Pozycja materiału w rankingach:
Życie na prowincji ma swoje uroki. Także w sylwestra. Do teatru, dobrego kina, opery czy filharmonii trzeba dojechać. Czasem kilkadziesiąt kilometrów. Czasem w bardzo złych warunkach pogodowych. Ale kiedy lubi się pokonywanie przeszkód...
Najpierw był świetny koncert w Filharmonii Zielonogórskiej - Sylwester z Johannem Straussem. Dyrygent - Krzysztof Drzewiecki, soliści: Sabina Olbrich-Szafraniec - sopran i Feliks Widera - tenor i konferansjer w jednej osobie wraz z orkiestrą stworzyli niezwykły sylwestrowy klimat. Mieliśmy okazję pośpiewać i pokukać, za co dostaliśmy od orkiestry brawa. Feliks Widera śpiewająco wręczał wybrańcom balony - jak karnawał to karnawał. Strzelały konfetti. Lał się szampan. Nie żałowała sobie także orkiestra, co okazało się nieco zgubne w skutkach, bo coś się niektórym nuty pomyliły i wkradły się jakieś fałszywe akordy. Ale to przecież tylko na niby. Wychodziliśmy z Filharmonii z dźwiękami Marsza Radeckiego w uszach.
Przed nami kilkadziesiąt kilometrów. Spoglądam na zegarek... No tak, już wiem, że mój plan był do bani. Mamy szansę nie zdążyć na czas. Na drodze ekspresowej S3 żywego ducha. Autentycznie żywe, gadające duchy były w teatrze. Sypie śnieg, jest ślisko. Jedziemy. W radiu słyszymy odliczanie. Na horyzoncie widzimy pierwsze fajerwerki. Zaczęli bez nas? Tak to jest, jak kobiecie przyjdzie do głowy zmieniać plany męża. Ale o co chodzi? Nowego Roku w aucie jeszcze nie witaliśmy. I tak jeszcze nie wiemy, że "najlepsze" dopiero nas czeka. Zobacz także:
Artykuły
(136)
Galerie
(148)
Średnia ocen
(4.83)
Miejscowość: Nowa Sól | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka z zamiłowania, pedagog i polonistka z wykształcenia. Nominowana przez Autorów i Redakcję Wiadomości24.pl do tytułu Dziennikarza Roku 2009 miesięcznika Press. Dziennikarz Obywatelski 2009 Roku - głosami Kapituły Konkursu. Od sierpnia... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Beata Szczurzewska 08.01.2010 11:45
ha ha :)) nie ważne gdzie, ważne z kim :*
Tak Panie Ryszardzie... Noworoczny Koncert w FW jest bardzo kojący -> marzę aby go osobiście przeżyć.. i do skutku będę starała się o bilety, które przydzielane są niestety drogą losową..
Ryszard Jan Zagórski 04.01.2010 23:40
Kto oglądał telewizję też miał wrażenia, szczególnie z obsługi pilota płynące.
Natomiast NOWOROCZNY KONCERT W FILHARMONII WIEDEŃSKIEJ działał jak balsam na duszę i "podmęczone" siedzeniem przed telewizorem ciało. Był też Marsz Radeckiego z dużą aktywnością publiczności dyrygowaną umiejętnie przez mistrza batuty...
Jolanta Paczkowska 03.01.2010 20:22
Z krasulą? W taką zimę? Pan nie ma serca, Panie Zdzisławie. Bywam szalona, ale nie aż tak.
Jolanta Paczkowska 03.01.2010 19:55
O, tak, Ireno, było kosmicznie - na niebie i ziemi! Była kosmiczna jazda slalomem między fajerwerkami i świętującymi, którzy przecież o tej porze nie mogli być abstynentami... To naprawdę będzie niezapomniany sylwester. ;)
Jolanta Paczkowska 02.01.2010 08:58
Ireno, nie mam kota. :) Widzę, ze rozumiesz, co było dla mnie najsilniejszym przeżyciem tego wieczoru. Takiej adrenaliny nie zapewni żaden film czy sztuka! ;)
Ira Kasprzak 02.01.2010 03:47
Jolu, dzielna jesteś, ja postanowiłam tym razem zostać z kotem.
Autor usunął profil 02.01.2010 01:26
To było znacznie, znacznie ciekawiej niż u mnie..... :-)) Marr
Jolanta Paczkowska 02.01.2010 00:25
A to dobrze, bo już miałam małe wyrzuty sumienia. ;) Pewnie, wiele zależy od tego, jaką pracę się wykonuje.
Grammy 2012: Adele najjaśniejszą gwiazdą gali w Los Angeles
(odsłon: +8608)