Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9763 miejsce

Jak nauczyłem się języków metodą kartkowo-zeszytową

Moja młodość przypadła na zupełnie inną epokę techniczno-społeczną. Jednym z największych wyzwań była wakacyjna nuda. Podczas szczególnie długich wakacji między maturą a pierwszym rokiem studiów wpadłem na pomysł, który zmienił moje życie.

Jak można było zanudzić się na śmierć


Biorąc pod uwagę, że od tego czasu, tzn. od lat osiemdziesiątych i pierwszej połowy dziewięćdziesiątych, narodziło się i dorosło nowe pokolenie, nie wyobrażające sobie życia bez komputera, internetu i innej techniki cyfrowej, zacznę od kilku słów na temat tego, czym można było zajmować się wówczas.

Bycie uczniem w szkole oznaczało przyswajanie sobie zawartości podręczników, pilne notowanie na lekcjach słów pani nauczycielki lub pana nauczyciela, wzorów matematycznych i innych, prace domowe, kartkówki i egzaminy. Życie dzisiejszych uczniów i uczennic nie różni się ogromnie od tego, jakie pędzili ich rodzice i dziadkowie. Natomiast możliwości i zwyczaje spędzania czasu w czasie wakacji... To były zupełnie inne czasy.

Zacznę od tego, że często wyjeżdżało się na wieś, podczas gdy dla odmiany tzw. dziatwa szkolna ze wsi przyjeżdżała zwiedzać przez parę tygodni miasta. Wyjeżdżało się indywidualnie i grupowo, na tzw. kolonie letnie. W tym ostatnim przypadku nudzić się nie było jak. Układające się różnie, wzdłuż, wszerz i podłużnie przebywanie w towarzystwie dziewcząt i chłopców z tej samej grupy wiekowej, całkowicie to wykluczało. Dodam jeszcze, że przy sposobności siano już ziarno obecnej epoki. Niewielka grupa szczęściarzy miała możliwość uczęszczać na wakacyjne kursy komputeryzacji.

Będąc rozpieszczonym, a zarazem chorowitym jedynakiem, wyjeżdżałem na wieś wyłącznie do dalszej rodziny, gdzie często gęsto moim jedynym towarzystwem były zwierzęta hodowlane i dorośli. Wielokrotnie powtarzane opowiadania o drugiej wojnie światowej, biciu i znęcaniu się w wykonaniu Niemców hitlerowskich oraz rabunkach i gwałtach ludzi radzieckich szybko się przykrzyły, powodując na dodatek zły humor i przygnębienie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Osobiście mam wiele szacunku i uznania dla entuzjastów, pasjonatów - pożytecznych wyczynów, obojętnie w jakiej dziedzinie by nie działali. Oby więcej było takich jak Pan Grzegorz. Pozwolę sobie jeszcze zauważyć: Jeśli tacy są wśród nas to by znaczyło, że jeszcze Polska nie zginęła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję samozaparcia. :)
A artykuł (tzn. metoda nauki) identyczny z tym, co przeczytałem w książce Very F. Birkenbihl "Jak szybko i łatwo nauczyć się języka". Zdumiewające, że dwoje ludzi wpadło osobno na taką samą metodę nauki języka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za miłe słowa. Wobec tego nie pozostaje mi nic innego jak obiecać, że druga część tego cyklu będzie utrzymana w podobnym stylu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna sprawa :)), bardzo ciekawie sie cztało :)) pozdrawiam i powodzenia! :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

P. S. W czwartym odcinku odniosę się do płatnego oprogramowania językowego, nabywanego na własność. Jeśli rzecz jasna dopiszą okoliczności i reklamodawcy. Chciałbym, aby pojawiły się reklamy solidnych firm oferujących takie, które sam sprawdziłem przez lata jako dające jak najwięcej po możliwie niskiej cenie oraz serwis na ocenę 6. To do nich skieruję w najbliższych dniach ofertę reklamy kierunkowej pod moimi tekstami.

Liczę na pełne zrozumienie PT Czytelników. Autor powinien starać się pisać prawdę, ja to robię i będę robił nadal, natomiast z drugiej strony jest osobą żyjącą i potrzebującą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzecz jasna nie każdemu są dane jednakowe zdolności, w tym również w tej dziedzinie. Pragnę wskazać na jedno. Może w artykule nie wyszło to wystarczająco dobitnie. Kluczową sprawą w mojej metodzie jest tzw. wizualizacja tzn. współgrająca z "wkuwaniem" słów i zwrotów wyobraźnia. Np. przyswajając sobie litewski rzeczownik piemuo tzn. pasterz skojarzyłem sobie to słowo z muflonami i zacząłem sobie wyobrażać jakiegoś litewskiego pastuszka pilnującego muflonów. Bardzo często wyobrażam też sobie przenośny autotranslator wyświetlający obie strony w rozświetlonych kolorach na czarnym tle. Tzn. tak, jak wyświetlały cyfry kalkulatory w latach siedemdziesiątych, których (i kalkulatorów i tego dziesięciolecia) ciągle żałuję. Trzeba sobie znaleźć własne kluczowe sposoby wizualizacji. Wtedy reszta pójdzie już o wiele łatwiej.

Co do owego "kalectwa". No cóż, bez względu na dalsze zmiany układu sił na świecie tudzież zmiany sposobów gospodarowania siłami wytwórczymi i wartościami finansowymi rosnące umiędzynarodowienie wszystkich dziedzin życia pozostanie pewną stałą. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu osiągnięć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jolka
  • Jolka
  • 25.08.2012 21:38

Gratuluję , nie każdy ma talent do języków .
Skręca mnie z zazdrości i .......mojego lenistwa. Od września idę na " język " .W obecnych czas niemożność porozumiewania się z innymi nacjami to kalectwo .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za uznanie. Odpowiadając na pytanie szanownego przedmówcy: zależało to po prostu od ilości mikrofiszek, które przerabiałem, a następnie od tego, jak często słuchałem radia w danym języku. W sytuaji, gdy słuchałem bardzo dużo po rosyjsku i niemiecku, odświeżenie i pogromne poszerzenie wyniesionych ze szkoły umiejętności zajęło mi około trzy lata.

Uprzedzając może pytania o gramatykę i co jest ważniejsze: zapamiętanie słownictwa czy reguł gramatycznych? Należy bez wątpienia poznać podstawowe wiadomości o języku, takie jak to, że np. w litewskim i francuskim (oraz hiszpańskim) występuje rodzaj żeński i męski, w niemieckim trzy rodzaje, jak należy odmienać czasowniki itp. W sumie rzeczy zupełnie podstawowe. Tego też nie uczyłem się ślęcząc w zaduchu nad podręcznikami, ale wycinając większe kartki, które wkładałem pod przezroczystą część pudełek po zepsutych kasetach magnetofonowych. Podręczny zapasik przechowywałem pod plastykowymi wypustkami przytrzymującymi rolki kasety.

Poznawszy podstawowe reguły gramatyczne wraz z podstawowym słownictwem na tym poprzestawałem. Zamiast wkuwać formuły gramatyczne, nie zawsze używane w dzisiejszym języku mówionym i pisanym brałem się najpierw do czytania (np. powieści i opowiadań), a potem słuchania w danym języku radia.

To tyle trzymając się przedmiotu powyższego artykułu, poówięconego ostatnim latom przed nastaniem w naszym kraju epoki cyfrowej. O roli telewizji satelitarnej itd. postaram się napisać w następnym odcinku tego cyklu, najpewniej już za parę dni.

Trzeci odcinek będzie poświęcony mojej próbie analizy rodzajów i praktycznej wartości (lub jej braku) językowych narzędzi internetowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst:) Patrząc też na zakładkę autora "o mnie" pomysł bardzo efektywny, bo aż 8 języków widzę Pan poznał. Zastanawiam mnie jedno, ile ucząc się taką metodą zajęło Panu opanowanie języka, że mógł Pan powiedzieć, że zna go w stopniu komunikatywnym, tak by bez większych problemów się w nim porozumiewać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.