Nasze pytania do polskich służb dyplomatycznych, o których pisaliśmy w
pierwszym artykule o wyborach za granicą pozostają wciąż bez odpowiedzi. Nie doczekaliśmy się także żadnej reakcji ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do którego wysłaliśmy e-mailową prośbę o wyjaśnienie sposobu przeprowadzenia wyborów poza granicami kraju. Informacje takie pojawiły się jednak w tym tygodniu na stronach internetowych naszych konsulatów.
Okazuje się, że
Zgłoszenie do spisu wyborców nie jest trudne
Według oficjalnych informacji na stronie internetowej
Konsulatu Generalnego RP w Edynburgu zgłoszenia takiego należy dokonać w konsulacie odpowiednim do miejsca pobytu wyborcy, w jeden z następujących sposobów: ustnie, pisemnie, telefonicznie, telegraficznie, telefaxem lub e-mailem, do dnia 16 października. Wyborca musi posiadać paszport lub dowód osobisty, a dla ułatwienia całej procedury opublikowano w Internecie
Formularz zgłoszeniowy, w którym podano także adresy Obwodowych Komisji Wyborczych.
Głos można oddać tylko i wyłącznie osobiście w siedzibie Obwodowej Komisji Wyborczej w dniu 21 października w godzinach od 6 do 20.
Wybieram.pl
Podczas gdy instytucje państwowe konsekwentnie lekceważą dziennikarzy obywatelskich w ich trosce o informowanie społeczeństwa, to organizacje społeczne wręcz przeciwnie - starają się nam pomóc w zachęceniu Polaków do czynnego uczestnictwa w zbliżającym się głosowaniu. Jedną z reakcji na
cykl
naszych artykułów był e-mail od organizacji non-profit
Wybieram.pl,w którym poinformowano nas o działalności, inicjatywach i akcjach przeprowadzanych przez tę organizację, a także zachęcono do zapoznania się z podstawowymi zasadami obowiązującymi Polaków podczas
głosowania za granicą.
"The battle for Great Britain"
We wczorajszym wydaniu
Guardian Unlimited pojawił się sporej objętości artykuł mówiący o wizycie Donalda Tuska w Wielkiej Brytanii. Z materiału dowiadujemy się między innymi o tym, że nasz reprezentacyjny bramkarz Artur Boruc (zawodnik Celtic Glasgow) nie znalazł czasu na spotkanie z liderem PO podczas wizyty Tuska w Glasgow, a także o konieczności odwołania jednego z mityngów wyborczych naszego posła - z powodu spodziewanej zbyt niskiej frekwencji.
Zachowanie polskich polityków przed nadchodzącymi wyborami określane jest przez tutejszych dziennikarzy mianem "Bitwy o Wielką Brytanię", bitwa ta jest jednak ich zdaniem stratą czasu, ponieważ - jak piszą - w wyborach w 2005 roku wzięło udział tylko 6 tysięcy Polaków z terenów Zjednoczonego Królestwa.
Autor: Maciej Lewandowski