Facebook Google+ Twitter

Jak spopularyzować czytanie? Kilka propozycji

W nawiązaniu do niedawnych obchodów Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich, moich parę propozycji.

 / Fot. Piotr A.JeleńMoje pomysły na popularyzację czytelnictwa w społeczeństwie z pewnością nie nowatorskie, ale tak je widzę

1. Bezpłatny dostęp do bibliotek dla dzieci i młodzieży uczącej się
2. Obniżenie cen książek, m.in. poprzez odstąpienie od VAT-u
3. W komunikacji publicznej odtwarzać fragmenty e-booków, jak również rozpowszechniać słowo drukowane
4. W księgarniach tworzyć karty klienta, upoważniające stałych nabywców książek do zakupów po niższych cenach
5. Propagowanie przez dzienniki prasowe, portale internetowe wzorem Wiadomości24.pl akcji książka za recenzję / Fot. Piotr A.Jeleń

Wszystkich zaś komentujących proszę o propozycje w komentarzach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

Jeszcze jeden link do strony z recenzjami, którą prowadzą młodzi ludzie, kochający książki i czytanie:
http://moznaprzeczytac.pl/. Jest też profil na Fb.
To cieszy i daje nadzieję, że można i trzeba promować czytelnictwo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Bogumiło, dziękuję za Pani uwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze inny przykład z najbliższego podwórka. Wzorcowo napisana recenzja, autorstwa Pani Adrianny Adamek-Świechowskiej, zachęca do lektury. Są już deklaracje czytelnicze.

(link

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 15:49
Zgadzam się całkowicie, to powinno być pointą na pytanie w tytule materiału. Ż

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat-rzeka.
Jeden z pomysłów, to projekt -wydarzenie Pani Barbary Figurniak i Pana Mateusza Jarosza promujący poezję K.K.Baczyńskiego.
Więcej informacji na:
http://www.wiadomosci24./arty/baczynski_8211_nowy_muzyczny_przekaz_264713.html.
Dzięki tej inspiracji sięgnęłam po tomik poezji Baczyńskiego.
Jeśli sami nie wyrobiliśmy w sobie potrzeby czytania, nie zrobili tego rodzice i nauczyciele, to nie sięgniemy po książkę. Potrzeba nam inspiracji, mody na czytanie i odwagi, by zacząć nawet od "czytadła". Czytanie wciąga i rozwija. Wybór wśród książek jest ogromny. Szukajmy dobrego przewodnika po świecie wyobraźni zamkniętym w literaturze, lub wybierzmy sami.
Zaczynamy od siebie, to sposób na promocję czytania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem problem jest o wiele głębszy, a czytelnictwo jest jedynie wypadkową jakiś szerszych zachowań i postaw społecznych. Może jestem pesymistą, ale nie wierzę w jakieś doraźne środki. Książka się też strywializowała. Nie zdziwiłbym się, gdyby u wielu osób kojarzyła się z jeszcze jednym produktem świata celebrytów. Wszyscy piszą "książki". Już Saint-Ex narzekał społeczeństwo nowych modeli bugatti. U nas to przyszło odrobinę później. Wierzę, że gdzieś nastąpi przełamanie. Póki co, my czytelnicy, pozostaniemy Wyspą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marek Chorążewicz
Marku ,
Nie spotkałam się z książeczką piszcząca , grającą , szczekającą czy miauczącą .
Odnoszę wrażenie ,że odniosłeś się do wszystkich zabawek Made in China .
Ja spotkałam się z książeczkami , które zawierały treść , barwne obrazki i tyle .
Żadnych dziwolągów , diabłów itp .

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Elżbieta Szychlińska Dzisiaj 14:53

Elu, poruszyłaś szalenie ważną kwestię. Mianowicie, według mnie na poważnie powinni zająć się psychologowie tymi dziwadłami plastikowymi (pływającymi, szczekającymi, miauczącymi, piszczącymi i grającymi) i z których po otwarciu wyskakuje, jak diabeł z pudełka, jakiś kudłaty dziwoląg na sprężynie.

Czy to są jeszcze książki czy już multimedialna szopka? Czy dziecko w ten sposób da się wprowadzić w świat książki? Mam pewne wątpliwości. Ciekawe co inni o tym sądzą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę sobie drugą przytoczoną część mojej wypowiedzi "nałożyć" na pierwszą przytoczoną część mojej wypowiedzi, i wówczas zrozumie pan, jakiego rodzaju "edukację" bym chciał w społeczeństwie dostrzec. Chciałbym, żeby ten facet na sofie nabrał wrażliwości na sztukę i naukę, a potem zaraził nią syna. Nie zamierzam jednak z MOICH PODATKÓW opłacać jego kształcenia NA SIŁĘ, bo - za przeproszeniem - nie obchodzi mnie aż tak bardzo, czy plebs czyta instrukcję obsługi kosiarki, czy Stephena Hawkinga.

Powtarzam - metody totalitarne nigdy nie są efektywne, jedyna prawdziwa zmiana wynika ze szczerej woli bycia określonym człowiekiem, to jest - intelektualistycznym, wrażliwym na sztukę. Jeśli się dziecku rzuci Sienkiewicza na klawiaturę komputera gdy ten gra w gry, i myśli, że w ten sposób wpoi mu się zamiłowanie do kultury wyższej, samemu potem idąc oglądać mecz, to jest się raz, że hipokrytą, a dwa, że wyjątkowo kiepskim nauczycielem.

Dziś dzieciom powtarza się aż do znużenia "ucz się ucz, bo... <różne zasłyszane frazesy>", ale już na przykład rzadko prowokuje do samodzielnego myślenia na co dzień, nie wzbudza ciekawości świata, pozostawia się go często na pastwę otępiających kreskówek, czy zbijających kokosy na prymitywnej, taniej rozrywce mediów popularnych.

Edukacja to nasze zadanie - ojców i matek, nie premiera, czy właściciela księgarni. Audiobooki w autobusie uważam osobiście za poroniony pomysł. Dlaczego? Dlatego, że choć inicjatywa zdaje się być szlachetną, ostatecznie doprowadza ona do wymuszania na ludziach tego, czego mają słuchać w drodze do pracy. Aż zaleciało Orwellem, czy KRL-D.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.