Facebook Google+ Twitter

Jak olać złodzieja i przekuć to w sukces

Życiem rządzi przypadek. Często bywa, że nasze sukcesy zawodowe, towarzyskie, finansowe, zależą nie tyle od naszych zdolności, czy umiejętności, ale właśnie przypadku, tego przysłowiowego "łutu szczęścia".

Pomijając wygrane na loterii, znalezione skarby, czy też niespodziewane spadki po krewnych z Ameryki, chciałbym skupić się raczej na sukcesach zawodowych, konkretnie zaś opisać pewien dość szczególny przypadek, który chyba już na zawsze zostanie w górnej szufladzie mej pamięci.

Praca policjanta kojarzy się większości z przyczajonymi w krzakach radiowozami drogówki, z których co rusz wyskakują uzbrojeni w lizaki funkcjonariusze, temperujący rajdowe zapędy niesfornych kierowców, bądź też z "tajniakami" przeprowadzającymi jeszcze tajniejsze akcje i wyciągającymi zaspanych bandziorów z ich wybudowanych za "brudne" pieniądze willi i pałaców. Nic bardziej mylnego, to tylko mała garstka policjantów. Najliczniejszą bowiem grupę stanowią ci najmniej doceniani, najmniej widoczni i najgorzej opłacani - policjanci prewencji i dzielnicowi.

Moja kariera zawodowa zaczęła się właśnie od pracy w plutonie patrolowo - interwencyjnym, zaś głównym zadaniem było dbanie o porządek, ujawnianie i zatrzymywanie sprawców przestępstw i wykroczeń, przeprowadzanie interwencji, zabezpieczanie imprez masowych itp.

W praktyce jednak, wygląda to zgoła inaczej, zwłaszcza w nocy, głównym zadaniem jest tu bowiem kontrola zabezpieczeń placówek handlowych, tych niezliczonych ilości kłódek, krat i żaluzji, które noc w noc trzeba było sprawdzić.

Właśnie w trakcie takiego patrolu, dojeżdżając do sklepu położonego w dość odległym zakątku miasta, a przy tym ze względu na bliskość lasu - atrakcyjnym dla tej innej, ciemnej strony społeczeństwa, która także "woli" spać w dzień, zauważyliśmy (bo służbę pełni się we dwóch) pospiesznie oddalające się w kierunku lasu trzy postacie. Zanim jednak zatrzymaliśmy auto, po postaciach nie było już śladu, ślady natomiast zostały na budynku sklepu, gdzie zastaliśmy wyrwane kraty i wybite okno.

Światło latarek niewiele pozwalało zobaczyć, tym bardziej, że w owych czasach nasze latarki były skuteczne jedynie podczas szukania kluczyków z samochodu, gdy przypadkiem zostały przez kierowcę upuszczone na chodnik - w głębszej trawie bardziej pomocna była metoda organoleptyczna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Pieniądze szczęścia nie dają ale bez nich szczęścia nie ma.
Przypadek niejednokrotnie zmieniał losy świata.
Bogatemu to i diabeł dzieci pokołysze , biednemu wiatr w oczy a i jak w tekście galon moczu

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie myśl o szczęściu. Nie przyjdzie - nie zrobi zawodu; przyjdzie - zrobi niespodziankę". Bolesław Prus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hi hi hi - olanie jest najwyższą formą pohańbienia przeciwnika i ustanowienia dominacji np. wśród psów; to porównanie - Szanowny Autorze - nadaje tym wiekszy komizm Twojej opowieści.
Przecież wiadomo, jak menele wszelkiej maści nazywają policję; :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od dawna jestem przekonany, że picie kawy jest zdrowe i daje szczęście.
Dzień powinien zaczynać się od kawy ...wtedy zapewnione nocne zabawy...pozdrawiam Henryku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy zbieg okoliczności:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.02.2010 14:10

Humoreska z życia wzięta :) Nigdy bym nie przypuszczała ze termos z kawą może być pomocny w ujęciu przestępcy a potraktowanie złodziejaszka " z góry" tak bardzo zdyskredytuje go w opinii koleżków po fachu ,że gotowy iść na wszelkie ugody :) Apeluję by termos z kawą znalazł się w obowiązkowym wyposażeniu policjanta :) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.