Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

145978 miejsce

Jak to w imię pokoju naziści budowali stadion

Tegoroczne mistrzostwa świata w lekkiej atletyce rozgrywają się na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. Mało kto wie, że na jego miejscu stał niegdyś inny, o wiele mniejszy, który na rozkaz Hitlera został w roku 1933 zburzony.

Stadion Olimpijski, Berlin / Fot. Aleksandra PuciłowskaW jego miejsce powstał Stadion Olimpijski mający gościć letnią olimpiadę w roku 1936. Nazistowska propaganda zadbała o najmniejsze szczegóły: rozpoczęcie Igrzysk upamiętniono biciem w ogromny, mosiężny dzwon z nazistowskimi symbolami, który obejrzeć możemy w pobliżu stadionu. Sam Adolf Hitler wmaszerował wraz z Komitetem Olimpijskim na płytę stadionu.
Wejście na stadion / Fot. Aleksandra Puciłowska
Dla architektów najważniejszym celem było pokazanie potęgi narodu niemieckiego i nazistowskich rządów - stąd ogromne monumenty przy wejściu na stadion oraz kolosalne płyty, z których budowano arenę. Ważnym punktem projektu był także widok z miejsca, w którym palił się znicz olimpijski. Patrząc w kierunku zachodnim widzimy ogromny plac, na którym odbywały się defilady wojsk niemieckich. Było to także miejsce, w którym maratończycy wbiegali na stadion.
Płyta upamiętniająca zwycięzców Igrzysk Olimpijskich lata 36 / Fot. Aleksandra Puciłowska
Budowa tego zapierającego do dziś dech w piersiach sportowego obiektu odbywała się w rekordowym tempie. Niespełna dwa lata potrzebowano na zburzenie poprzedniego stadionu i zbudowanie nowego od podstaw. Wszystko w ramach nazistowskiej propagandy, pod przykrywką idei mającej nieść pokój i zgodę, czyli przesłanie Igrzysk Olimpijskich.

Symbolem olimpiady w 1936 r. został Jesse Owens, czarnoskóry lekkoatleta ze Stanów Zjednoczonych. Zdobył 4 złote medale sprint na 100 m, skok w dal, bieg na 200 mi sztafeta 4x 100m) i tym samym zagrał na nosie całej rasistowskiej propagandzie ówczesnych Niemiec.
Widok na stadion z zewnątrz / Fot. Aleksandra Puciłowska
W roku 1974, w związku z mistrzostwami świata w piłce nożnej, zdecydowano się na zadaszenie obiektu. Cały stadion odnowiono w roku 2004, zadbano o to, by zachować jego dziewiczy charakter, z zewnątrz niewiele różni się on od tego, który oglądamy na zdjęciach sprzed wojny.
Całość nadzorował Urząd Ochrony Zabytków, którego decyzje pozostawiły takie prezenty, jak "schody donikąd" w pokoju, w którym odbywają się konferencje prasowe. Z lewej strony od wejścia stoją stare, murowane schody, które kończą się w... suficie.
Dzwon-pamiątka Igrzysk Olimpijskich sprzed 73 lat / Fot. Aleksandra Puciłowska
Berliński Stadion Olimpijski ma już 73 lata. Przetrwał w swej historii wiele (m.in. potyczki wojsk alianckich z nazistowskimi w latach 40. ubiegłego wieku w bliskiej od niego odległości), na jego trybunach zasiadali różni ludzie. Dziś jest domową areną berlińskiego klubu piłkarskiego Hertha BSC (stąd niebieski kolor bieżni, zgodny z barwami Herthy). W wielu odwiedzających budzi mieszane uczucia. Najistotniejsze jednak, iż dziś służy temu, czemu powinien: pokojowym wydarzeniom sportowym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Nom, tak jak napisałem odpowiedzialność za ludzkość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem zdania,iż odpowiedzialność za to by historia się nie powtórzyła leży zarówno na Niemcach, jak i na nas, czy innych narodach.

O zapominaniu historii nikt nie mówił. Ja też nie chcę zapominać.
Ale nie chcę też patrzyć na jakikolwiek naród przez pryzmat wydarzeń z przeszłości.
Lubię Niemcy, lubię Niemców. Mają, jak każda narodowość, swoje wady i zalety.

I uważam, że każdy Niemiec ma prawo być dumnym ze swego narodu.
Mieli czarną kartę historii, co nie przekreśla ich jako narodu, który wniósł wiele w kulturę Europy i jej, bądź co bądź, zjednoczenie.

Powrót nieswoich ziem- to też mnie bulwersuje, to też mnie denerwuje. Ale to jest margines. Tak znana Polakom pani Steinbach w Niemczech odgrywa drugorzędną rolę w polityce. Prawie nikt z moich znajomych o niej nigdy nie słyszał. Nikt z moich znajomych jej działańnie popiera.
Ocenianie całych Niemiec po poczynaniach Związku Wypędzonych, to tak jak ocenianie całej Polski po działaniach Samoobrony.

Co do odszkodowania za straty po wojnie- nie dostaliśmy go za własną zgodą.

Młodzi Niemcy nie mają się czuć odpowiedzialni za przeszłość, a za przyszłość- takie jest moje zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłem na nim, na koncercie Madonny rok temu. Owszem, robi wrażenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tego się nie da rozliczyć. To Niemców boli ale to jest niemiecki problem. Zawsze mogą rozwiązać swoje państwo. A jeśli Niemcom tak źle przez to to trzeba było po prostu nie napadać na Polskę i nie mordować 6 milionów Polaków, nie niszczyć kraju, nie równać z ziemią Warszawy (czy Niemcy zapłacili nam odszkodowanie na odbudowę zniszczonej Warszawy?). Niemcy pokazali jasną i otwartą nienawiść do Polaków. Nie muszę chyba pisać jakie plany mieli w stosunku do nas, w stosunku do Warszawy. Czemu ja mam o tym zapominać?

Czytałem taki tekst jakiegoś niemieckiego filozofa zaraz po wojnie. On właśnie próbował tą winę rozliczyć relatywizując ją. Mówił, że nie tylko Niemcy zrobili źle w historii i że w związku z tym można wyobrazić sobie jakąś przyszłość narodu niemieckiego. Mnie te jego pisanie nie przekonało. Ba to tłumaczenie mnie rozśmieszyło.

Wydaje mi się, że Niemcy jednak pewną odpowiedzialność za historię czuć muszą. Nie mogą być ahistoryczni. Oni zresztą co jakiś czas podnoszą głowę i żądają np. powrotu nieswoich ziem do Niemiec. Oni co jakiś czas zapominają co ich dziadkowie robili innym narodom co jest bezczelne. Zapominają i gadają, że to była Panie wojna (co pewnie wszystko ma tłumaczyć, czyli jak napadnę na jakiegoś człowieka to mogę mu zrobić wszystko bo się bijemy). Tylko jakoś Polacy mogli prowadzić wojnę na poziomie, bez mordowania cywilów i palenia Żydów. Czasami po prostu widzę ile traciliśmy na tym, że byliśmy tacy w porządku wobec tych, przeciw którym walczyliśmy.

Aha odpowiedzialność za to, żeby ta historia się nie powtórzyła nie leży na mnie. Sory. To nie mój naród rozpętał dwie wojny. Oczywiście w innym sensie (odpowiedzialność za ludzkość) trochę na mnie leży ale my tu nie mówimy o tym innym sensie ale o tym podstawowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(bez "nie" przed historią) ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kwestia rozliczenia się ze swoją historią i sumieniem.
Pewnie, że niełatwo żyć z takim ciężarem historycznym na barkach, ale nowe pokolenie już go nie odczuwa za bardzo.
Nie czuje się za to odpowiedzialne. I słusznie.

Nie wolno jednak zapominać, że to współcześni młodzi Niemcy mają zwłaszcza obowiązek dopilnowania, by historia się już nie powtórzyła.
Ale ten obowiązek leży na nas wszystkich.

Wielu Niemców, fakt, nie radzi sobie z "kompleksem Hiltera", ale wielu świetnie do tej sprawy podchodzi i nie historia własnego kraju nie przeszkadza im w kontakcie z innymi państawmi.
Kwestia podejścia.
(także tych innych krajów)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hitlera i nazizmu. Szczerze Niemcom współczuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to z powodu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe nigdy bym nie chciał być Niemcem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.