Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51924 miejsce

Jak to z Neostradą bywa...

Abonenci, korzystający z usługi Neostrada TP, nie zawsze o Telekomunikacji Polskiej S.A., dostarczycielu tej usługi, mają dobrą opinię. Często, winę za to ponoszą niesolidni pracownicy firmy, ale zdarzają się "rodzynki" - co wykazuję poniżej.

Stanowisko pracy. / Fot. Fot. Stefania Najsarek.Moje „małżeństwo” z Neostradą TP, zawarłam w grudniu 2005 roku. Od tego czasu, zdarzały się błędy, nieporozumienia, ale nigdy nie dochodziło do
skandalicznych sytuacji, z jaką mam do czynienia teraz.

17 lipca straciłam łączność z serwerem. Pełna zrozumienia, czekałam do 19 lipca, kiedy to rankiem zdecydowałam się zgłosić problem pod numer pomocy technicznej 0 800 102 102. Uprzejma pani Renatka, po obowiązkowym teście urządzenia, zgłoszenie przyjęła, a ja pełna ufności, w spokoju oczekiwałam na usunięcie awarii.

Od 21 lipca, czyli w piątym dniu braku dostępu do poczty i internetu, wszczęłam alarm. Dyżurni konsultanci zwykle ograniczali się do potwierdzenia zgłoszenia i zalecenia cierpliwości, lub zbywali regułką typu „ja tu tylko sprzątam”.

23 lipca, w siódmym dniu awarii, wreszcie pod dyżurnym telefonem zastałam kompetentnego i życzliwego człowieka - pana Łukasza Kępę. Nie zbagatelizował mojego kłopotu, ze znajomością rzeczy starał się mi pomóc w rozwikłaniu problemu, próbując różnych dostępnych wariantów przebadania urządzenia u mnie i w centrali. Interwencje pana Łukasza Kępy w placówce terenowej sprawującej pieczę nad m.in. moją instalacją, zaowocowały 24 lipca, w ósmym dniu awarii, telefonem od „naprawiaczy” z informacją, że awaria linii została usunięta.

Moja uwaga, że nie zgłaszałam awarii linii, a problem z modemem, otworzyła panu „naprawiaczowi” furtkę do potraktowania tego, jako… nowego zgłoszenia! Czyli, od początku procedury, czas oczekiwania, zatem uniknięcie stosownych kar, za przedłużający się cykl naprawy.

Dziś, w jedenastym dniu awarii zakupiłam nowy modem i skonfigurowany, samodzielnie podłączyłam do sieci, a fachowcy? …dotąd nie zgłosili się.

Umowa, o świadczenie usługi Neostrada TP, jaką zawarłam z jej przedstawicielem, w ramach obsługi serwisowej zapewnia abonentowi m.in.: okresowe przeglądy stanu technicznego pracy łączy oraz sprawdzanie parametrów łączy poprzez bieżące, cykliczne ich pomiary i usuwanie usterek; techniczną pomoc związaną ze świadczeniem usługi po zgłoszeniu abonenta,
w szczególności np. usuwanie awarii.

Konfrontacja deklarowanej pomocy serwisowej z rzeczywistym przebiegiem zdarzenia uprawnia mnie do konstatacji, że TP S.A. jest niesolidna, a abonentów traktuje w sposób naganny. Jako główny dostawca usługi na miejscowym rynku, czuje się bezkarna, lekceważy warunki umowy i dobre handlowe obyczaje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

A w trudnych sprawach telekomunikacyjnych, to czasem najlepiej rozmawiać z przełożonym. Grzecznie, ale stanowczo, pomaga...
No i jeszcze ważne jest dokładne przedstawienie sytuacji, czyli kto, co, gdzie i kiedy powiedział. Krzyki groźby i straszenie - efektowne, ale mało skuteczne na dłuższą metę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż pragnę uroczyście obwieścić, że dziś o godz. 10.30, zadzwonił serwisant TP S.A., wyrażając gotowość wizyty w celu przywrócenia mi łączności z internetem, czyli 12 dni od zgłoszenia, a 14 od awarii.
Następnie, o godz. 15.30 zgłosiła sie Pani z nadzoru, z pytaniem, czy zlecenie zostało wykonane. :)))
Rozczulająca troskliwość o abonenta; ciekawe, czy w następstwie tego artykułu? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Firmy, nawet te największe, tworzą ludzie - bałagan też. Jeżeli zarząd firmy nie reaguje odpowiednio na nieprawidłowości, to bałagan i "niechciejstwo" pogłębia się. Traci na tym klient, ale firma podwójnie: raz dobrą opinię, drugi raz często samego klienta. Faktycznie - czasem chamstwo trzeba zwalczać chamstwem..., a tak bardzo chciałoby się żyć pomiędzy kulturalnymi ludźmi i wszelkie sprawy załatwiać sprawnie, z uśmiechem na twarzy. Chyba jeszcze nie stać nas na takie standardy i nie zmieni się to tak dlugo, jak długo człowiek czlowiekowi będzie wilkiem. Etyka zawodowa dla zbyt wielu jest zwrotem niezrozumiałym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chodzi o agresję. Tylko stanowczość. Jak chcemy sobie coś załatwić w urzędzie, to też musimy się przysłowiowo nabiegać i czasem nakrzyczeć. To naprawdę przyśpiesza wydarzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Beatko, niestety, jestem skazana na TP, bo tu nie ma innej możliwości.
Propozycję - korzystniejszą - złożyła mi Netia..., ale w moim rejonie nie sprawdziła się - brak zasięgu. Poza tym, i Netia korzysta z łączy TP dzierżawiąc je.
Osoby, które zdecydowały się zmienić dostawcę, po krótkim czasie, przeprosiły się z TP. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu, nie jestem agresywna; sprawy staram się załatwiać w kulturalny sposób.
To sprawdzona metoda, ale niestety - nie zawsze skuteczna.
Nie siedziałam z "założonymi rękoma"; interweniowałam codziennie w COT i
w mojej terenowej placówce i gdyby nie profesjonalizm i życzliwość
p. Łukasza Kępy, może do dzisiejszego dnia nie miałabym dostępu do internetu.
Są ludzie i ludziska :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ale to chyba generalnie tak jest, że jak dzwonisz do jakiegoś BOK-u, to inaczej rozmawiają z kimś, kto jest stanowczy, wie czego chce itp. I tak jak piszesz, łatwiej wtedy załatwić sprawę. Tutaj TP nie jest jakimś wyjątkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie nowość. Bo z nimi trzeba ostro - ja jak dzwonię, a rozmowa potrafi trwać nawet kilka godzin, to ich zmuszam do rozpatrzenia wszystkiego. Wystarczy podnieść głos a pracownik/pracownica TP od razu się zmienia. Dopięłem swego już wiele razy: nawet wymienili mi całego liveboxa, a mój był już trochę poniszczony, więc same plusy tego. Ale trzeba być stanowczym a nie czekać z założonymi rękoma.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.07.2009 12:35

"Konfrontacja deklarowanej pomocy serwisowej z rzeczywistym przebiegiem zdarzenia uprawnia mnie do konstatacji, że TP S.A. jest niesolidna, a abonentów traktuje w sposób naganny. Jako główny dostawca usługi na miejscowym rynku, czuje się bezkarna, lekceważy warunki umowy i dobre handlowe obyczaje." A to tylko wierzchołek góry lodowej niesolidnych, bezkarnych "usługodawców"!..... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.