Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183525 miejsce

Jak Ptaszkowa padła ofiarą dowcipów...

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-09-09 09:58

O sołtysie Ptaszkowej i o samej miejscowości krąży wiele dowcipów. Nie ma wśród nich bardzo obraźliwych, a jeśli nawet takie by się znalazły, ani obecny sołtys, ani ptaszkowiacy nie przejęliby się tym zbytnio.

Są przyzwyczajeni i sami o sobie opowiadają kawały. - Mamy nawet specjalny konkurs, podczas którego wybieramy najlepszy dowcip - mówi ks. Józef Kmak, proboszcz tamtejszej parafii. - Ptaszkowianie potrafią się z siebie śmiać. Wiedzą, że są dobrymi i porządnymi ludźmi, więc nie reagują na docinki.

Skąd się to wzięło?

Dlaczego akurat Ptaszkowa padła ofiarą dowcipów? Obecny sołtys Marian Kruczek Fot. Gazeta Krakowskatłumaczy to w ten sposób:
- To wszystko z zazdrości - mówi z uśmiechem. - Ptaszkowanie zawsze chcieli być najlepsi. Byli sprawnymi organizatorami, ciężko pracowali, wszędzie byli widoczni.
Stanowili na przykład sporą część pracowników ZNTK w Nowym Sączu. Kiedyś Ptaszkowa była przecież kolejarskim zagłębiem.
- Poza tym, nasze sołectwo jest największe w gminie Grybów. Ptaszkowiacy pracowli w szkołach i urzędach w Nowym Sączu i Grybowie. Jeden drugiemu pomagał. Powstała więc zazdrość wśród ludzi z innych wiosek i samego Grybowa, z którym zawsze rywalizowaliśmy. Zaczęto się z nas wyśmiewać, tworzyć kawały.

Oto kilka z nich:

- Dlaczego w nocy do Ptaszkowej nie można niczym dojechać? - Bo zwijają asfalt na noc.
- Dlaczego w Ptaszkowej sołtys orze pole w kółko? - Bo kupił sobie konia z cyrku.
Wiecie czemu sołtys w Ptaszkowej pomalował sobie dom na biało? - Bo usłyszał, że po wojnie atomowej ocaleje tylko Biały Dom.
To tylko niektóre. Sołtys sam je rozpowszechnia, podobnie jak za dobrych kolejarskich czasów robili to pasażerowie pociągu jadącego przez Ptaszkową.
- Ten pociąg był ośrodkiem życia kulturalnego - dodaje pan Marian. - Tam się spotykano wracając z pracy, tam plotkowano, tam tworzyły się rozmaite opowieści. Trzeba było przecież czymś zapełnić czas, a pociąg jechał powoli.

Zazdrościli pracowitości?

Ptaszkowianie wszystko robili w czynie społecznym - począwszy od elektryfikacji, przez kanalizację wszystkich przysiółków, gazyfikację, telefonizację i drogi. Nawet w budowie domów jedni pomagali drugim. Zawsze znajdowali się społecznicy, którzy kierowali tymi inwestycjami.
- Nigdy też nie wyjeżdżali na urlop - mówi Kruczek. - Spędzali go w domach wykonując remonty, dbając o ogródki, spotkając się na wieczornych pogawędkach.

Wszystko to sprawiło, że ta największa z wiosek gminy Grybów obecnie kwitnie.
- Ludzie w Ptaszkowej są życzliwi, oczywiście nie wszyscy, ale 90 procent mieszkańców wioski naprawdę jest świetna - opowiada z zadowoleniem sołtys. - Ta pracowitość stała się między innymi powodem do opowiadania o nas dowcipów. Ale zupełnie się tym nie przejmujemy. Jestem znany z tego, że jak wchodzę do jakiegoś urzędu, mówię, że jestem z Ptaszkowej. Zawsze mnie wtedy proszą żebym opowiedział dowcip. Zazwyczaj opowiadam o sobie, czyli o sołtysie, ale zdarza się też o żonie.

Na przykład taki: Czym żona sołtysa z Ptaszkowej różni się od malucha? - Niczym. I jedno i drugie wstyd prowadzić.
I o sołtysie: Jest zima, minus 30 st. C, a sołtys otworzył wszystkie okna w domu i coś gotuje w kuchni. Wchodzi żona i pyta, dlaczego te okna pootwierane. - Bo robię budyń, a na torebce jest napisane, że trzeba go gotować i mieszkać w przeciągu pięć minut.
Kolejny:
Sołtys lubi porządek - rzucił niedopałek do wody, chciał go zadeptać i - utopił się.
Sołtys mieszał sobie herbatę i zrobił taki wir, że go wciągło.

Słynne są też dowcipy o okrągłym domu sołtysa. Według jednych zbudował go, bo dbał o morale swojej córki i nie chciał żeby się kochała po kątach. Inni mówią, że okrągły jest po to, aby to robiła na okrągło.
I opowieść o pierogach: sołtys poszedł do baru mlecznego i zamówił ruskie pierogi. Dostał widelec i co chciał nabić pieroga, ten mu uciekał. Najpierw spadał z talerza na stół, później na podłogę, aż wreszcie lądował w kącie. Sołtys, chcąc go zjeść biegał po całym barze. Wreszcie wziął talerz z pierogami, poszedł do kąta i tam zaczął je zajadać. Na pytanie personelu co robi, odpowiedział: - Przecież nie jestem taki głupi, żeby za każdym pierogiem gonić do kąta.

Trochę szkoda, ale?

Obecnie w Ptaszkowej zostało tylko ok. 5 procent kolejarzy.
- Trochę żal tamtych czasów - mówi sołtys Kruczek. - Kiedyś z pociągu wysiadało kilkudziesięciu mężczyzn w kolejarskich mundurach wracających z pracy. Teraz wszyscy mają samochody, a o kolejarskich tradycjach przypominają tylko tory, semafory i rzadki odgłos dudniących kół.
Ale pomimo braku pracy w branży kolejarskiej, Ptaszkowa kwitnie. Domy i ogródki są zadbane, buduje się nowa świątynia, jest platforma widokowa na Jaworzu.

- Chcemy iść w kierunku agroturystki - mówi sołtys. - Jest u nas naprawdę pięknie i przyjeżdża tutaj sporo ludzi z Warszawy czy Śląska. Musimy stworzyć im bazę noclegową i gastronomiczną. Moim zdaniem właśnie turystyka jest naszą przyszłością. Ludzie powoli się do tego przekonają.

Poza tym, magnesem przyciągającym turystów będą również dowcipy. Chociaż żaden nie powstał tak specjalnie o Ptaszkowej, bo większość jest przerobiona z kawałów np. o Wąchocku i podobnych miejscowościach, to jednak sława tej miejscowości i oczywiście sołtysa - sięga daleko w Polskę.
W Nowym Sączu też często opowiada się dowcipy o Ptaszkowej, np. takie:
Dlaczego w Ptaszkowej sołtys orze pole w kółko? - Bo kupił sobie konia z cyrku.
Dlaczego w Ptaszkowej sieje się zboże na wzniesieniach? - Żeby plony były wyższe.
Dlaczego w Ptaszkowej wszyscy chodzą w kaskach? - Bo wczoraj w telewizji podali że ciśnienie spadnie.
Dlaczego sołtys Ptaszkowej otworzył nowe konto w banku? - Bo stare było już puste.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.