Facebook Google+ Twitter

Jak tu nie zostać alkoholikiem?

Nasze życie zaczyna się od imprezy ”pępkowej”, na której alkohol leje się strumieniami i kończy na stypie, podczas której napojów wysokoprocentowych również nie brakuje. Później dziwimy się, że większość z nas jest uzależniona.

Sonda

Jak często pijesz alkohol?

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Landmine_(drinking_game).jpgNie ma już znaczenia czy jesteś anonimowym alkoholikiem czy znanym pijakiem. Pijemy prawie wszyscy, prawie zawsze i prawie wszędzie. Alkoholików jest już w Polsce 5 milionów. Jedni są już po terapii, inni w trakcie, a pozostali jeszcze się nie zdeklarowali. Wszystko przed nimi. Krążą mity, że problemy z alkoholem mają tylko ludzie z marginesu społecznego. Nic z tych rzeczy. Nie ma reguły, bo pijemy prawie wszyscy. To czasem wynik naszych słabości, czasem samooceny, a najczęściej środowiska, w którym żyjemy. Nikt kto pije, nie robi tego przecież żeby stać się alkoholikiem. A jednak alkoholików jest wśród nas coraz więcej.

Czemu tak się dzieje? Przecież nawet odpowiednie geny nie są nam do tego potrzebne. Bo po co nam geny, skoro i tak wódka obecna jest już przy naszej kołysce? Zaczyna się niewinnie. Tatuś oblewa narodziny dziecka. Im większe, piękniejsze tym więcej wódki. Jeśli to jeszcze chłopiec, tatuś pęka z dumy i zaprasza wszystkich kolegów na imprezę ”pępkową”. Kolejne okazje do wypicia pojawiają się same. A to nasza komunia, a to pierwsze, drugie, trzecie urodziny. Piją dorośli, pije młodzież. Oczywiście za nasze zdrowie.

Później my pijemy. Na początku szampana dla dzieci, a później już prawdziwe alkohole. Przyzwyczajamy się do tego, że alkohol jest obecny w naszym życiu. Nie ma imprezy bez alkoholu. Każdą okazję trzeba uczcić szampanem. Nawet brak okazji, jest zawsze okazją. Pijemy na komunii u brata ciotecznego, na weselu u kuzynki i na stypie u babci. A to kolega ma wolną chatę (jest okazja), a to ktoś zaliczył prawko (kolejna okazja), nawet jak nie zaliczył (warto wypić z nim na smutki), a to sesja się skończyła, a to się zaczęła (po co się uczyć, jak można pić?). Imprezy urodzinowe i imieninowe nie są już tak atrakcyjne jak kiedyś, bo impreza jest co tydzień.

Jak jest ciepło to w parku można wypić (piwo tańsze, bo ze sklepu), a jak zimno to się w pubie siedzi. W sobotę idziemy na ”biforka” do koleżanki, później na imprezę do klubu, a jak ktoś ma wolną chatę to jeszcze na ”afterka”. Po drodze oczywiście do sklepu, żeby kupić kilka browarów na rano. Klinowanie jest najlepsze. Po co jakieś leki na kaca, skoro można sobie rano piwko strzelić i z dobrym humorkiem zacząć dzień. Czym się zatrułeś, tym się lecz. Co z tego, że gdybyś się zatruł kiełbasą, to byś jej następnego dnia nie ruszył. Alkohol to co innego. Zresztą piwo to nie alkohol, raptem kilka procent i od razu mówią, że jesteś uzależniony, bo pijesz przed 12.00. A co to za różnica czy to 12 czy 13? Pora jak pora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Nie będę pisać o samym tekście, bo już wszystko zostało powiedziane - ale ogólnie to zgodzę się z autorką. Zauważyłam taką tendencję - będąc tu i tam, w prywatnych domach, w odwiedzinach itd - ze czesto (za często!) pojawia się pytanie - CO PIJESZ.
Mam wrażenie, ze po 18 oczywistą sprawą jest, że alkohol.
Ludzie piją nie tylko przy okazji ale i bez okazji i do domu (po robocie) wracają z kistą piwa.

NIKT mi nie wmówi, ze osoba pijąca piwo, dwa dziennie - nie jest od tego uzależniona.

Dlatego nie mam nic przeciwko zachlaniu się raz na pare miesięcy, jak ktoś ma taką potrzebę. Impreza czy nie - jak ktoś ma ochotę dać w palnik równo raz na jakiś czas- calkowicie to popieram.

Za to destrukcyjne i potworne jest picie codziennie niewielkich ilości i życie w złudzeniach, że to nie uzależnia. A najgorsze jest traktowanie tego jako normalne, że we wtorkowy wieczór facet po pracy sączy piwo przed telewizorem, a żoneczka drinka. Oczywiście zapytani dlaczego to robią - powiedzą, że im smakuje. Milionom Polaków zresztą dziwnym trafem smakuje akurat piwo, wino i drinki.
Nikt nie degustuje soków z różnych odmian pomarańczy, za to wina - bardzo chętnie. Koniaczki, likerki, drinki, piwka i cała paleta tego szmelcu trafia dziennie do domów pod pozorem "degustacji".
Śmieszne i żałosne, jak ludzie bardzo potrafią sami siebie okłamywać udając, że chodzi o smak a nie alkohol.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aczkolwiek panuje faktyczmie totalne pijanstwo, nalezy je odróznić od alkoholizmu jao choroby.

"Wielu ludzi w Polsce głęboko wierzy w mity zwłaszcza na temat alkoholizmu. Mitem nazywamy nieuzasadnione przekonanie, przyjmowane bezkrytycznie, podzielane przez większość społeczeństwa."

Ciąg dalszy, dla zainteresowanych - tutaj http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/133.php

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato- mnie chodziło o osobę- (alkoholika- przyznającego się do bycia alkoholikiem i leczącego się -) i ewentualnie wliczoną w te powyższe 5 mln podane przez autorkę.
Co do samego określenia "alkoholik" masz rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Z tego co ja wiem alkoholikiem jest osoba, która jest świadoma swojej choroby i która podjęła się leczenia - wówczas można ją uznać za alkoholika." - No sorry, ale to jest bzdura.

Czy daltonista to czlowiek ktory WIE ze nie odroznia kolorow? Czy dyletant to osoba, ktora WIE, ze pisze bzdury bez uprzedniego sprawdzenia czy podawane przez nia informacje sa prawdziwe? Czy jesli nie zdaje sobie z tego sprawy, to nadal pozostanie dyletantem?

Czy gruzlikiem jest ktos kto otrzymal juz diagnoze i przyjal ja do wiadomosci?


Alkoholik - człowiek uzależniony od alkoholu, chory na alkoholizm. Na skutek utraty zdolności kontrolowanego picia, alkoholik będący w ciagu alkoholowym odczuwa silną, niezależną od jego woli potrzebę spożywania alkoholu, najczęściej w stale zwiększanych dawkach.


Bardzo mi przykro ze tak wazny temat zostal tak zepsuty. Zajawka byla obiecujaca. To co przeczytalam to jakies liczby bez podania zrodel i obrazki ktore kojarza mi sie z patologicznym filmem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2009 00:02

+ za cięty język i za spostrzegawczość :)

A tera pantera czyli moje 3gr :)

Definicja definicją - jest ona mi kompletnie obojętna bo została stworzona przez kogoś według jego uznania i na jego potrzeby (obojętnie czy pojedynczego człowieka czy instytucji) dla mnie uzależniony jest każdy kto bez czegoś np telewizji, komputera, internetu, samochodu, alkoholu, narkotyków, papierosów, gazet, zakupów (za wyjątkiem żywności), czekolady, bananów itp nie jest się w stanie obejść przez miesiąc. Jeśli tak jest czas zacząć się leczyć gdyż uzależnienie od kolejnych rzeczy jest zdecydowanie łatwiejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przejaskrawienia są nieprawdą, a ta nie jest fajna.
Alkoholik to osoba uzależniona od alkoholu u której występują tak zwane ciągi alkoholowe, często, żeby nie powiedzieć zazwyczaj towarzyszą im stany lękowe. Liczba osób, które leczą się w Polsce na tą chorobę jest różnie podawana. (ale m.in 500 a 900 tysięcy ) Na tle reszty Europy nawet się specjalnie nie wybijamy. Nawet nie jesteśmy w czołówce, więc czarna wizja autorki, jest jednak za bardzo przesadzona.

"To nie jest dział informacja, tylko "moje trzy grosze", więc mam prawo pisać jak chce." Jasne, możesz pisać co Ci się żywnie podoba, jeśli oczywiście nie łamie prawa. Fajnie jednak by było, gdyby wkradła się tu rzetelność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja nie piję wcale.
Przejaskrawienia mi się podobają :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedni są już po terapii, inni w trakcie,a pozostali jeszcze się nie zdeklarowali."
Z tego co ja wiem alkoholikiem jest osoba, która jest świadoma swojej choroby i która podjęła się leczenia - wówczas można ją uznać za alkoholika.

Co to tych "pozostali jeszcze się nie zdeklarowali " - cóż za czarne wizje odnośnie pozostałych Polaków:)

Po raz kolejny pisze, że to tyczy się tych 5 mln o których pisałam w zdaniu wcześniej, a nie wszystkich. Bez przesady:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...i tak wódka obecna jest już przy naszej kołysce" -Można by rzec, że niemal od kołyski (zapomniałaś dodać, że już nawet w łonie matki )

"Później my pijemy. Na początku szampana dla dzieci, a później już prawdziwe alkohole. Przyzwyczajamy się do tego, że alkohol jest obecny w naszym życiu. Nie ma imprezy bez alkoholu.
"
Znam imprezy bez alkoholu i są to zarówno urodziny dziecka, chrzciny, komunia, pogrzeb.
"Pijemy prawie wszyscy, prawie zawsze i prawie wszędzie." - Straszne. Cały naród zdemoralizowany.

"Alkoholików jest już w Polsce 5 milionów." -pisząc coś takiego, należy podać wiarygodne żródła! Nawet w 3grosze.

"Jedni są już po terapii, inni w trakcie,a pozostali jeszcze się nie zdeklarowali."
Z tego co ja wiem alkoholikiem jest osoba, która jest świadoma swojej choroby i która podjęła się leczenia - wówczas można ją uznać za alkoholika.

Co to tych "pozostali jeszcze się nie zdeklarowali " - cóż za czarne wizje odnośnie pozostałych Polaków:)

Mogłabym tak jeszcze długo polemizować z każdym Twoim zdaniem

Powiem tak- idziesz drogą zapełnioną alkoholem. No więc rzeczywiście "jak tu nie zostać alkoholikiem?" :)

Porada- Wystarczy, że wybierzesz inną drogę. Człowiek sam dokonuje wyboru.:)

I nigdy nie pisz w imieniu wszystkich Polaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jak tu można dać plus za poruszenie problemu, przecież to straszne, artykuł jest MOCNO przesadzony. Gdyby nie to, że kilka dni temu przeprowadziłam wywiad z człowiekiem zajmującym się na szeroką skalę alkoholizmem i nie widziała wyników badań (dopiero co robionych! Jeszcze nie udostępnionych) to może może bym się zgodziła..."
No artykuł może jest przejaskrawiony, ale problem porusza;).

"Ale jak dla mnie teraz większym problemem są telefony komórkowe... heh pomyślmy ile dopiero osób przez nie zginęło, siadając za kierownicę i rozmawiając przez nie, ile pieszych weszło pod samochody rozmawiając przez te telefony, nawet tak potrzebne nam pszczoły tracą orientację przez telefony! Rak mózgu nam grozi... i tak sobie dramatyzujmy."
Ba, wszystko potrafi być pożyteczne, jak i zgubne. Nawet cukier i witamina C.

"Lipa - heh sztywniaki pijące coca-colę? Zaraz autorka powie, że ona też jest szkodliwa i powodowała spustoszenie w XIX wieku, bowiem 1886 kiedy coca-cola weszła na rynek zawierała rzekomo ok 250mg kokainy, dobrze że w 1914 zamienili to na kofeinę... która przypomnę równie uzależnia co alkohol... Heh i tak ze wszystkim...."
Chyba nie chodzi koniecznie o zaprzestanie picia w ogóle...? Tylko o umiar, rozsądek, i nie zniewalanie się na własne życzenie.
Coca-cola też jest szkodliwa, w puszce jest 13 łyżeczek cukru, porcja zaspokajająca dobowe zapotrzebowanie;). Ponadto kwas ortofosforowy który sprawia że nadmierne wypicie coli może spowodować zgagę. No i jeszcze wali wątrobę i zęby. Ale ma fajny, karmelowy(wszak E150) posmak:).
No i jeszcze jedno, kruca, wypraszam sobie łączenie abstynencji ze sztywniactwem:P.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.