Facebook Google+ Twitter

"Jak się ma twój ból?" - ostatnia powieść Pascala Garnier

Pascal Garnier napisał książkę bez happy endu. Na jednej ze stron zadaje ważne pytanie: ”Dlaczego życie z takim upodobaniem jedną ręką odbiera to, co przed chwilą dało drugą?”

okładka książki / Fot. Alice BenieroPierwszy raz w życiu zainteresowałam się książką ze względu na jej tytuł. Chodzi o powieść Pascala Garnier: „Jak się ma Twój ból?” Zaczęłam zastanawiać się, jaki rodzaj bólu może opisywać autor? Czy chodzi o cierpienie wynikające z choroby, niedomagania organizmu? Czy może chodzi raczej o ból związanym z samym faktem istnienia, życia?

O autorze.

Urodził się 4 lipca 1949 roku w Paryżu. W wieku 15 lat rzucił szkołę i przez 10 lat podróżował po świecie. Po powrocie do Francji założył zespół muzyczny. Zajął się pisaniem piosenek. W wieku 35 lat spróbował swoich sił w literaturze. Brak wykształcenia dał niestety o sobie znać. Pisarz miał, w owym okresie, problemy z odmianą czasowników, posługiwał się ubogim słownictwem, pisał powieści tylko w czasie teraźniejszym… Czy to dyskwalifikacja dla jego twórczości? Nic bardziej mylnego. Prostota i minimalizm języka znalazły mu wiernych czytelników… I tak jest do dzisiaj.
Pascal Garnier zmarł 05 marca 2010 roku. Pozostawił po sobie około 50 opowiadań i powieści.*

O książce

Głównym bohaterem powieści jest Simon, starszy pan, którego oficjalnym zajęciem jest: „Deratyzacja, usuwanie szkodników, szczurów, myszy, gołębi, pcheł, karaluchów.” Myśli jednak o zamknięciu interesu i przejściu na emeryturę. W drodze nad morze spotyka Bernarda, 22- letniego mężczyznę, którego znakiem rozpoznawczym jest naiwność, oraz łatwowierność. To właśnie jemu tropiciel szkodników proponuje pracę kierowcy. Bernard nigdy nie był nad morzem, dlatego z entuzjazmem przyjmuje propozycję. Ich wspólna podróż to tło wydarzeń.

Autor w bardzo oszczędny sposób ujawnia czytelnikowi informacje dotyczące Simona i Bernarda. Są to luźne fakty, które z czasem układają się w logiczną całość. Interpretację wydarzeń, w mojej ocenie, ułatwia fakt, że powieść zaczyna się od opisu sceny końcowej… egzekucji na życzenie.

Pascal Garnier napisał książkę bez happy endu. Na jednej ze stron zadaje ważne pytanie: ”Dlaczego życie z takim upodobaniem jedną ręką odbiera to, co przed chwilą dało drugą?” No właśnie, dlaczego? Pytanie dotyczy praktycznie wszystkich postaci, które pojawiają się w książce, nie tylko Simona i Bernarda.
Pascal Garnier po mistrzowsku kreśli sylwetki trzech kobiet: nałogowej alkoholiczki, starej panny i młodej kobiety po przejściach.

Będę szczera do bólu… jakżeby inaczej. Książka rzuciła mnie na kolana. Dlaczego? Zachwycił mnie sposób przedstawiania głównych bohaterów. Z jednej strony cyniczne i ironiczne spojrzenie pisarza na ich poczynania a z drugiej autentyczna sympatia i ciepło, jakim obdarzył stworzone przez siebie postacie.

Nic w powieści nie jest do końca jednoznaczne, atmosfera zagęszcza się powoli. Obok miłości, znajdziemy opisy zbrodni, zmagania z chorobą. Książka wywołała we mnie wręcz obsesyjną potrzebę rozważań na temat śmierci, przemijania. Można by rzec, trafiło na podatny grunt.

Zamiast zakończenia

Pozwolę sobie wrócić do tytułowego pytania: jak się ma twój ból? Mój - z każdym rokiem ma się coraz lepiej a Twój - użytkowniku portalu wiadomości24? Przy czym, o jaki rodzaj bólu chodzi, czytelnik dowie się w trakcie zgłębiania powieści.
Zachęcam do lektury.



• Na podstawie http://www.claroscuro.pl/garnier.php

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Panie Marku, kto by pomyślał, zgadzam się z Pana komentarzem:)
Bardzo dziękuję za oceny.
Do większej aktywności na portalu wrócę w połowie stycznia, wtedy na pewno przeczytam podane przez Pana artykuły. Postaram się również włączyć do toczących się pod tekstami dyskusji...
A póki co, pozdrawiam i do kolejnego "przeczytania się"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście 10 + 5 :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę aż trzy minusy za Pani komentarz i przyznam, że nie bardzo rozumiem dlaczego?

Zrobiła Pani bardzo dobrze, że nie zamieściła Pani recenzji przed Panią Marią. Czyż utwory literackie analizowane w szkołach polegały na powielaniu tylko jednego krytyka? To źle, że ktoś ma coś do powiedzenia o książce? A czyż nie ma na tym portalu "wyścigu szczurów"?

Miałem podobną sytuację z książką "Ten Inny" Ryszarda Kapuścińskiego. Tyle tylko, że mnie do jej przeczytania zachęcił Marek Bachorski-Rudnicki właśnie swoją recenzją, która jest tutaj link

Jego dobra recenzja tej książki zainspirowała mnie do napisania nie recenzji, lecz o samym zjawisku "inności"
link

Czy jest coś w tym złego, że zobaczymy problem z innej strony?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najpierw zgłosiłam chęć udziału w akcji: Książka za recenzję a następnie się z niej wycofałam. Obawiałam się, że będę miała problem z odbiorem przesyłki a także dotrzymaniem terminu ukazania się tekstu. A w moim wieku trafić na „czarną listę”… sami rozumiecie.
Zafascynowana tytułem powieści, książkę kupiłam, przeczytałam w jeden wieczór a kolejnej nocy napisałam recenzję. Uznałam jednak, że skoro książka została „przydzielona” Marii Piękoś, ( którą serdecznie pozdrawiam) to nie wypada/nie pasuje/może być źle odebrane, jeżeli swój tekst opublikuję przed jej recenzją.
Myślę, że dwa artykuły na temat jednej powieści to nie będzie o jeden tekst za dużo ( mój tekst)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.