Facebook Google+ Twitter

Jak nie kupiłem Citroena C1...

Piękny salon i piękna ekspozycja samochodów Citroën. Było na co popatrzeć. Ale jak oni liczą te raty?

Staruszek - a jaki piękny. / Fot. Tadeusz ŚledziewskiNiedziela była ostatnim z trzech dni otwartych w salonie samochodowym Citroëna w Szczecinie, ulokowanym przy ulicy imienia... również Citroëna.

Byłem w nim dwa razy, w piątek i w niedzielę. Przy okazji chciałem się dowiedzieć, ile musiałbym płacić miesięcznie za C1, którego cena w promocji wynosi 33.400.00 PLN. W rozłożeniu na 84 raty, wyszło, że 605,80 PLN. I na tym się skończyła moja przymiarka do Citroena. Choć muszę przyznać, że kilkakrotnie "zachodziłem w głowę" i nie mogłem dojść, skąd aż tak wysoka rata się wzięła. Bo jeśli od ceny odejmiemy wpłatę początkową: 3340,00 PLN a resztę podzielimy przez 84 i dodamy do tego 15 proc. otrzymanej kwoty, jako oprocentowanie kredytu, to otrzymamy 411,54 PLN.

Młodzian - jak marzenie. / Fot. Tadeusz ŚledziewskiAby spać spokojnie odpuściłem sobie dalsze dochodzenie. Nic jeszcze "na krechę" nie brałem, więc mogę nie znać bankowych sposobów wyliczania rat - tłumaczyłem sobie. Poskutkowało i śpię spokojnie.

Ale tak naprawdę to ja nie o tym chciałem. To powyższe przyplątało się, chyba z żalu, że to nie dla mnie ten "sznur samochodów". Otrząsnąłem się i wracam do sedna. Głównym celem mojej obecności w salonie Citroëna było popatrzenie na samochody osobowe powszechnie znanej na świecie marki, zaspokojenie ciekawości, jako że kiedyś byłem zawodowo związany z przemysłem samochodowym. I co zobaczyłem? Popatrzcie na zdjęcia.

A jest najnowsze cacko Citroëna. / Fot. Tadeusz ŚledziewskiPo obejrzeniu całej ekspozycji samochodowej nasunęła mi się refleksja, że niektórym ludziom chce się myśleć i pracować. A skutek? Zachowana ciągłość produkcji, nowoczesna sylwetka i nowoczesne rozwiązania techniczne. To wszystko w dziewięćdziesiąt lat. Czy dużo to? Czy mało? W moim odczuciu - to dużo.

Wracając do domu, w pewnej chwili trochę zmarkotniałem. Bo z głębi duszy wydostały się wspomnienia. Przypomniałem sobie prace nad prototypami mechanizmów samochodowych (pracowałem w Fabryce Mechanizmów Samochodowych Polmo Szczecin). Przypominałem sobie prototypy Syrenki wykonane przez PIMot (Przemysłowy Instytut Motoryzacji) wespół z Fabryką Samochodów Osobowych, no i innymi zakładami z branży. Kilkanaście tych prototypów zostało przebadanych. I muszę przyznać, że, jak na tamte lata, Syrenuś prezentowała się okazale. A dzisiaj? Nie ma rodzimej marki. Nie ma! Nie ma!

Przepraszam, ścisnęło mnie za gardło, ale już doszedłem do siebie i cieszę się, że w ogóle jeszcze żyję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Serdeczne Dzięki!
Co i rusz, ciągle mnie coś zaskakuje. Wczoraj rozmawiałem ze znajomym, który obraca się w przemyśle okrętowym. I proszę sobie wyobrazić, na moją uwagę: Panie Tadku, (akurat jest moim imiennikiem) siedzi Pan w branży okrętowej, niech Pan mi powie, co z tymi stoczniami? Nie uwierzycie, w to, co On mi odpowiedział. Powiedział, że stocznie są niepotrzebne, bo statki robią w "rzakach". Trochę podniecony, ciągnął dalej, zwracając się do mnie, czy Pan wie, jakie w stoczniach są koszty utrzymania całego majątku? Niemal od wszystkiego muszą płacić podatek. Np. podatek gruntowy, to kilkanaście złotych od metra kwadratowego.
Więcej nie chciałem słuchać. Zmieniłem temat rozmowy.
Może i samochody Polacy produkują w "krzakach", aby ustrzec się od płacenia Ojczyźnie Haraczu?
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie napisane panie Tadeuszu. Też pamiętam "naszą" syrenkę. Ojciec miał ten model jeszcze z otwieranymi drzwiami do przodu gdzie teraz chyba jest to już nie spotykane w samochodach. Materiał na 5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

C1 to, co najwyżej na miejskie wojaże. Po za tym, panie Marku uważam, że zakup samochodu na raty na 84 miesiące to strzał w kolano. Na dzień dobry po wyjeździe z salonu samochód już traci 30% swojej wartości, a po 7 latach pozostają dwa wyjścia: sprzedać za grosze lub być z nim na dobre i na złe.
Faktem jest, że to smutne, że nie mamy rodzimej marki samochodu, ale obawiam się, że szybko się to nie zmieni...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.09.2009 22:31

Tadeuszu, mnie to też wydawało się to dziwne, że wyrzucają do morza tysiące ton pomarańcz, a przecież mogliby nakarmić nimi choćby głodujących. Ale tu chodzi o to, by utrzymać za wszelką cenę - cenę.... Pamiętasz polskiego piekarza, który dostał wysoką karę za to tylko, że nadwyżki nieco czerstwego chleba rozdawał głodnym?.... No i masz wytłumaczenie.... To jest jedyna logika kapitalizmu. Wszystko porządkuje zysk! Pozdrawiam serdecznie, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek w swoich materiałach wspomniał o percepcji czytelników. Dochodzę do wniosku, że moja percepcja też szwankuje. Nie mogę zrozumieć procesów zachodzących w polityce gospodarczej. W dobie kryzysu prowadzi się działania wywołujące kurczenie sektora wytwórczego, miast prowadzić działania rozwojowe przedsiębiorczości, poprzez zmniejszanie kosztów.
Jak tu zrozumnieć likwidację np. produkcji Lublina, czy Stara. Likwidację produkcji motocykla Junak w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku przypisywałem ustrojowi politycznemu. Po Demokracji spodziewałem się, "normalności". Najgorsze jest to, że nie mogę pojąć, tej "normalności". Bo jak się ma do normalności np. palenie zboża w kotłach grzewczych, gdy na świecie, ponad miliard ludzi cierpi głód. Muszę być, wysoce ograniczony umysłowo, nie mogąc się pogodzić z taką - nazwę po imieniy- pseudonormalnością, skoro większości z tym dobrze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy materiał. Też pamiętam nasze prototypy, takiego np. Warsa czy malucha cabrio albo bisa kombi (t.zw. Bąbel).
A raty no raczej normalnie wyliczone, niestety. Oprocentowanie ROCZNE to ok. 15%, przy 84 ratach i zmiennej stopie oprocentowania może dać taką składkę.
Swoją drogą ceny na nowe samochody są jakby brane z sufitu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.09.2009 09:02

Tadeuszu, "Piękny salon i piękna ekspozycja samochodów Citroën." - to bardzo ciekawa relacja okraszona zdjęciami, refleksją i zadumą. Ze zdjęcia pierwszego Citroëna wynika, że nie tak bardzo różnił się on od Syrenki. Wszędzie początki były dość siermiężne.... A co do modelu C1 - również mi się bardzo podoba, tylko ta cena......... :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.