Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Katarzyna Lisowska
Rosnący chaos przestrzenny polskich miast i wsi, otwieranie centrów handlowych w miejscach do tego niedostosowanych - to przykłady problemów, których polski system zagospodarowania przestrzennego nie potrafi skutecznie rozwiązywać.
Amerykański geograf chińskiego pochodzenia Yi-Tuan napisał: „Przestrzeń jest w zachodnim świecie powszechnie przyjętym symbolem wolności (...). Zamknięta i uczłowieczona przestrzeń staje się miejscem. W porównaniu z przestrzenią, miejsce jest spokojnym centrum ustalonych wartości. Istotom ludzkim potrzebne jest zarówno miejsce, jak i przestrzeń (...). Miejsce to bezpieczeństwo, przestrzeń to wolność”
Na szczęście ustawodawca dał obywatelom prawo zgłaszania swoich uwag do studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta. Studium ma jedynie moc uchwały miejscowego samorządu, jednak przyjęte w nim założenia należy uwzględnić przy tworzeniu mpzp. Władze samorządowe są zobowiązane do podania do publicznej wiadomości informacji „o przystąpieniu do sporządzenia studium” i wyznaczenia terminu składania wniosków do studium przez mieszkańców.Zobacz także:
Artykuły
(9)
Galerie
(15)
Średnia ocen
(4.95)
Wiek: 46 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Ortodonta z powołania, żona, matka trzech chłopaków,pochłaniam książki, umilam życie swoich bliskich pysznymi wypiekami, pielęgnuję rośliny w ogrodzie, działam społecznie w Stowarzyszeniu Gliwiczanie dla Gliwic, niepoprawna idealistka
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Barbara Stankiewicz 04.03.2008 15:49
i własnie w tym miejscu nalezy powiedziec o akcji zbierania podpisów pod petycja do Ministra Infrastruktury o zwiekszenie wpływu obywateli na proces kształtowanie planów miejscowych.
Na stronie akcji znajdują sie niezłe filmy diokumenrtalne potwierdzające lekceważący stosunek urzędników.
Podpisujcie http://www.petycja.pl
Małgorzata Hanzl 17.02.2008 10:04
Wbrew przekonaniom wielu profesjonalistów parających się zagadnieniami urbanistyki mechanizmy rządzące rozwojem miast są doskonale odczytywane przez ich mieszkańców. Potwierdza to ten artykuł. Gratuluję autorkom i proszę o dalsze publikacje na ten temat.
Niniejszy artykuł zamieściłam na stronie projektu mojemiasto.org.pl , krórego celem jest popularyzacja idei uczestnictwa społecznego w szeroko rozumianym planowaniu przestrzennym:
http://www.mojemiasto.org.pl/dzialania-mieszkancow/jak-obywat le-moga-ksztaltowac-przestrzen-w-ktorej-zyjemy/
Zapraszam serdecznie, Małgorzata Hanzl
Katarzyna Lisowska 26.11.2007 15:46
Marto, Marku.
Jakby to powiedzieć, Sytuacja w Gliwicach jest skomplikowana. Nasz władze mają na swoim koncie wiele niewątpliwych sukcesów. Do tego zatrudniają czołowych specjalistów od PR, mają też w swoich rękach media (Miejski Serwis Informacyjny, który wychodzi co tydzień w nakładzie bodaj 20 000 egz.) oraz wpływ na inne gazety lokalne, które są cześciowo sponsorowane przez UM.
Największym nieszczęściem jest chyba to, że ta sama formacja rządzi Gliwicami od kilkunastu lat. I niestety, sprawdza sie stara prawda - władza deprawuje. Wielu z tych ludzi ma solidarnościowy rodowód i znamy ich z tamtych czasów - byli innymi ludźmi! Z czasem przejęli najgorsze przywary minionego systemu - przede wszystkim argogancję i lekceważenie obywateli. Każdy głos merytorycznej krytyki jest odbierany jako osobisty atak. Nie ma dialogu. Obywatel, zwłaszcza aktywny - zawadza. To o stylu władzy.
Zaś jeśli chodzi o kierunki rozwoju miasta, które wyznacza ta władza, to moja uwaga jest taka - czas najwyższy na zmianę kursu. Musi być równowaga między liberalnym podejściem do wszystkiego a potrzebami społecznymi - trzeba pomyśleć trochę o jakości życia mieszkańców, o zabezpeiczeniu dziedzictwa kulturowego, o integrowaniu społeczności, o tworzeniu przestrzeni publicznej.
Nasi włodarze myślą, że jak się wszystko wyprzeda i jak miasto wesprze wielki biznes, to i mieszkańcy się przy tym "pożywią" i wszystko samo pójdzie w dobrym kierunku. Niestety, takie myślenie prowadzi na manowce, a mieszkańcy czują się upokorzeni tym, że miasto wspiera wielkie firmy ze specjalnej strefy ekonomicznej (partnerstwo prywatno-publiczne) milionowymi kwotami, a zwykły obywatel czy drobny lokalny biznesmen nie ma co liczyć na jakiekolwiek wsparcie. Dużo by pisać...
Mirella Czajkowska-Turek 26.11.2007 14:51
I Kasia :) I Maria, i Piotr, Gosia, Ola ....i coraz więcej ludzi uświadamia sobie ,że trzeba działać:)
Dziękuję za komentarze, mam nadzieję, że tekst przyczyni się do wyjaśnienia meandrów ustawodawstwa polskiego
Autor usunął profil 26.11.2007 13:17
Plus za tekst. Drugi za zaangazowanie. Dzieki takim ludziom jak Ty i Andrzej, Gliwice maja szanse...
Marta Wieszczycka 26.11.2007 01:40
(+) I jak tak czytam świetne materiały społeczne Andrzeja Pieczyraka
link tml
link
to upewniam się, że gdzie jak gdzie, ale w Gliwicach urzędnicy i władze miejskie najwyraźniej nie dorosły do cywilizowanych zachowań. Mam zatem nadzieję, że chociaż mieszkańcy dorośli do tego, żeby się ich pozbyć :)
Mirella Czajkowska-Turek 25.11.2007 22:34
Marcin! Gdzie masz tę prelekcję i kiedy?
Stefania Najsarek 25.11.2007 21:54
+/ Autorka opisała praktyki na przykładzie swojego miasta.
Mogę tylko potwierdzić, że tak dzieje się w wielu samorządach, także na moim terenie.
Sporządzanie miejscowych planów zagospodarowania służy dorażnym potrzebom inwestorów /głównie tych słusznych/, a na sporządzenie przestrzennego planu zagospodarowania od lat brak funduszy, a zwłaszcza woli; bo bałagan okrutny!
Propozycje nowego rządu uproszczeń i ułatwień w założeniu słuszne, ale co wykonania... czarno to widzę!
Marcin Nowak 25.11.2007 13:19
Mój ulubiony tekst na w24! EVER!
Właśnie jutro mam prelekcję na dokładnie ten sam temat :D
Zgroza to mówić, ale jak patrzę i jeżdżę po śląskich miastach to wraca sentyment do niemieckich urbanistów :) Starych pocztówek i map, które systematycznie zbieram i studiuję
Brawo
2 mln Polaków mniej? Możliwe
(odsłon: +388)