Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18806 miejsce

Jak utopiono "Harry Potter Lexicon"

- Chcecie wersję roboczą leksykonu? To wydrukujcie ją sobie – tak wydawca „HP Lexicon” reagował na prośby ze strony autorki „Harry’ego Pottera”. Ujawniamy kulisy głośnej sprawy, której finał zadecyduje o przyszłości praw autorskich.

Ta sprawa od początku była zawiła i kontrowersyjna. A do tego niezwykle istotna, jeśli chodzi o przyszłość praw autorskich. Decyzja sądu o zablokowaniu „Harry Potter Lexicon” – encyklopedii Harry’ego Pottera napisanej przez fana – oznacza precedens w amerykańskim prawie, który w przyszłości mogą wykorzystać autorzy, chcąc kontrolować opracowania, a nawet recenzje dotyczące ich dzieł.

Niby wszystko zaczęło się 31 października 2007 r., gdy Joanne Kathleen Rowling i koncern Warner Bros pozwali do sądu wydawnictwo RDR Books. Warto jednak wiedzieć, co działo się wcześniej. W tym celu ujawniamy nieznane szerzej kulisy sporu pomiędzy otoczeniem autorki „Harry’ego Pottera” a RDR Books. Materiał oparty jest na dokumentach sądowych oraz naszych rozmowach z osobami zaangażowanymi w sprawę, a także na wywiadach prasowych. Dotarliśmy również do szczegółowych zeznań najważniejszych świadków.

Czerwiec 1999: Bibliotekarz zafascynowany Potterem


Steve Vander Ark, 41-letni bibliotekarz ze stanu Michigan, siedzi nad książką. Siedzi i czyta. To „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, drugi tom znanej serii, który właśnie trafił do księgarń w USA. Choć od debiutu autorki, Joanne Kathleen Rowling, minęły już dwa lata, prawdziwa potteromania dopiero się zaczyna, a na świecie wybuchnie za kilka miesięcy.

Vander Ark jest zafascynowany przygodami młodego czarodzieja. Postanawia stworzyć coś w rodzaju encyklopedii, leksykonu porządkującego wszystkie postaci, nazwy, miejsca itd. występujące w fikcyjnym świecie Harry’ego Pottera. Dlatego podczas lektury robi skrupulatne notatki. Na razie tylko dla siebie, ale wkrótce zechce podzielić się swoją pracą z pozostałymi fanami.

Internetowy HP Lexicon Steve Vander Ark założył w 2000 r. Od tego wszystko się zaczęło... / Fot. screen z HP-Lexicon.info

15 lipca 2000: Leksykon w internecie


Tydzień po premierze czwartego tomu („Harry Potter i Czara Ognia”), swój wielki dzień ma także Steve. Właśnie udostępnia w internecie swoją encyklopedię, porządkującej fakty z „Harry’ego Pottera”. Nazywa ją Harry Potter Lexicon, w skrócie: HP Lexicon. Od tej chwili potteromaniacy mogą ją odwiedzać pod adresem HP-Lexicon.org. To największe na świecie opracowanie powieści Rowling, które przez następne lata będzie ulepszane i uaktualniane o nowe informacje.

Tyle tylko, że i sama Rowling zaczyna myśleć o stworzeniu własnej, autorskiej encyklopedii „Harry’ego Pottera”. Pierwszy raz mówi o tym publicznie 4 maja 2000 r. podczas internetowego czatu w portalu AOL Live. (Kilka lat później będzie twierdzić, że o encyklopedii mówiła w różnych wywiadach już od 1998 r., nie ma na to jednak żadnego potwierdzenia).

28 czerwca 2004: Wyróżnienie od Rowling


To ważny dzień w historii HP Lexicon. Autorka „Harry’ego Pottera” przyznaje serwisowi wyróżnienie, którym nagradza najlepsze strony tworzone przez fanów. Wyznaje, że podczas pisania kolejnych tomów zdarzało się jej samej korzystać z HP Lexicon:

„To tak świetna strona, że podczas przerw w pisaniu zdarzało mi się zakradać do kawiarenki internetowej, by szybko sprawdzić tam jakiś szczegół. (...) To serwis dla naprawdę zagorzałych fanów” - pisze Rowling.

Cztery lata później pisarka zmieni zdanie. – Czy przyznała pani to wyróżnienie ze względu na wysoką jakość strony? – zapyta ją sąd. – Nie – odpowie Rowling.

Pracę Vander Arka doceniają również wydawcy „Harry’ego Pottera”. W lipcu 2005 r. Cheryl Klein ze Scholastic wysyła Steve’owi e-mail z podziękowaniami. „Zaglądaliśmy na HP Lexicon niezliczoną ilość razy podczas pracy edytorskiej przy szóstym tomie – aby sprawdzić jakiś szczegół, datę, albo zobaczyć w którym rozdziale której książki miało miejsce dane wydarzenie” - pisze. Do korzystania z HP Lexicon przyznaje się też David Heyman (producent ekranizacji „Harry’ego Pottera”) i kilka miesięcy później zaprasza Vander Arka na plan filmowy.

Wiosna 2007: Steve, wydaj HP Lexicon!


Czytelnicy HP Lexicon coraz częściej pytają jego twórcę, dlaczego nie wyda leksykonu w formie książki. Steve ma wątpliwości. „Wydanie takiej książki byłoby po prostu nielegalne” - wyjaśnia swoim czytelnikom w prywatnej korespondencji. (Kilka miesięcy później prawnicy Rowling i Warner Bros będą próbowali wykorzystać te e-maile jako dowód w sądzie, by pokazać, że Vander Ark świadomie łamał prawo).

Vander Ark ma jednak inny pomysł. Dobrze wie, że Rowling chce napisać własną encyklopedię „Harry’ego Pottera” i uznaje, że ze swoim doświadczeniem mógłby jej pomóc. „Gdy seria zostanie zakończona, planuję napisać do Jo [Rowling] z prośbą, by pozwoliła ekipie HP Lexicon współpracować z nią, aby wspólnie przygotować kompletną encyklopedię” - czytamy w jego e-mailach.

Ale i ten plan kończy się niepowodzeniem. Vander Ark koresponduje z Emmą Schlesinger z Christopher Little Agency (agencji reprezentującej pisarkę) i przedstawia swoją propozycję, spotyka się jednak z odmową. „Doceniamy Twoje wielkie zainteresowanie Harrym Potterem, jednak jeśli Jo zdecyduje się pracować nad encyklopedią (...) nie będzie szukała współpracy z kimkolwiek” - tłumaczy mu Emma Schlesinger.

Joanne Kathleen Rowling, autorka Harry'ego Pottera / Fot. Sjhill / http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Jk-rowling-crop.JPG / lic. GNU Free

Lipiec 2007: Potterowska gorączka


Potteromania na świecie sięga zenitu. 21 lipca odbywa się premiera siódmego, ostatniego tomu „Harry’ego Pottera”. Miliony czytelników znajdują odpowiedzi na długo zadawane pytania: Harry przeżył, Voldemort zginął, Snape jest dobry. HP Lexicon natychmiast zostaje uzupełniony o wszystkie informacje z siódmej części.

Głośno jest też o Vander Arku. Lokalny dziennik „Muskegon Chronicle” publikuje artykuł o jego internetowym leksykonie. 23 lipca gazeta wpada w ręce Rogera Rapoporta, właściciela małego wydawnictwa RDR Books w stanie Michigan. Rapoport wpada na pomysł, by wydać dzieło Vander Arka jako książkę.

Tymczasem 26 lipca, w telewizyjnym „The Today Show”, J.K. Rowling oficjalnie zapowiada, że teraz, po napisaniu wszystkich tomów „Harry’ego Pottera”, chce wydać kompletną encyklopedię całej serii. Rapoport jeszcze o tym nie wie.

Sierpień 2007: Przychodzi Rapoport do Vander Arka...


6 sierpnia Rapoport kontaktuje się z Vander Arkiem i przedstawia propozycję wydania „HP Lexicon”. Umawiają się na spotkanie. Nim jednak do niego dochodzi, Rapoport zaczyna działać zupełnie tak, jakby umowa była już podpisana. Już 8 sierpnia zaczyna negocjacje z zagranicznymi wydawcami na temat praw wydawniczych do „HP Lexicon”. – Większość z nich okazywała ogromne zainteresowanie – zezna potem przed sądem.

Pierwszą osobą, z którą Rapoport skontaktował się w tej sprawie, był Peter Tummons z brytyjskiego wydawnictwa Methuen. – Prowadziliśmy rozmowy, ale z negocjacji wycofałem się od razu, gdy RDR Books zostało pozwane – wyjaśnia nam Tummons. Rapoport chce za prawa 5 tys. funtów, domaga się zapłaty z góry. Umowy na piśmie jeszcze nie ma, ale są ustne deklaracje. Podobnie w przypadku wydawnictwa z Australii. Prawdopodobnie właśnie ono oferuje największą kwotę za prawa do „HP Lexicon”, o której wspomni potem Rapoport – 10 tys. funtów. Udaje się za to sfinalizować umowy z wydawcami z Francji i Kanady. W obydwu przypadkach RDR Books otrzyma po 5 tys. dolarów.

Aby jednak książkę można było wydać, trzeba przede wszystkim dogadać się z autorem. Rapoport i Vander Ark spotykają się 17 sierpnia. Obydwóm bardzo zależy na czasie – chcą wydać leksykon jak najszybciej, nim potteromania opadnie. Dość szybko uzgadniają więc warunki. Zdają sobie sprawę, że książka może stać się bestsellerem, dlatego w umowie umieszczają zapis o specjalnym bonusie dla Steve’a za każdy ewentualny tydzień, jaki „HP Lexicon” spędzi na liście bestsellerów „New York Timesa”.

Vander Ark ma jednak pewne wątpliwości: czy nie będzie problemów z prawami autorskimi? Wyjaśnia Rapoportowi, że Rowling planuje wydać własną encyklopedię „Harry’ego Pottera”. Rapoport zapewnia go, że wydanie „HP Lexicon” jest zgodne z prawem. Na wszelki wypadek umieszczają jednak w umowie zapis, że w przypadku jakichkolwiek konsekwencji prawnych, odpowiedzialność bierze na siebie wydawnictwo RDR Books.

Właśnie dlatego, gdy dwa miesiące później sprawa wyląduje w sądzie, stroną oskarżoną będzie RDR Books, a Vander Ark – tylko świadkiem.

Wrzesień 2007: Prace nabierają tempa


Rapoport i Vander Ark uzgadniają, że książka będzie skróconą, uproszczoną formą internetowej wersji leksykonu. Ma zawierać blisko 2,5 tys. haseł i zmieścić się w ok. 450 stronach maszynopisu. Steve w błyskawicznym tempie przygotowuje tekst, w pierwszych dniach września przysyła go wydawcy.

Natomiast Rapoport intensywnie pracuje nad sprzedażą praw wydawniczych do poszczególnych krajów. 6 września koresponduje z João Riffem, agentem wydawniczym. Riff ma znaleźć w Brazylii wydawnictwo zainteresowane nabyciem praw do „HP Lexicon”. Rapoport podkreśla, że o publikacji nie może się dowiedzieć Editorial Presenca – brazylijski wydawca „Harry’ego Pottera”. Domyśla się, że wydawcy powieści Rowling w poszczególnych państwach mogą mieć prawne zastrzeżenia.

Właściciel RDR Books myśli już także o rozprowadzaniu leksykonu. Jego podwładna, Megan Trane, załatwia transakcje z księgarniami. Udaje się podpisać kontrakty z ok. 200 księgarniami dla dzieci, a także z siecią Barnes&Noble. Ponadto książka ma trafić do bibliotek – np. znana sieć Baker&Taylor zamawia 500 egzemplarzy.

W serwisie internetowym Publishers Market pojawiają się pierwsze reklamy „HP Lexicon”. W opisie książki Rapoport chwali się, że ma już umowy dotyczące praw wydawniczych z czterema zagranicznymi wydawcami (choć – jak już wspomniano – w rzeczywistości sfinalizowane były tylko dwie). Jak się za chwilę okaże, owe reklamy odegrają szalenie istotną rolę w całej historii.

12 września 2007: Otoczenie Rowling odkrywa prawdę


Neil Blair, pracownik Christopher Little Agency i rzecznik Rowling, 12 września jak zwykle przegląda serwisy wydawnicze. Zupełnie przypadkowo, w oczy rzuca mu się reklama „HP Lexicon”. Książka jest opisana jako „najbardziej zdumiewający i kompletny przewodnik po świecie Harry’ego Pottera”. W ten sposób otoczenie Rowling dowiaduje się o kontrowersyjnej publikacji.

A przecież Rapoport tak starał się, by utrzymać ją przed nimi w tajemnicy!

Blair nie czeka i pisze do Vander Arka z informacją, że jego książka prawdopodobnie narusza prawa autorskie Rowling. Kopia e-maila trafia do Rapoporta. 18 września kolejny e-mail – tym razem już od firmy prawniczej O’Melveny&Myers, reprezentującej Rowling oraz koncern Warner Bros. Z prośbą o wyjaśnienia. Rapoport udziela zdawkowej odpowiedzi. Pisze, że musi skonsultować się ze swoimi doradcami i że „niebawem się odezwie”.

Październik 2007: Napięcie rośnie, porozumienia brak


Prawnicy Rowling i WB zaczynają tracić cierpliwość. 3 października kolejny e-mail do RDR Books. Tym razem Rapoport udziela dłuższej odpowiedzi. Tłumaczy się rodzinną tragedią i wyjaśnia, że zmusiła go do przerwania prac nad „HP Lexicon”.

W rzeczywistości jest inaczej. – Kontynuowaliśmy proces wydawniczy – przyzna potem Rapoport przed sądem. 5 października znów koresponduje z agentem Riffem z Brazylii. Tego samego dnia niemiecki wydawca Almuth Anreae, zainteresowany książką, zgłasza swoje wątpliwości. „Chcę wiedzieć, czy są jakieś prawne kwestie, o których powinniśmy pamiętać? Czy mamy prawo użyć słów Harry Potter w niemieckim tytule?” – pyta. Rapoport uspokaja go i odpisuje, że leksykon nie łamie żadnych praw, a ewentualne procesy sądowe są „bardzo mało prawdopodobne”.

19 października znów odzywają się przedstawiciele Rowling i WB. Proszą o przysłanie wersji roboczej leksykonu, aby oni i sama pisarka mogli się z nimi zapoznać. Rapoport odpowiada złośliwie: „To samo jest w internetowej wersji. Jeśli nie wiecie, jak wydrukować, zapytajcie kogoś ze swoich ludzi”. Warto zaznaczyć, że w trwających negocjacjach z zagranicznymi wydawcami, Rapoport ani słowem nie wspomina o pretensjach zgłaszanych przez Rowling i WB.

31 października 2007: Idziemy do sądu


Przełomowy dzień. Dale Cendali z O’Melveny&Myers już nie pisze, tylko dzwoni bezpośrednio do RDR Books. Chce rozmawiać z Rapoportem. – Wstrzymacie wreszcie tę publikację? Wstrzymacie czy nie? – krzyczy przez telefon, grożąc sądem. Rapoport odmawia. Cendali będzie potem utrzymywać, że podczas 20-minutowej rozmowy prosiła też raz jeszcze o przesłanie wersji roboczej leksykonu. Rapoport stwierdzi, że taka prośba nie padła, więc nic nikomu nie wysyłał.

W późnych godzinach, w Southern District Court w Nowym Jorku, ląduje pozew złożony przez J.K. Rowling i Warner Bros przeciwko RDR Books w sprawie naruszenia praw autorskich.

Przeczytaj w serwisie HPNews.pl, czego dokładnie dotyczył akt oskarżenia

Listopad 2007: Wydanie książki wstrzymane


W RDR Books robi się nerwowo. Mało kto przypuszczał, że sprawa zostanie potraktowana aż tak poważnie. – Pozew sądowy był dla nas całkowitym zaskoczeniem – mówi nam Rapoport, choć trudno wierzyć, że rzeczywiście niczego się nie spodziewał. 2 listopada – dwa dni po wniesieniu oskarżenia – instruuje Steve’a Vander Arka. „Pozew dotyczy nas, nie ciebie” - zapewnia go w e-mailu. „Ale pamiętaj: wszystko, co powiesz, może być wykorzystane przeciwko tobie i nam”.

Sprawą zajmie się 84-letni sędzia Robert Patterson Jr. 9 listopada postanawia, że wydanie „HP Lexicon” zostanie wstrzymane aż do wyjaśnienia sprawy. W styczniu obie strony będą składać kolejne dokumenty i zeznania, a decydująca rozprawa odbędzie się 6 lutego.

Steve Vander Ark, 50-letni dziś bibliotekarz z Michigan, autor HP Lexicon / Fot. Dtobias / http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Steve-vander-ark-sectus-cropped-2007-07-19.jpg / lic. GNU Free

Grudzień 2007: Prawnicy mają wątpliwości


Opinia publiczna poznaje coraz więcej szczegółów. Sprawa nie wydaje się już tak jednoznaczna, jak na początku. Niektórzy zaczynają otwarcie pytać, czy Rowling rzeczywiście powinna ciągać po sądach własnego czytelnika, który stworzył największą na świecie encyklopedię o jej powieści.

Wątpliwości mają też prawnicy. Grupa wykładowców z nowojorskiej Stanford Law School twierdzi, że pozew jest niesłuszny. Dlatego zamierzają wesprzeć Steve’a Vander Arka i jego wydawcę. - To istotna sprawa, ponieważ dotyczy praw fanów do wykorzystania elementów opowieści, którą tak uwielbiają, a która jest obłożona prawami autorskimi – komentuje Anthony Falzone, lider grupy i zarazem założyciel Fair Use Project.

Tymczasem Vander Ark jeździ po USA, odbywając spotkania ze studentami. – Na całym świecie jest już blisko 50 opracowań „Harry’ego Pottera” podobnych do mojego – przekonuje. Podkreśla też, że „HP Lexicon” w formie książkowej miałby przynieść pieniądze na utrzymanie internetowej wersji. Jeśli publikacja zostanie zablokowana, HP-Lexicon.org może zostać zamknięty.

Styczeń-marzec 2008: Rozprawa się opóźnia


Wokół sprawy jest coraz więcej dyskusji. 15 stycznia znany amerykański prawnik Tim Wu publikuje głośny artykuł „Mroczny Znak dla J.K. Rowling”, w którym twierdzi, że autorka „Harry’ego Pottera” domaga się czegoś, co jej nie przysługuje. Przeczytaj tłumaczenie artykułu profesora Wu w serwisie HPNews.pl

Czynności procesowe przedłużają się. Zaplanowana na luty rozprawa jest przekładana trzykrotnie, aż w końcu zostaje wyznaczony termin 14 kwietnia. Pomiędzy stronami sporu coraz bardziej iskrzy. W lutym wychodzi na jaw, że prawnicy Rowling i WB chcą wykorzystać e-maile Vander Arka do fanów (patrz: wiosna 2007), by dowieść, że świadomie łamał prawo. W jednym z oświadczeń Rowling mówi nawet: - Vander Ark zdradził mnie! RDR Books nie pozostaje dłużne. – Pani Rowling chce mieć monopol na wszystko, co związane z jej pracą – twierdzi Lizabeth Hasse, adwokat strony oskarżonej.

Opinie większości publicystów są przychylne Vander Arkowi. Zdaniem Rowling, media fałszują obraz zdarzeń i „w nieodpowiedni sposób przedstawiają jej próby chronienia własnych praw”.

14-16 kwietnia 2008: Łzy na sali sądowej


W końcu dochodzi do decydującej rozprawy. Trwa trzy dni, przesłuchiwanych jest kilkoro świadków (w tym Steve Vander Ark) oraz obie strony procesu, m.in. Rowling i Rapoport. Zeznania są momentami bardzo emocjonalne. Rowling nie potrafi powstrzymać łez. – To kradzież mojej ciężkiej pracy – mówi o „HP Lexicon”. Dodaje, że jeśli sąd pozwoli na wydanie leksykonu, sama zrezygnuje z napisania własej encyklopedii: – Jeśli do rąk moich fanów dostałaby się cała masa takich „leksykonów”, nie wiem, czy miałabym jeszcze ochotę i serce, by dokończyć swój.

Sędzia Patterson wysłuchuje wszystkiego, aż na zakończenie drugiego dnia rozprawy sugeruje, że obydwie strony powinny dojść do porozumienia poza sądem. W przeciwnym razie, ostrzega, spór może zamienić się w serię apelacji ciągnącą się latami. Zarówno Rowling, jak i RDR Books są jednak zdeterminowani, by kontynuować proces.

Przeczytaj, co dokładnie działo się podczas trzydniowej, decydującej rozprawy

Lipiec 2008: Czekamy na decyzję


Środek lata, od zakończenia rozprawy mijają trzy miesiące. A decyzji sądu jak nie było, tak nie ma. Obydwie strony uporczywie nie chcą ujawnić żadnych informacji. – Obecnie nie możemy nic zdradzić, czekamy na werdykt – mówi nam Neil Blair. Tylko od Davida Hammera, prawnika RDR Books, udaje nam się czegoś dowiedzieć. – Rzeczywiście, w pewnych drugorzędnych kwestiach doszliśmy do porozumienia – odpowiada, zapytany, czy obie strony sporu próbują osiągnąć kompromis. – Ale jeśli chodzi o rzecz najważniejszą, tzn. czy „HP Lexicon” jest przykładem „fair use”, zgody nie ma.

Trzeba więc czekać na werdykt.

Sąd Najwyższy USA w Waszyngtonie. Czy do ostatniego spotkania Rowling i Vander Arka dojdzie właśnie tu? Sędzia Patterson uważa, że jest to możliwe. Jego zdaniem, spór zamieni się w serię apelacji ciągnącą się długimi latami / Fot. dbking / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:US_Supreme_Court_(35650678).jpg / lic. CC Attribution

8 września 2008: Leksykon odrzucony


W chwili, gdy o sprawie wiele osób zdążyło już zapomnieć, sędzia Robert Patterson Jr ogłasza decyzję. „HP Lexicon” nie zostanie wydany, bo prawnicy Rowling i WB zdołali wykazać, że kontrowersyjna publikacja nie jest przykładem „fair use”. Dodatkowo RDR Books zapłaci blisko 7 tys. dolarów kary.

Co dokładnie napisano w uzasadnieniu werdyktu?
- „HP Lexicon” nie jest dziełem pochodnym (co próbowała wykazać Rowling), lecz opracowaniem, więc cel jego wydania sam w sobie jest pozytywny i nie łamie prawa,
- Vander Ark zapożyczył jednak zbyt dużo z pracy Rowling, np. przepisał słowo w słowo wiele fragmentów z książek „Quidditch przez wieki” oraz „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”,
- wydanie leksykonu wyrządziłoby „nienaprawialną szkodę” pisarce, bowiem stanowiłoby plagiat jej pracy oraz mogłoby spowodować spadek sprzedaży wspomnianych dwóch tytułów,
- fakt, że leksykon byłby pierwszą w świecie encyklopedią Harry’ego Pottera i prawdopodobnie przyniósł duże zyski, znacząco osłabia jego powiązanie z „fair use”,
- opracowania dzieł literackich powinny być wspierane, ale „HP Lexicon” stanowi miejscami plagiat powieści Rowling. Dlatego sąd musiał zablokować publikację, gdyż w innym razie RDR Books mogłoby w przyszłości ponownie naruszać prawa autorskie Rowling.

9 września 2008: Koniec internetowego HP Lexicon?


Amerykańska prasa pełna jest komentarzy dotyczących decyzji sądu. – To zahamuje rozwój gatunku literackiego, jakim są opracowania i leksykony – twierdzi David Hammer. Rowling i WB wydają oświadczenia, w którym wyrażają swoje ogromne zadowolenie. Odzywa się też sam Steve Vander Ark. – Jestem oczywiście rozczarowany, ale odczuwam pewną ulgę, że to już koniec – mówi.

Myli się. To wcale nie koniec. – Rozważamy wszystkie opcje, również apelację – mówi Roger Rapoport. Tymczasem internetowa wersja leksykonu, HP-Lexicon.org, niespodziewanie znika z sieci. Fani są przekonani, że rozżalony Vander Ark po prostu ją zamknął. Dopiero po kilku godzinach wyjaśnia się, że Steve po prostu zmienił adres leksykonu na HP-Lexicon.info.

15 września 2008: Nowa awantura wisi w powietrzu


Vander Ark niebawem wydaje nową książkę, również związaną z Harrym Potterem. Tym razem to opis jego podróży do rzeczywistych miejsc, opisanych w powieściach Rowling. Prawnicy pisarki i WB, mając w pamięci niemiłe doświadczenia z „HP Lexicon”, od razu żądają możliwości przejrzenia publikacji przed jej wydaniem.

A wojna na słowa trwa. - „HP Lexicon” byłby zgodny z prawem, gdyby sąd pozwolił nam skończyć prace nad nim – mówi nam Richard Harris z RDR Books. Gdy prosimy Neila Blaira o komentarz, słyszymy potok gorzkich słów pod adresem RDR Books. Przeczytaj, co powiedzieli nam Harris i Blair.

A przecież jeszcze w listopadzie 2007 r., gdy zaczynał się proces... – Gdybym mógł teraz spotkać się z panią Rowling i szczerze porozmawiać, doszlibyśmy do porozumienia i puścili w niepamięć ten przykry incydent – twierdził wówczas Steve Vander Ark.

Teraz chyba już się nie dogadają. Za to na pewno znów spotkają się w sądzie. Rapoport właśnie potwierdził, że RDR Books wniesie apelację.

Ale gdyby wszyscy od początku wykazali nieco więcej empatii, woli współpracy i wzajemnego szacunku – czy naprawdę musiałoby się to tak skończyć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.12.2008 12:24

super, super, super. Sewerynie, szacunek! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jeżeli jakiś dziennikarz będzie pisał notkę o procesie Rowling vs Ark..."

Przydałoby się, by ktoś napisał. Między innymi dlatego zajmuję się tą sprawą, bo choć wszystko trwa od roku, nie zauważyłem, by największe polskie media poświęciły temu jakąkolwiek uwagę. Jeśli już pojawiają się jakieś wzmianki, to w serwisach fanowskich i w dodatku są to krótkie streszczenia zagranicznych doniesień agencyjnych.

Trochę mnie to dziwi, bo to nie tylko sprawa o znaczeniu lokalnym, ale też globalnym. Za kilka miesięcy może się okazać, że Rowling/WB zaczną zgłaszać pretensje np. do polskiego "Tezaurus Harry Potter" (autorami są: polski tłumacz Andrzej Polkowski oraz zwykła fanka HP Joanna Lipińska) i wtedy wszystkie wielkie media się zdziwią: jak to możliwe? - i dopiero potem wpadną na to, że przecież była już podobna sprawa, ale nie poświęcili jej choćby minuty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Jestem pod wrażeniem tego artykułu. Przeczytalam z dużym zainteresowaniem, a nie mam zielonego pojęcia o Harry'm Potterze. No poza faktem, że istnieje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seweryn świetna robota +

nie musiało się tak skończyć, a teraz pozostaje tylko niesmak : /

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.