Facebook Google+ Twitter

Jak ugotować 524 potrawy w 365 dni?

"Julie i Julia" nie jest poradnikiem kulinarnym, ale komedią biograficzną, pokazującą jak pójść w ślady swojego idola i odmienić swoje życie dzięki pasji.

"Julie i Julia" / Fot. Dystrybutor (Filmweb.pl)Nie ukrywam, że zachęcony trailerem już od dawna chciałem obejrzeć ten film. Cały czas jednak pojawiały się inne ciekawe lub mniej interesujące propozycje spychające tę komedię na półkę "później". Dodatkowo w ostatnim czasie jestem na diecie, więc oglądanie filmu o gotowaniu nie jest najlepszym pomysłem na wspieranie własnej silnej (albo słabej) woli. W końcu jednak się udało - w kinie już nie było możliwości, więc obejrzałem na DVD.

Film oparty jest na dwóch prawdziwych historiach, a w zasadzie wspomnieniach dwóch kobiet. Pierwszą z nich jest Julia Child (Meryl Streep) - kucharka, autorka książek kucharskich i telewizyjnych programów kulinarnych. Jej najważniejszą książką była wydana w 1961 r. "Mastering the Art of French Cooking". I ta właśnie "kulinarna biblia" po ponad 40-tu latach od pierwszego wydania stała się inspiracją dla drugiej bohaterki, Julie Powell (Amy Adams). Julie jest niespełnioną pisarką, ma kiepską pracę i żadnych perspektyw rozwoju, podczas gdy kariery jej przyjaciółek rozwijają się w szalonym tempie. Dziewczyna postanawia połączyć swoje pasje do gotowania i pisania, chcąc udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że jednak coś potrafi. Za namową swojego męża zaczyna pisać bloga, w którym chce opisać jak wykonuje wszystkie przepisy legendarnej Julii Childs w rok.

Julia Child / Fot. Elsa Dorfman (Wikimedia Commons)Sceny filmu przeplatają się - na zmianę oglądamy Julię w Paryżu lat pięćdziesiątych i Julie w Nowym Jorku na początku XXI wieku. Przyznam, że bardzo przyjemnie się to ogląda właśnie w takiej formie, gdyż można zauważyć pewne analogie pomiędzy bohaterkami (podobna pierwsza praca, pasja do gotowania, dobry mąż itd.). Komedię tę wyreżyserowała Nora Ephron (m.in. "Kiedy Harry poznał Sally", "Bezsenność w Seattle", "Masz wiadomość") i bałem się, że będzie to kolejna komedia romantyczna... Na szczęście nic bardziej mylnego. W mojej prywatnej klasyfikacji jest to "bardzo lekka i przyjemna, ale nie głupia amerykańska komedia". Myślę, że to już daje pewien obraz tego czego można się spodziewać.

Najważniejszym elementem tego filmu jest bez wątpienia rola Meryl Streep (Złoty Glob i słuszna wg mnie nominacja do Oskara). Piskliwy i straszliwie donośny głos Julii Childs oraz bezustannie powtarzane przeróżne francuskie zwroty w pierwszej chwili są bardzo irytujące. Jednak wraz z rozwojem akcji właśnie one tworzą niepowtarzalny klimat tego filmu. Nie jest to może arcydzieło, ale ośmielę się stwierdzić, że dla zobaczenia samej roli Meryl Streep warto obejrzeć "Julie i Julia".

No to bon appetit!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.