Pozycja materiału w rankingach:
Walka ze zmianami klimatycznymi nie należy dziś już tylko do obowiązku polityków. Obowiązek walki o lepszy klimat, o lepszą przyszłość dla naszych dzieci, spoczywa także na nas. Jednak co my, zwykli zjadacze chleba możemy zrobić? Bardzo wiele.
Jest to piąty, a zarazem ostatni artykuł z serii o zmianach klimatycznych. W tym tekście postaram się podpowiedzieć w jaki sposób zwykli zjadacze chleba mogą znacznie wpłynąć na zmiany klimatyczne, a dokładniej na ich zahamowanie.
Kiedy jesteśmy w pomieszczeniu i wychodzimy z niego choćby na chwilę, zgaśmy światło. Wielu z nas tego nie robi ponieważ zaraz będzie tam wracać, więc światła nie opłaca się gasić i zapalać. Pytanie, czy rzeczywiście nie opłaca się gasić i zapalać światła, czy też nam po prostu nie chce się dźwignąć ręki do włącznika aby to uczynić? Jeżeli mamy żarówki energooszczędne to dbajmy o to aby świeciły się minimum 10 minut, wtedy bowiem zaczynają przynosić realne oszczędności energetyczne. Starajmy się nie zostawiać wszelkiego rodzaju ładowarek np. do telefonów komórkowych w gniazdkach.
W końcu, nie pozostawiajmy urządzeń elektrycznych w stanie tzw. czuwania (stand-by)! Sprawa tutaj jest o tyle ważna, że roczne zużycie energii przez stand-by odpowiada, w wielu gospodarstwach domowych, rocznemu zużyciu energii przez lodówkę! Niejednokrotnie jest w naszych domach wiele urządzeń z funkcją czuwania: telewizor, radio, drukarka, itp. Moc tych urządzeń w czasie czuwania oscyluje między 0,5 W, a 35 W. Jak obliczyło WWF, średnio w polskich gospodarstwach domowych znajdują się cztery urządzenia z możliwością włączenia stanu czuwania, o łącznej mocy ok. 20 W. Włączenie funkcji stand-by w tych urządzeniach, prowadzi do zużycia łącznie, nawet 2 mln 300 tys. MWh energii, która jest warta 831 mln zł. Zmniejszenie tego zużycia o połowę pozwoli nam zaoszczędzić ogromne pieniądze, co więcej, sprawi, że do atmosfery zostanie wyemitowanych 1 mln. ton CO2 mniej. A wystarczy tylko wyłączyć przycisk czuwania.
Było o energii elektrycznej, teraz więc trzeba powiedzieć coś o emitowanych przez nas gazach cieplarnianych. Osobiście nie mogę tego pojąć, ale staliśmy się strasznie wygodni. Niektórzy do tego stopnia, że nie chce im się przejść spacerkiem do sklepu oddalonego o 20 czy 50 metrów po cukier. Wolą bowiem wsiąść w samochód i - jakby się dało - podjechać pod samą ladę sklepową. A dlaczego nie wsiąść na rower? Jeżeli pracujesz blisko domu, to czemu nie pójść do pracy pieszo? Albo czemu nie pojechać autobusem? Nasze lenistwo i wygodnictwo wpływa na emisję gazów cieplarnianych do atmosfery. To wszystko wpływa na nasze zdrowie. Zamiast wejść na pierwsze czy drugie piętro po schodach, jeździmy windą, która zużywa prąd. Nie wspomnę tutaj o konsekwencjach zdrowotnych jakie niesie za sobą brak ruchu. Chyba nie chcemy aby Polska tak jak Stany Zjednoczone stała się państwem grubasów?Zobacz także:
Artykuły
(115)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.75)
Wiek: 23 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Nazywają mnie tu PogodynkaW24 lub Wicherek :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Pieczyrak 24.10.2007 21:03
Duży plus za tak niezbędny (i tak przystępnie napisany) artykuł. Brawo i czekam na kolejne artykuły o klimacie.
Piotr T. Bogdanowicz 21.10.2007 08:53
Basiu to prawda mogłem zrobić sam, alenadzwyczaj w świecie zmęczenie już mi na to nie pozwoliło :)
Basia Salamon-Szympruch 20.10.2007 22:11
brawo za artykuł, ale fotkę elektrowni mogłeś zrobić sam - w końcu jest w Twoim mieście;p
Marcin Nowak 20.10.2007 22:00
Specjalne 5 plusów za cały cykl.
Jestem pod wielkim wrażeniem. Czuć pasję i świetlaną przyszłość...
Katarzyna Lisowska 20.10.2007 21:57
+ za zgłębianie ważnego tematu.
Mam dziwne wrażenie, że odbijając sobie lata naszego zapóźnienia technologicznego w stosunku do tak gloryfikowanego "zachodu", rzuciliśmy się w radosny wir konsumpcji i używania. W czasach, kiedy zachód przykłada coraz większą wagę do oszczędności, my gardzimy oszczędnością. Bo wreszcie zaczęło nam się lepiej powodzić, bo wreszcie mamy te wymarzone samochody, sprzęt RTV itp. Nie wypada oszczędzać na oświetleniu czy ogrzewaniu, bo jeszcze znajomi sobie pomyślą, że nam się gorzej powodzi. Więc grzejemy do upojenia, wylewamy hektolitry wody... Może czas uznać, że już się "dorobiliśmy" i teraz możemy pomyśleć nie tylko o czubku własnego nosa, ale także o naszej matce Ziemi. Marzą mi się czasy, kiedy to nie marnotrastwo, ale proekologiczne zachowania będą "trendy" w naszym kraju.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1056)