Pozycja materiału w rankingach:
"Julie i Julia" nie jest poradnikiem kulinarnym, ale komedią biograficzną, pokazującą jak pójść w ślady swojego idola i odmienić swoje życie dzięki pasji.
Nie ukrywam, że zachęcony trailerem już od dawna chciałem obejrzeć ten film. Cały czas jednak pojawiały się inne ciekawe lub mniej interesujące propozycje spychające tę komedię na półkę "później". Dodatkowo w ostatnim czasie jestem na diecie, więc oglądanie filmu o gotowaniu nie jest najlepszym pomysłem na wspieranie własnej silnej (albo słabej) woli. W końcu jednak się udało - w kinie już nie było możliwości, więc obejrzałem na DVD.
Sceny filmu przeplatają się - na zmianę oglądamy Julię w Paryżu lat pięćdziesiątych i Julie w Nowym Jorku na początku XXI wieku. Przyznam, że bardzo przyjemnie się to ogląda właśnie w takiej formie, gdyż można zauważyć pewne analogie pomiędzy bohaterkami (podobna pierwsza praca, pasja do gotowania, dobry mąż itd.). Komedię tę wyreżyserowała Nora Ephron (m.in. "Kiedy Harry poznał Sally", "Bezsenność w Seattle", "Masz wiadomość") i bałem się, że będzie to kolejna komedia romantyczna... Na szczęście nic bardziej mylnego. W mojej prywatnej klasyfikacji jest to "bardzo lekka i przyjemna, ale nie głupia amerykańska komedia". Myślę, że to już daje pewien obraz tego czego można się spodziewać.Zobacz także:
Artykuły
(23)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 28 | Miejscowość: Kraśnik | Kraj: Polska
O mnie: Jesteś ciekawy/a? Zapytaj :)
Ostatnie artykuły autora:
5. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie oraz 80. urodziny Wojciecha Kilara. Relacja
(odsłon: +566)