Facebook Google+ Twitter

Jak pomagać, a nie krzywdzić?

Jinka, Etiopia. Na miejscowym targu podchodzą do was dzieci. Jedno prosi o koszulkę, drugie o plecak do szkoły. Jeszcze inne kręci się bez słowa - nie wie jak poprosić po angielsku, ale też na coś czeka.

Jinka, dziewczynka spotkana na ulicy. / Fot. Ela WiejaczkaNajczęściej serca wam miękną. Wyjmujecie przywiezione długopisy, cukierki, idziecie z dzieckiem do sklepu, kupujecie kredki, koszulkę, plecak. Dziecko rozbrzmiewa w uśmiechu, nigdy nie widzieliście takiej radości. Wasze serce rozradowane, wasze poczucie niesienia pomocy nasycone.

Tylko czy to, co zrobiliście, było dobre?

Dzieci w Jinka / Fot. Ela WiejaczkaInteligencja dziecka to potęga. Ono główkuje: „Smutna mina i prośba skierowana do białego wywołuje reakcję. Mam książkę, koszulkę, plecak. W tym samym czasie inni siedzą w szkole i nie mają nic”. Wyjście na ulicę daje zysk automatyczny - w szkole musiałby spędzić kilka lat, a potem jeszcze znaleźć pracę na zakup książki, koszulki, plecaka. Wiadomo, który biznes lepszy.

Inny przykład

Etiopia, Ambiko, wioska w górach Simen, rok 2011. Bieda widoczna „od progu”.
Zabrane z Polski buty dajemy dzieciom pastora w zamian za pokazanie nam chaty. Reszta mieszkańców czeka na zewnątrz, ich błagalne oczy proszą o jakiś dar, ale ciała zachowują spokój. Jeden rok wiele zmienia. Wchodzimy do wioski, ludzie odrywają się od pracy, wychodzą z chat. Dzieci zaczepiają - jedne zalotnymi uśmiechami, inne szarpaniem nas za ręce. Wszystkie znają zdanie po angielsku: „Moja mama jest biedna, daj mi T-shirt”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Człowiek który chce pomagać bezinteresownie musi pamiętać ,
że nie robi tego dla pochwał bo będzie odwrotnie odbierany
jesli już zacznie za darmo pomagać to już kto to będzie wiedział ,zawsze od niego bedzie chciał pomocy w innym wypadku będzie atakowany i oczerniany.
Na pomoc może liczyć od osoby której nigdy nie pomagał - dlatego jest powiedzenie, że dobro do czlowieka wraca.
I jedno wiem , że jesli ktoś od młodości pomagał będzie to robił zawsze pomimo, że nie raz się sparzy.
Ale na świecie wszyscy są potrzebni aby mogła realizować się miłość.
Bez pomagających i potrzebujących nie było by miłości. Pomimo, że potrzebujacy mysli, że pomagający to frajerzy, dziwny czlowiek, dlaczego to robi, trzeba dalej z niego ciagnąć. A pomagający myslą o potrzebujących niezaradni, lenie, patologia, im się nie udało. I CI i CI służą miłości. Wielu jest ludzi którzy dając otrzymują miłość i wielu którzy biorąc ratują sens życia dla pomagających. Kto żyje tylko dla siebie tak naprawde nie wie jeszcze po co się narodził.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc^
  • Gerard Stenc^
  • 07.06.2012 15:01

Dlaczego młodzi i wykształceni opuszczają Polskę...Bo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest wiele sposobów na to, ażeby wywołać na twarzy Uśmiech dziecka :)) Tyle że, czy koniecznie przez dawanie rzeczy? Mały człowiek potrzebuje ciepłej strawy, miłości i serdeczności. Dlatego faktycznie: przebywanie z nim razem, a w szerszym znaczeniu - pamiętanie o Etiopii, jako części Wspólnoty państw: biednych i bogatych razem, jest tutaj zadaniem dla polityków!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kwadratura koła...:(
Jedni powiedzą - rozdaj wszystko i dołącz do nich.
Drudzy powiedzą - wspierając hodujesz szarańczę.
Inni zastanowią się globalnie nt Afryki - jak np Chińczycy...
Świetny materiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może tak: nie dawać niczego pierwszemu dziecku z brzegu, tylko np. zorganizować naprędce jakiś konkurs na najładniejszą piosenkę, czy rysunek i ten kto wygra, dostanie najlepszy prezent. Wtedy będą wiedziały, że trzeba jakoś zapracować, dołożyć wysiłku, żeby coś dostać od "białego Mikołaja"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, myślę, że pomaganie polskim dzieciom jest nieco łatwiejsze logistycznie. Przede wszystkim podstawowe dobra są im zapewniane przez państwo (edukacja i opieka zdrowotna). Myślę więc, że nawet najbiedniejsze dziecko w Polsce może korzystać z pomocy państwa (pomoc socjalna, stypendia rodzinne itp.). Co nie znaczy, że mnie ten problem nie zajmuje - wręcz przeciwnie. Dwa razy pracowałam społecznie jako wychowawca na kolonii dla dzieci potrzebujących wsparcia, oczywiście nie otrzymując za to żadnego wynagrodzenia, ale wiem, że niektórzy za moimi plecami zastanawiali się, ile na tym zarobiłam. Problem zaufania w to, że ktoś po prostu chce pomagać, dotyczy całego globu. Pisałam o dzieciach z Afryki, ponieważ w tej chwili spędzam tam dużo czasu, ale też dlatego, że "problem dawania prezentów na ulicy" zajmuje wiele osób. Niektórzy czasem na wyjazdach pytają mnie: dawać czy nie? A ja nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi. Argumenty są jak powyżej (w artykule). Ponieważ nie znam w 100% dobrego rozwiązania, chciałam zachęcić do dyskusji - może ktoś inny ma swoje ciekawe przemyślenia. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jadzia
  • Jadzia
  • 06.06.2012 09:28

Powinno być MENTALNIE oczywiście:))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jadzia
  • Jadzia
  • 06.06.2012 09:17

Z całym szacunkiem, ale jest mnóstwo polskich dzieci, które także nie maja nic. Je łatwiej zrozumieć, bo są nam bliższe mantalnie, więc może pomagając IM, rzeczywiście pomożemy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.