego nie strzela? A co by było gdybym go pozdrowił, pomachał mu ręką. Jakby zareagował? Korczak po drugiej stronie okna widział zawsze człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.