Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7580 miejsce

Jak spiskowa teoria dziejów wykorzystuje tzw. użytecznych idiotów?

Spiskowa teoria dziejów głoszona przez Waltera Veitha, oparta na heglowskim założeniu, że najlepiej jest stworzyć tezę i skonfrontować ją z antytezą, a potem już łatwo można rządzić światem, przy pomocy, między innymi, użytecznych idiotów.

symbole masońskie na jednej z łódzkich kamienic / Fot. Marek ChorążewiczStworzenie pojęcia "użyteczny idiota" przypisuje się Leninowi. Następnie antykomuniści amerykańscy tak nazywali socjaldemokratów, pacyfistów i innych ludzi o nastawieniu lewicowym. Dzisiaj tak określa się kogoś, kto w sposób "przypadkowy" (lub rzeczywiście przypadkowy) głosi pożądane przez nas poglądy.

Profesor Walter Veith (ur. 1940 rok), Niemiec z pochodzenia, zoolog, kaznodzieja Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, mieszka w RPA i prowadzi działalność ewangelizacyjną w wielu krajach.

Według niego zarówno komunizm jak i nazizm stworzyli masoni. Podaje on zresztą dużo dowodów ułożonych w zgrabną całość. Mówi, że tak naprawdę te dwie niechlubne despotyczne potęgi stworzyli jezuici, przy pomocy Żydów trzymających światową kasę w garści i tworzących od wielu lat światową organizację masońską, którą tak naprawdę nie wiadomo kto kieruje. Przepraszam, właściwie to on wie i mówi, że kieruje tym wszystkim Lucyfer. Tyle tylko, że Lucyfera nikt nie widział, więc pan profesor wymienia nazwiska wielkich masonów tego świata, z prezydentami USA i papieżami włącznie, którzy w dziele walki z Bogiem pomagają Lucyferowi zbudować światowe imperium pod płaszczykiem ekumenizmu, sami pozostając w tajnej organizacji spiskowej.

Dowiedziałem się przy okazji, że większość z nas to tzw. użyteczni idioci, ponieważ bierzemy udział w grze, jaka odbywa się współcześnie między siłami "ciemności i prawdą". Jesteśmy takim swoistym, bezwolnym "mięsem armatnim" do wykorzystania. Przy czym nie ma znaczenia w jakim miejscu tej układanki jesteśmy, wszak do zadziałania wspomnianego mechanizmu spiskowego muszą być dwie skrajności. Zgodnie z tą filozofią, prawie na całym świecie rozpanoszył się dwubiegunowy układ sił w wyznawanych światopoglądach, filozofii i w innych przejawach życia człowieka. Najbardziej jaskrawo widać to w polityce, gdzie np. lewica zmaga się z prawicą na arenie demokratycznie wybranych parlamentów, a rządzi wiadomo kto - masoneria...

Również od pana profesora dowiadujemy się, że teoria ewolucji i inne tego typu "wytwory umysłu człowieka", są kontrolowane przez jezuitów (czytaj: masonów) i dlatego wielu najbardziej wtajemniczonych chrześcijan z najwyższej hierarchii kościoła tego nie neguje. Postawienie problemu w taki sposób sprawia, że nie ma znaczenia, czy jesteś chrześcijaninem, muzułmaninem czy ateistą, bo i tak jesteś sterowany przez innych. Jest to takie swoiste zawłaszczanie "wszystkiego" w celu przypisania "temu" wartości dowodowej, dla poparcia określonej koncepcji. W tym przypadku, każde środki są dozwolone, aby tylko wiodły do celu.

Sięgając do korzeni masonerii, pan adwentysta pokazuje "obiektywnie" niesamowitą manipulację jakiej dokonano z Pismem Świętym i dochodzi do wniosku, że najbliższa oryginału jest ta wersja Biblii, która jest pochodną od około 1900 źródeł (zachowanych rękopisów), przetłumaczonych na różne języki. Z tych źródeł pochodzić ma najbardziej wiarygodna wersja Biblii Króla Jakuba. Oryginalne teksty, jak wiemy, nie dotrwały do naszych czasów. Natomiast inne przekłady, z Vulgatą włącznie (podstawa tzw. Biblii katolików, którą papież uznał za nieomylną), to zmanipulowane zapiski przez ludzi będących pod wpływem antychrysta.

Jaki stopień wiarygodności mają zatem takie źródła wiedzy?

Dawniej kopiowanie materiałów napisanych odbywało się ręcznie. Dzisiaj mamy różne sposoby kopiowania, coraz to doskonalsze, ale nie mamy sposobu niezawodnego. Czy w ogóle taki istnieje?

- Tak! - usłyszałem kiedyś od znajomego księdza - słowo Boże kopiowane było bezbłędnie.

Załóżmy przez chwilkę, że tak jest w istocie i produkt Boży powielany jest bezbłędnie. Ale natychmiast nasuwa się pytanie, to dlaczego inny boski produkt, jakim jest materiał genetyczny, już nie kopiuje się zawsze bezbłędnie, co powoduje niekiedy fatalne skutki. Informatycy i biolodzy uważają sposób kopiowania materiału genetycznego prawie za doskonały. W dodatku, od chwili zapłodnienia komórki jajowej człowiek nie ma już większego wpływu na owo kopiowanie.

A nie można nie zauważyć, że ludzie podejmują bardzo ważne decyzje, opierając się tylko na bazie tak niepewnego źródła swojej wiedzy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

No tak, tu niestety już nie mamy do czynienia z człowiekiem wierzącym na serio, tylko ze "sługą bożym". Ale to wiemy już od zarania dziejów. Ja podtrzymam swą tezę, że religie najszybciej uśmierca się milczeniem, nie zwracaniem na nie uwagi i osobistym pozytywnym przykładem (czyli byciem człowiekiem moralnie przewidywalnym bez odniesienia do nakazów bożych). Tak jak ze świata odszedł Zeus, tak i odejdzie Jezus Chrystus. Dziś poziom sekularyzmu w Polsce jest już jako-tako znośny, nie można narzekać. A ogromna większość napięć na tym polu powodowana jest w dalszym ciągu socjaldupokracją, która je generuje poprzez centralizację sprzeczną z harmonijnym, hierarchicznym ładem społecznym koegzystujących obok siebie, a nie "społecznie" indywiduów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"operując pojęciami prawdy i fałszu w kwestiach religijnych donikąd się nie zajdzie(...)"


Zgoda, bo są to pojęcia-worki, znaczące dla każdego co innego. Tyle tylko, że taki stan jest źródłem najpierw hipokryzji, a później wprowadzanego prawa do stosowania przez wszystkich, na które pan tak bardzo się oburza (wpis z godz. 21:37), bo katolicy jako większość chcą - według ich PRAWDY - słusznie wprowadzić ją w życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ważne jaka Polska... Henryk Józef Goryszewski
polityk, prawnik, nauczyciel akademicki, poseł na Sejm, wicepremier w rządzie Hanny Suchockiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ściema, czy nie ściema... operując pojęciami prawdy i fałszu w kwestiach religijnych donikąd się nie zajdzie, albowiem religie z zasady generalnie zasadzone są, jak Pan zauważył, na prawdach objawionych. Dopóki się objawienia nie dozna, dopóty można sobie gadać. Ja na razie nie doznałem, więc się nie wypowiadam. Krzycząc "Bóg nie istnieje!" nikt nigdy skutecznie Boga nie unicestwił, bo to jak z Korwinem: im więcej się o nim mówi, tym więcej się go widzi.

A co do fundamentalizmu, to wiadomo przecież, że nie wszyscy deklarowani wyznawcy dowolnych odłamów chrześcijaństwa czy islamu są fundamentalistami. W kwestiach religii akurat można "trochę być w ciąży" - tak przynajmniej wyewoluował ten nasz nieszczęsny świat chrześcijański, gdzie często ludzie twierdzą, że są "wierzący ale niepraktykujący" (zawsze mi się to kojarzy z niezaciągającym się palaczem), albo że "wierzą w Boga, ale nie interpretują Biblii dosłownie", czy "wierzą w Boga, ale nie w kościół", i takie tam retoryczne uniki mające zasugerować rozmówcy, że boją się sądu ostatecznego ergo są istotami moralnymi o wymiernej przewidywalności, ale nie wierzą w bajki wymyślane dla rzymskiego plebsu 2000 lat temu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy Pan przypomina sobie takiego użytecznego człowieka z naszych elit, katolika, który głosił:

"nie ważne jaka Polska, byle katolicka"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Hadrianie, rzecz w tym, że fundamentalizm wynika z owych dogmatów religijnych, w które się wierzy. Świadek Jehowy wciska broszurki z zawartością najprawdziwszej "prawdy", a inny członek innej społeczności religijnej też ma wykonywać, co Najwyższy mu nakazuje poprzez słowo objawione. Tu nie ma miejsca na "umiarkowanie" (czytaj: ekumenizm). Dlatego np. katolik słusznie żąda tego, co jego Szef od niego wymaga, a żyd czy muzułmanin będzie musiał wykonywać to, co ich Szef od nich wymaga. Nie można być trochę w ciąży. Dlatego uważam, że cały ekumenizm (dialog czy umiarkowanie) to ściema, kolokwialnie mówiąc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha, zapomniałem dodać: finalną odpowiedzią autora książki na pierwsze pytanie (udzieloną już po wykładzie), po której nic więcej już nie dopytywałem, było: "Za kształt dzisiejszego świata odpowiada Mammon".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś poszedłem na "wykład" (będący raczej prezentacją produktu) dotyczący amerykańskiej książki pisanej w nurcie dziejowo-spiskowym, o upadku zasad chrześcijańskich i tak dalej, prowadzony w języku angielskim (z tłumaczeniem) przez jej autora - zagorzałego katolika, którego nazwiska już nie pamiętam. Wysłuchawszy 20-minutowych rewelacji o tym, jak to autor został wywalony ze swojego uniwersytetu teologicznego w Stanach za sprzeciw wobec aborcji (oczywiście według jego interpretacji), jak to na świecie dokonują się złowrogie przemiany ideologiczne, jak to dochodzi do upadku wartości i tak dalej, zadałem dwa pytania:

1) Czy według Pana za przemianami stoi jakaś tajna lub jawna grupka ludzi, czy są to po prostu naturalne procesy socjologiczne (o ile coś takiego w ogóle istnieje)?
2) Jaki według Pana powinien w USA/na świecie panować porządek polityczny?

Odpowiedzi:

1) "No a co pan myśli? Przecież wywalili mnie z uniwersytetu." - dopytywania i sceptycyzm z mojej strony nic nie pomogły.
2) "Zgodny z wolą bożą." - tutaj dociekiwania o interpretację woli bożej też nie pomogły. Autor zarzekał się, że nie obchodzi go, czy panować będzie pierwszy sekretarz KC czy monarcha absolutny: musi być wypełniana wola boża.

To wzmogło moje obawy, że religie nie pomagają niestety zbyt często w nawiązywaniu porozumienia międzyludzkiego. I o ile różańce, krzyże i śpiewy dobiegające z kościołów nikomu nie powinny przeszkadzać, o tyle człowiek, który dorwie się do władzy, i który dowolne okrucieństwa i naruszenia ludzkiej godności czy własności uzasadnia "wolą bożą" (przypominam, że nawet niesławny Hitler w swoich przemówieniach nawiązywał do woli bożej - co prawda prywatnie raczej gardził chrześcijaństwem) , budzi po prostu intelektualny niesmak.

Ja generalnie za wielkiego "racjonalistę" się nie uważam, bo nie uznaję krańcowego racjonalizmu - przyczynkiem do działania jakiegokolwiek organizmu ożywionego zawsze jest dążność do wzrostu i rozszerzania swojego wpływu na środowisko. Zadaniem nauki jest możliwie obiektywnie i perspektywicznie określać mechanizmy tego wzrostu, ale jego kierunek determinowany jest już przez to, co niektórzy zwą właśnie "pierwiastkiem boskim", a czego istoty być może jeszcze długo nie zgłębimy.

Ale jeśli ktoś w imię swojej wiary narzuca mi siłowo co mam robić z samym sobą, z własnymi dziećmi i z własnymi pieniędzmi, to uznać trzeba bezwzględnie, że on wcale w nic nie wierzy. Gdyby bowiem wierzył, to czekałby po prostu, aż boska siła samoistnie skłoni mnie do wypełniania woli bożej, nie ingerując w ten święty proces. W momencie, gdy wierzący staje się jednak narzędziem ku jego realizacji i wypowiada świętą wojnę, staje się sługą bożym - i wówczas neguje logiczną istotę swojej wiary, wtedy udowadnia już niestety marksistowską tezę o bazie i nadbudowie. Dlatego też nigdy nie będę w stanie zrozumieć katolików domagających się ustawowego zakazania aborcji, eutanazji czy innych takich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam
Prawda jest tylko tu i teraz, jutro będzie tylko przekazem bardziej lub mniej rzetelnym. Będzie to zależało od skryba na czyje polecenie tego dokona.
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiara religijna [ każda ] nie wyklucza używania rozumu ...ale rozum odbiera .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.