Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

163990 miejsce

Jak mogło do tego dojść?

W moim bloku znają się wszyscy. Wiedzą, że ten spod piątki pije, pod siódemką ciągle się kłócą, a na trzecim piętrze pani Ania urodziła dwojaczki. Czujemy się jak w jednej wielkiej rodzinie.

Roberta znałem od zawsze. Mieszkał pod dziesiątką. Razem dorastaliśmy, razem robiliśmy psikusy i biegaliśmy za dziewczynami. Uczył się świetnie, wygrywał niemal każdą olimpiadę przedmiotową, zbierał nagrody. Dużo czytał, tryskał humorem, był towarzyski i lubiany. - Po prostu „żywe srebro” - chwaliła go matka, gdy z sąsiadką wymieniały się opiniami na temat dzieci.

Po maturze Robert dostał się bez egzaminu na politechnikę. Zawsze ciągnęło go do komputerów, więc wybrał informatykę. Miał do tego smykałkę. Wcześniej pomagał kolegom walczyć z „wirusami”, teraz z łatwością rozgryzał tajniki programowania. Ani się obejrzał, jak minął półmetek studiów.

Chcąc nieco usamodzielnić się od rodziców, Robert w zeszłym roku wyjechał na trzy miesiące do Holandii, gdzie pracując u Philipsa zarobił niezły grosz. Wtedy powstał pomysł zakupu motocykla. Zawsze fascynowały go te szybkie pojazdy, więc niebawem zajechał przed dom nowiutką Yamahą, taką z uniesionym siedzeniem i wyścigową sylwetką, do tego rajdowy kombinezon w błękitne gwiazdy i kask z wizerunkiem tygrysa.

Od tego dnia urządzał sobie długie eskapady po okolicy, testując nową maszynę. Którejś soboty, dla zaimponowania Agacie, zaprosił ją na jedną z takich przejażdżek. Tak mu na tym zależało, że nawet specjalnie dla niej zakupił dodatkowy kask.

Było wczesne popołudnie, gdy pędzili przez Orłowo w kierunku obwodnicy. Robert z łatwością manewrował między samochodami, co rusz podkręcając prędkość. Traf chciał, że przez chwilę musieli jechać za miejskim autobusem. Nie znosił takiej sytuacji. Przecież nie będzie wlókł się za „takim gratem”, więc docisnął gaz i rozpoczął manewr wyprzedzania. Agata, wczepiona w jego plecy, wrzasnęła, gdy nagle wyrosła przed nim błękitna furgonetka. Uderzenie było tak silne, że Robert, wyrwany z siedzenia, odbił się od samochodu, a jego bezwładne ciało wzbiło się w górę i runęło na asfalt. Dziewczyna poszybowała w tym samym kierunku, otarła się o karoserię i upadła nieco bliżej.

Pogotowie ratunkowe przybyło natychmiast.
- Chłopakowi to my już nie pomożemy, a dziewczynę natychmiast wieźmy do miejskiego, może jeszcze z tego wyjdzie - stwierdził sucho lekarz.

Gdy staliśmy na łostowickim cmentarzu nad odkrytą mogiłą, matka Roberta nie mogła opanować łez. Stałem tuż obok niej, gdy zapytała nagle:
- Adasiu, przecież on był zawsze taki rozsądny, więc jak mogło do tego dojść?
A ja ze zwieszoną głową i ściśniętym gardłem wymamrotałem:
- Nie wiem, proszę pani.

PS Agata w wyniku wypadku doznała wielu poważnych obrażeń ciała i obecnie przechodzi rehabilitację po kolejnym zabiegu operacyjnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

+ "życie jest ulotne jak bańka mydlana", dokładnie :-(

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ życie jest ulotne jak bańka mydlana

Komentarz został ukrytyrozwiń

Irenko, przyjaciela można zyskać albo nie, natomiast nigdy się go nie traci. Nawet w tak tragicznych okolicznościach. ON po prostu zawsze był i jest, ale w innym wymiarze. ON tylko cierpliwie na mnie czeka, aż nadejdzie moment, gdy znów się spotkamy i będziemy ze śmiechem wspominali dawne dzieje. Bo, jak mówi Moja Piękna, życie jest tylko oczekiwaniem i niczym więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, przykro, że straciłeś przyjaciela. + za przestrogę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa, ale opisana przeze mnie historia została z życia wzięta. W moim zamyśle było, aby ten tekst pobudził do myślenia wszystkich tych, którzy sądzą, że nieszczęścia wywołane brawurą lub lekkomyślnością zdarzają się tylko innym, a nigdy im samym. Nic bardziej mylnego!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2008 20:19

świetne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za to, że czytając to co napisałeś doznałam tak wielkich emocji i wzruszyło to mną. Smutna historia, ale opisana przez Ciebie bardzo dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2008 15:00

+
smutne, przerażające a jakże prawdziwe!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ czytajac to przeszly mnie ciary. Paru moich kolegow ma rowniez motory i tez tak szybko jezdzi i nie idzie im wytlumaczyc ze moze sie cos stac. Zrozumieja wtedy gdy dojdzie do tragedii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.