Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10099 miejsce

Jak pracuje się w agencji prasowej KAI

Na czym polega praca w dużej agencji prasowej? Rozmowa z Rafałem Łącznym - kierownikiem sekcji dźwiękowej (AudioKAI) Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Logo KAI / Fot. e-kai.pl/ Katolicka Agencja InformacyjnaOd czego zaczyna się pracę codziennie rano w agencji prasowej? W Pana przypadku w KAI?
– Nasza agencja dostarcza kilkuset klientom, za pomocą poczty elektronicznej, poranny przegląd prasy, ze szczególnym uwzględnieniem "tematów katolickich". To zwykle moja pierwsza poranna lektura. Dzięki temu mogę bez konieczności przeglądania kilkunastu tytułów, zorientować się o czym danego dnia pisze prasa i ewentualnie zaplanować pracę na dany dzień. Mam tu na myśli zebranie ewentualnych komentarzy do opublikowanych, interesujących nas artykułów. Zwykle już jadąc do pracy jestem zorientowany w tematach dnia, przynajmniej tych podstawowych.
Bezpośrednio w pracy dzień zaczyna się od kolegium redakcyjnego. To rodzaj "strategicznego spotkania" wszystkich dziennikarzy. Omawiamy pomysły, propozycje tekstów na ten czy kolejne dni, rozdzielana jest praca. Następne godziny to już realizacja pomysłów, a z tym bywa różnie.

Co ma Pan na myśli mówiąc, że z realizacją pomysłów bywa różnie?
– Jeśli powiedziałbym, że każdego dnia udaje się w 100 proc. zrealizować pomysły byłoby to nieprawdą. Nie zawsze jest to po prostu możliwe, z różnych powodów. Ktoś nie odbiera telefonu, nie chce, mimo usilnych próśb, udzielić informacji, albo sprawa okazuje się mniej interesująca niż pierwotnie sądziliśmy. Panu nie zdarza się zrezygnować z planowanego wcześniej materiału?

Na ile wasza redakcja konkuruje z innymi agencjami informacyjnymi, jak choćby PAP, czy podejmujecie tematy bezpośrednio nie związane z Kościołem, religią?
– Użycie słowa "konkurencja" nie do końca oddaje sytuację na rynku agencji informacyjnych w Polsce. Nasze zadania i np. Polskiej Agencji Prasowej, którą Pan wymienił, są nieco inne. Oczywiście nie ograniczamy się do informacji związanych z Kościołem, często podejmujemy zagadnienia społeczne, jak choćby polityka prorodzinna. To tylko jeden z przykładów. Raczej o konkurencji nie ma tu mowy. Powiedziałbym, że staramy się uzupełniać medialny obraz Polski.
Odbiorcami naszych informacji są zarówno medialne instytucje kościelne jak i tzw. świeckie, komercyjne. Nasza praca ma nieco odmienny charakter. Częściej pozwalamy sobie na publikację komentarzy do aktualnych wydarzeń, także politycznych. Staramy się dostarczać nie tylko materiał informacyjny, ale również swego rodzaju publicystyczny; pokazywać inne spojrzenie na problem, także spojrzenie kościelne, katolickie. Zdarza się, że zajmujemy się ściśle tematami politycznymi, projektami ustaw, decyzjami czy zapowiedziami ze strony rządu.
Jeśli jednak już podejmujemy taką tematykę to raczej omawiamy jakiś problem, pokazujemy dobre i złe strony proponowanych zmian, czy aktualnie podejmowanych decyzji. Dzięki temu nasi odbiorcy otrzymują informacje ukazujące szeroki kontekst danego problemu.

Jest Pan kierownikiem serwisu dźwiękowego, na czym polega praca w takim serwisie?
– Zacznę od odrobiny historii. Przed ponad trzema laty, w drugiej połowie 2004 roku, przedstawiłem w Katolickiej Agencji Informacyjnej projekt stworzenia nowego działu, działu radiowego. Z pomysłem "chodziłem" od kilku lat, pracując jeszcze poza Agencją. Szefowie przyjrzeli się propozycji i ją zaakceptowali, choć idea, na pierwszy rzut oka, wydawała się karkołomna. Proszę pamiętać, że KAI była zawsze agencją ściśle prasową, więc powołanie działu dźwiękowego, było sporym wyzwaniem. Pomysł był dość prosty. W niemal każdej polskiej diecezji istnieje katolicka rozgłośnia radiowa, produkująca na własne potrzeby lokalny serwis informacyjny. Często są to bardzo ciekawe informacje, które mogą być interesujące dla szerszego grona odbiorców. Chodziło o zebranie tych materiałów w jednym miejscu, zbudowanie przystępnego i prostego systemu, który pozwoli dziennikarzowi w Koszalinie poinformować o czymś ciekawym co dzieje się np. w Katowicach.
Moja praca, generalnie, polega na czytaniu i słuchaniu. Pocztą elektroniczną, bądź bezpośrednio do systemu informatycznego, nadsyłany jest materiał od któregoś z korespondentów. Czytam tekst, wprowadzam ewentualne poprawki, przygotowuję odpowiednią formę do publikacji, wreszcie słucham nadesłanego dźwięku i jeśli wszystko jest w porządku a materiał wydaje się interesujący, używam opcji "publikuj".
Jeśli zdarza się Panu słuchać wiadomości radiowych, może zauważył Pan, że zwykle budowa tych materiałów jest bardzo podobna. Prezenter odczytuje tekst, następnie emitowany jest materiał dźwiękowy. Właśnie taką formę mają nasze informacje: tekst i dźwięk.
Poza pracą ściśle redakcyjną, pracą wydawcy, sam zbieram informacje, przygotowuję materiały, jak choćby wywiady, staram się być kreatywny, żeby moja praca nie miała tylko charakteru odtwórczego.

Z jakimi problemami zmaga się dziennikarz w dzisiejszych czasach, np. kierownik serwisu dźwiękowego?
– Generalnie chyba wszystkim dziennikarzom doskwiera jedno - chroniczny brak czasu: dla rodziny, przyjaciół, dla siebie. To praca często od poniedziałku do niedzieli, jeśli jest taka potrzeba. Potrafi być to bardzo męczące. Z reguły również dziennikarze pracują dla kilku różnych instytucji. Podobnie jest ze mną, oprócz kierowania serwisem dźwiękowym w KAI, jestem głównym polskim korespondentem sekcji polskiej Radia Watykańskiego. Czasu dla siebie nie pozostaje zbyt wiele.
Jeśli zaś chodzi konkretnie o kierowanie serwisem dźwiękowym to paradoksalnie czasem trudno namówić ludzi do współpracy. Sytuacja gospodarcza Polski na przestrzeni ostatniego roku bardzo się poprawiła, a więc i oczekiwania finansowe dziennikarzy wzrosły. Nie zawsze mogę im sprostać i zaoferować stawkę, która dla dziennikarza jest satysfakcjonująca. Proszę pamiętać, że KAI dostarcza produkt nazwijmy to „niszowy”, specyficzny, a jednocześnie Agencja musi sama się utrzymać. Jeśli miałbym taką możliwość to pewnie znacząco podniósłbym stawki dla korespondentów. Gdy się czegoś wymaga to trzeba za to dobrze zapłacić. Ale na razie nie mam takiej możliwości - a szkoda.

Zaczęły się wakacje, dużo młodych ludzi będzie chciało podjąć pracę, praktyki, staż. Czy KAI oferuje coś dla młodych ludzi? Czy jest możliwość odbycia praktyk?
– Taka możliwość istnieje w naszej agencji przez cały rok. Wystarczy przesłać do nas, najlepiej pocztą elektroniczną, swoje CV. W zależności od zainteresowań, dotychczasowych osiągnięć, znajomości języków, innych, szczególnych umiejętności, proponujemy staż w jednym z naszych działów: krajowym, zagranicznym (to działy ściśle prasowe) lub dźwiękowym. Zasadniczo praktyka jest bezpłatna, ale stażysta może u nas liczyć, że będzie wynagradzany za samodzielnie przygotowane materiały.

Dziękuję za rozmowę
– Ja również dziękuję i zachęcam do podejmowania „dziennikarskich prób”. Dziś tak naprawdę każdy z nas jest trochę dziennikarzem. Telefony komórkowe z aparatem czy kamerą zrobiły furorę w portalach informacyjnych więc podobnie może być z tekstem. Warto dzielić się swoimi myślami czy informacjami. Zapewniam, że dziennikarskie wykształcenie nie jest tu konieczne, wystarczy odrobina umiejętności i dobrych chęci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawy artykuł Bartek. Trochę dziennikarstwa "od kuchni", nie tylko tej internetowej ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.