Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23446 miejsce

Jak oryginalnie spędzić sylwestra

Życie na prowincji ma swoje uroki. Także w sylwestra. Do teatru, dobrego kina, opery czy filharmonii trzeba dojechać. Czasem kilkadziesiąt kilometrów. Czasem w bardzo złych warunkach pogodowych. Ale kiedy lubi się pokonywanie przeszkód...

"Wino, kobieta i śpiew", czyli Sabina Olbrich-Szafraniec i Strauss. / Fot. Jola PaczkowskaNajpierw był świetny koncert w Filharmonii Zielonogórskiej - Sylwester z Johannem Straussem. Dyrygent - Krzysztof Drzewiecki, soliści: Sabina Olbrich-Szafraniec - sopran i Feliks Widera - tenor i konferansjer w jednej osobie wraz z orkiestrą stworzyli niezwykły sylwestrowy klimat. Mieliśmy okazję pośpiewać i pokukać, za co dostaliśmy od orkiestry brawa. Feliks Widera śpiewająco wręczał wybrańcom balony - jak karnawał to karnawał. Strzelały konfetti. Lał się szampan. Nie żałowała sobie także orkiestra, co okazało się nieco zgubne w skutkach, bo coś się niektórym nuty pomyliły i wkradły się jakieś fałszywe akordy. Ale to przecież tylko na niby. Wychodziliśmy z Filharmonii z dźwiękami Marsza Radeckiego w uszach.

Po krótkiej przerwie spędzonej w bardzo przytulnym lokalu udaliśmy się do Teatru Lubuskiego. Na Przyjazne dusze, najnowszą sztukę Pam Valentine, popularnej w Anglii autorki telewizyjnych sitcomów, słuchowisk radiowych i spektakli komediowych. Podobno to komedia romantyczna. No jest w niej bardzo dużo komizmu słowa, kilka zabawnych sytuacji, ale również zdarzają się wzruszające refleksje. Można śmiało polecić wahającym się ateistom. Sztuka jest pełna prawdy o życiu, żalach i niespełnionych snach, ale i pełna ciepła i miłości. Zmusza do zastanowienia się nad przemijaniem, czyni to jednak w sposób pogodny i szlachetny. Warto było niemal dwie godziny poobcować z przyjaznymi duchami i przebojowym aniołem stróżem, który ma w komórce Fella.

Jednak wszystko co dobre, wiadomo, kończy się. Czas wracać. Brniemy w śniegu po kostki na parking i zabieramy się za odśnieżanie auta. Brr... sama przyjemność w taki wieczór. Ile go napadało! Przez szybę tylko spoglądamy, jak zielonogórzanie spieszą na sylwestra pod chmurką... nie, nie dołączymy do nich.

Zaczęli bez nas? Ale o co chodzi? Nowego Roku w aucie jeszcze nie witaliśmy.;) / Fot. Jola PaczkowskaPrzed nami kilkadziesiąt kilometrów. Spoglądam na zegarek... No tak, już wiem, że mój plan był do bani. Mamy szansę nie zdążyć na czas. Na drodze ekspresowej S3 żywego ducha. Autentycznie żywe, gadające duchy były w teatrze. Sypie śnieg, jest ślisko. Jedziemy. W radiu słyszymy odliczanie. Na horyzoncie widzimy pierwsze fajerwerki. Zaczęli bez nas? Tak to jest, jak kobiecie przyjdzie do głowy zmieniać plany męża. Ale o co chodzi? Nowego Roku w aucie jeszcze nie witaliśmy. I tak jeszcze nie wiemy, że "najlepsze" dopiero nas czeka.

Wjeżdżamy do miasta. Witają nas wiwatujące tłumy. Na głównej ulicy co kawałek na drodze odpalane są fajerwerki. Tego nie przewidzieliśmy. Najgorsze, że nie ma ucieczki... W bocznych uliczkach jest jeszcze lepiej. Niektórzy pokazują nam wymownie zegarek. Inni udają, że nas nie widzą i zejść z drogi nie mają ochoty. Odwracają się plecami i odpalają. O tej porze na drogach panuje inne prawo - niepisane. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

ha ha :)) nie ważne gdzie, ważne z kim :*

Tak Panie Ryszardzie... Noworoczny Koncert w FW jest bardzo kojący -> marzę aby go osobiście przeżyć.. i do skutku będę starała się o bilety, które przydzielane są niestety drogą losową..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto oglądał telewizję też miał wrażenia, szczególnie z obsługi pilota płynące.
Natomiast NOWOROCZNY KONCERT W FILHARMONII WIEDEŃSKIEJ działał jak balsam na duszę i "podmęczone" siedzeniem przed telewizorem ciało. Był też Marsz Radeckiego z dużą aktywnością publiczności dyrygowaną umiejętnie przez mistrza batuty...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z krasulą? W taką zimę? Pan nie ma serca, Panie Zdzisławie. Bywam szalona, ale nie aż tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O, tak, Ireno, było kosmicznie - na niebie i ziemi! Była kosmiczna jazda slalomem między fajerwerkami i świętującymi, którzy przecież o tej porze nie mogli być abstynentami... To naprawdę będzie niezapomniany sylwester. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za to zdjęcie... kosmiczna jazda!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ireno, nie mam kota. :) Widzę, ze rozumiesz, co było dla mnie najsilniejszym przeżyciem tego wieczoru. Takiej adrenaliny nie zapewni żaden film czy sztuka! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, dzielna jesteś, ja postanowiłam tym razem zostać z kotem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.01.2010 01:26

To było znacznie, znacznie ciekawiej niż u mnie..... :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to dobrze, bo już miałam małe wyrzuty sumienia. ;) Pewnie, wiele zależy od tego, jaką pracę się wykonuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

U mnie bylo ciekawie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.