Facebook Google+ Twitter

Jak odkrywałam Budapeszt

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-05-15 17:47

Zanim znalazłam się w Budapeszcie, było to tylko dla mnie zupełnie normalne miasto, w którym byłam zmuszona się zatrzymać na dwa dni w drodze do Rumunii. Gdy już się tam znalazłam zmieniłam zdanie. To miasto ma duszę.

Podróż zaczęłam w Krakowie, mając w ręku bilet za około 250 zł (pociąg nocny,kuszetka). Przyjazd w nocy do Budapesztu nie stanowi problemu, ponieważ większość hosteli ma recepcje czynną 24h na dobę. Po wyjściu z pociągu, po drodze do wyjścia, byłam zaczepiana tekstem: - Taxi? albo - Nocleg? Najlepiej ignorować takie zaczepki i iść szybkim krokiem do wyjścia. Czasem zdarza się, że bilety sprawdzane są na dworcu, ma to jednak częściej miejsce przy wchodzeniu na perony. Hostel, w którym nocowałam mieścił się zaraz po drugiej stronie dworca, obok banku.

Hostel ("Our Place Hostel") radzę omijać szerokim łukiem, musiałam się tam zatrzymać, bo moja walizka straciła jedno koło już w Krakowie i nie mogłam sobie pozwolić na szukanie czegoś innego. Jeśli nie chcecie zostać pogryzieni przez insekty, nie nocujcie tam.

Spacerując ulicami Budapesztu

Parlament. / Fot. Aga GBudapeszt podzielony jest przez rzekę Dunaj, na dwie części. Po jednej stronie leży Peszt z imponującym budynkiem parlamentu, a po drugiej stronie rozpościera się Buda z Pałacem Królewskim. Jednym z najbardziej znanych mostów łączących Budę i Peszt jest Most Łańcuchowy, spełniający swoje funkcje od XIX wieku. Szechenyi Lanchid, czyli Most Łańcuchowy to najlepsze miejsce na robienie zdjęć i na romantyczny spacer ze swoją drugą połówą.

Zwiedzając okolice Pałacu Królewskiego warto zwrócić uwagę na Kościół Macieja. Budynek nazwę swą zawdzięcza królowi Maciejowi, który żenił się tu dwukrotnie. Widok słynnej świątyni zasłaniają niestety rusztowania i siatki. Baszta rybacka, która znajduje się obok, też warta jest uwagi. Z przejść i arkad łączących pięć odrębnych białych wieżyczek rozciąga się wspaniały widok na Dunaj, parlament i Bazylikę św. Stefana. Bazylika góruje nad budynkami po stronie Pesztu. Bilet wstępu do bazyliki to wydatek 300 Ft - za bilet studencki, 400 Ft - za bilet normalny. Warto wydać tą symboliczną kwotę, gdyż zobaczyć tam można niezwykłe relikwie (prawą rękę świętego), gdy zapłacicie 100 Ft na dwie minuty włączy się podświetlenie.
Widok na Bazylikę Św. Stefana. / Fot. Aga G

Dwie ulice są warte wspomnienia - Andrassy ut i Vaci utca. Zwiedzanie Andrassy ut, bardzo długiej ulicy, warto zacząć od Hosok tere - Placu Bohaterów. Zobaczyć tam można kolumnę wysoką na 36 metrów z pomnikiem pośrodku. Posągi w obu lukach kolumnady przedstawiają bohaterskie postaci z dziejów Węgier. Przy Andrassy ut znaleźć można liczne sklepy oferujące co dusza zapragnie, co krok można natknąć się też na 'KFC' 'Burger Kinga' , 'Subway'a' 'Mc Donald'sa'.
Fast foodów w Budapeszcie nie brakuje, rzucają się bardziej w oczy niż zwyczajne restauracje. Jeśli chodzi o restauracje, to moim zdaniem ludzie je prowadzący tracą wielu klientów, ponieważ nie tłumaczą menu na angielski. Gdy byłam w Budzie, w okolicach pałacu królewskiego znalazłam tylko kilka miejsc, gdzie nazwy węgierskie zostały przetłumaczone. Kolejna ulicą wartą zobaczenia jest Vaci ut, ulica jeszcze dłuższa niż Andrassy ut. Ulica a zamknięta jest dla samochodów, można więc po niej swobodnie spacerować. Liczne sklepy kuszą by do nich wejść. Jest tu dużo dużo sklepów z ciuchami i obuwiem.

High Street, Vaci utca. / Fot. Aga GKilka wskazówek

- zarezerwujcie sobie nocleg wcześniej, jeśli nie macie karty kredytowej by zapłacić za rezerwacje online, polecam stronkę www.hostele.pl
- pamiątki najlepiej kupować na ulicy Vaci ut, tam jest największy wybór i ceny są bardzo przystępne. Jest taniej, gdy kupuje się u osób sprzedających na ulicy. Jeśli chodzi o pamiątki koło Pałacu, to polecam sprawdzanie cen w różnych sklepikach, sklepy znajdujące sie w zakamarkach ulic maja tańsze upominki
- na robienie zakupów spożywczych polecam sklep CBA



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.05.2008 17:21

Lubię czytać opowiadania z samotnych (nie organizowanych przez biura turystyczne) wyjazdów, pachnące "włóczęgą", takie normalne, bez naszpikowania reklamą. Dlatego ten artykuł spodobał mi się. Sama niedługo wybieram się do Budapesztu, niestety wycieczka zorganizowana, ale za to z ludźmi z mojej firmy, gdzie wszyscy się znamy :) pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.