Facebook Google+ Twitter

Jak ważny może być paszport, znaleziony koło Cchinwali...

Oto historia pewnego paszportu, historia wzorowo pominiętą przez polskie media, a jednocześnie niezwykle ciekawa i dającą do myślenia. Paszport miał być znaleziony w budynkach zajmowanych w czasie wymiany ognia przez gruzińskie oddziały specjalne, wyparte przez siły rosyjskie.

Ciężko jednoznacznie stwierdzić, dlaczego o tym się u nas nie pisze. Być może polski przekaz medialny jest bardziej skonsolidowany i jednobiegunowy niż nam się zdaje, a być może wszelkie tematy niełatwe do zaprezentowania, zakrawające o spiskowe teoretyzowanie są pomijane w obawie o kondycję psychiczną polskiego czytelnika. Jeżeli nie wiesz do kogo należy paszport i kim jest Michael Lee White, to raz jeszcze, zapraszam do lektury.
Kolumna rosyjskich wojsk przejeżdża obok miasta Gori, opuszczając Gruzję. / Fot. EPA/SERGEI CHIRIKOV
28 sierpnia, w Moskwie odbyła się konferencja prasowa z udziałem generała Anatolija Nogowicyna, który jest zastępcą szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosyjskiej Federacji oraz głównym rzecznikiem armii do spraw konfliktu zbrojnego w Północnej Osetii. Nogowicyn poinformował, że w miejscowości Zemonekozi, na południe od Cchinwali odnaleziono wśród innych dokumentów amerykański paszport. Znajdował się on w budynkach zajmowanych w czasie wymiany ognia przez gruzińskie oddziały specjalne, które zostały sprawnie wyparte przez siły rosyjskie. Generał przedstawił dziennikarzom powiększoną kserokopię paszportu i dodał, że faktem jest, iż amerykański obywatel przebywał wśród gruzińskich sił specjalnych, choć nieznane są mu powody tej obecności oraz obecne miejsce pobytu tego człowieka. Później tego samego dnia premier Rosji, Władimir Putin w wywiadzie dla CNN powiedział:

“Mamy poważne podstawy przypuszczać, że w strefie działań wojennych znajdowali się obywatele Stanów Zjednoczonych. Jeżeli te przypuszczenia się potwierdzą, powstają podejrzenia, że ktoś w Stanach Zjednoczonych specjalnie sprowokował ten konflikt, aby zaostrzyć sytuację i stworzyć tym samym przewagę jednego z kandydatów na prezydenta w zbliżających się wyborach.”

Nietrudno domyślić się, że kandydat, którego Putin miał na myśli to republikanin John McCain, kontynuujący politykę Busha i reprezentujący obywateli o raczej chłodnym podejściu do Rosji. Za to „poważne podstawy” do przypuszczeń o amerykańskim udziale w walkach na Kaukazie to m.in. ujawniony przez Nogowicyna paszport.

Pięć dni później, we wtorek 2 września właściciel paszportu został odnaleziony przez amerykańskich dziennikarzy w… południowych Chinach, mieszka w mieście Guangdong (znanym też jako Kanton) i wykłada język angielski na Guangdong University Of Business Studies. Dziennikarz Wall Street Journal przeprowadzili z nim wywiad, a dzień później przepytał go reporter Associated Press.

Człowiek, którego dane zamieszczone są w tym feralnym dokumencie to Amerykanin Michael Lee White, urodzony w 1967 roku w Houston, w
Teksasie. Nie bardzo wiadomo co robił przed rokiem 1992 czyli przez pierwsze 25 lat życia. W latach 1992-1997 był w Armii Stanów Zjednoczonych. Służył w słynnej 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej stacjonującej w Fort Campbell, w Kentucky. W 1993 roku ukończył tam United States Army Air Assault School. Program szkoły obejmuje również nauczanie technik infiltracyjnych, czyli po prostu szpiegowskich. White stacjonował także w Niemczech oraz brał udział w operacji Joint Endeavor w Bośni. Specjalizacja Michaela White’a była dość niepozorna. W wojsku zajmował się głównie logistyką, rozwoził paliwo i tankował helikoptery. Po odejściu z armii, a dokładnie rok później, White zaczyna uczyć języka angielskiego. W teksańskiej podstawówce? Nie. Pan White nauczał w Chinach, Wietnamie, Japonii, Kazachstanie a także studiował w Stanach, Australii i Wielkiej Brytanii. Warto jeszcze dodać, że Michael White jest współautorem powstającej książki “Nationality in World History” (Narodowość w Historii Świata), którą pisze wraz z ojcem, Philipem L. White’em, emerytowanym profesorem historii na University of Texas. White junior najwyraźniej doskonale zna się między innymi na ewolucji rosyjskiej świadomości narodowościowej, której poświęca rozdział w tej książce.

Pan White zaprzecza rosyjskim oskarżeniom, ale nie podważa autentyczności paszportu pokazanego przez Nogowicyna. Według niego jest to paszport który zgubił (lub został on skradziony) w 2005 roku w samolocie z Moskwy do Nowego Jorku. Od razu po utracie paszportu fakt ten zgłosił odpowiednim służbom i w tym samym roku otrzymał nowy paszport. W 2008 roku otrzymał kolejny. Po co? Nie wiadomo. Oba dokumenty pokazał reporterowi WSJ, Dziennikarz AP nie miał tyle szczęścia, White powiedział mu, że jego nowy paszport jest na uniwersytecie w związku z zawodowymi procedurami. Co z drugim dokumentem? O to dziennikarz AP nie zapytał, być może nie wiedział. White twierdzi, że w Gruzji nigdy nie był. Przedstawił również alibi: od 18 lipca do 28 sierpnia White miał się znajdować w Austin w Texasie u boku chorego ojca, co potwierdza jego rodzina i stemple w nowym paszporcie (brak jest stempla wjazdowego do US, ale te podobno nie zawsze się stawia). W środę 3 września Marie Harf, rzecznik Centralnej Agencji Wywiadowczej, zaprzeczyła, że Michael White jest oficerem CIA.

Stanowisko strony rosyjskiej jest klarowne. Rosja oskarża Stany Zjednoczone o aktywne wspieranie Gruzińskiego „reżimu” w siłowym rozwiązaniu kwestii separatyzmu w Gruzji, czy wręcz „wyreżyserowaniu” konfliktu. Michael Lee White miał by być agentem CIA nadzorującym kaukaskie plany USA. Rosjanie zwracają uwagę na wojskową przeszłość White’a, z naciskiem na epizod bośniacki. Tego im odmówić nie sposób, świat zachodni faworyzował Bośniaków (muzułmanów! w XXI wieku nie do pomyślenia) w tamtym konflikcie, proporcjonalnie do zwiększania kontyngentu ONZ na Bałkanach, rosła przewaga Chorwacko-Bośniackiego układu i czystki etniczne na ludności Serbskiej. Do tej pory głośniejsze są procesy o ludobójstwo znienawidzonych przez zachód Serbów niż Bośniaków. Przykładem jest wczorajszy (15 września 2008) wyrok na Rasimie Deliciu, bośniackim mudżahedinie, który za zbrodnie wojenne posiedzi… 3 lata. Nie sposób odmówić Amerykanom udziału w bałkańskich rozgrywkach również przez wzgląd na szyte grubymi nićmi i wciąż aktualne oderwanie Kosowa. Dowód w postaci paszportu nie jest jednak zbyt silny. To nie pierwsze, wątpliwej jakości, sygnały ze strony rosyjskiej o obecności zagranicznego personelu w strefie konfliktu, jeszcze w pierwszej połowie sierpnia twierdzili oni, że odnaleziono czarnoskóre umundurowane zwłoki w Płd. Osetii, nigdy jednak nie przedstawiono jednak żadnych dowodów, choćby w postaci zdjęć. Strona rosyjska zapowiedziała jednak ujawnienie kolejnych materiałów dowodowych w odpowiednim czasie.

Strona amerykańsko-gruzińska odpiera „paszportowy” dowód i zdecydowanie dementuje oskarżenia Rosji o obecności amerykańskich wojskowych w Płd. Osetii. Założenie jest takie, że paszport po tym jak Michael White go zgubił w 2005 roku znalazł się w rękach rosyjskich służb, a w 2008 użyto go jako dowodu przeciw USA. Rosjanie mieli by tym sposobem zdobyć kilka tanich propagandowych punktów w wojnie medialnej. Faktycznie niełatwo uwierzyć w fakt, że wyszkolony agent CIA wybiera się na akcję z paszportem i w dodatku go gubi… Nie mi oceniać kto ma rację, a kto po prostu kłamie w danym konkretnym przypadku. Ponad wszelką wątpliwość mogę stwierdzić, że często kłamie i jedna i druga strona, a kłamstwo pośrednio wchodzi w zakres obowiązków służb specjalnych każdego kraju, a już na pewno USA. Nie był bym jednak sobą gdybym nie przedstawił teorii, która wg mnie jest całkiem prawdopodobna. Być może Michael Lee White jest agentem CIA pracującym na terenie Azji, ale wcale nim być nie musi. Być może zgubiony w 2005 paszport wcale nie dostał się w rosyjskie ręce tylko w ręce Amerykanów (przypominam, że to był lot relacji Moskwa – Nowy Jork, a nie odwrotnie), a być może paszport został przekazany przez White’a świadomie już w 2008. Być może było tak, że gruzińskie służby celowo pozostawiły amerykański paszport w tym budynku po to by Rosjanie go znaleźli. Założenie takiego posunięcia było by takie, że strona Rosyjska zacznie publicznie machać paszportem, a Amerykanie sprawnie odeprą ten zarzut! Silna dyskredytacja rosyjskich oskarżeń na arenie międzynarodowej oddala uwagę opinii od faktycznej roli Stanów Zjednoczonych w tym konflikcie.

Artykuł zostawiam w formie otwartej spekulacji. Czekam na jakiekolwiek dyskusje w polskich mediach na temat, który paszport Michaela Lee White’a szeroko otwiera no i czekam na rzekome dowody, które strona rosyjska ma spektakularnie przedstawić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A ja myślę, że paszport ten nigdy nie opuścił archiwum na Łubiance.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niemal oczywista intryga wywiadu rosyjskiego. Szkoda tylko, że nie podrzucili jeszcze listu Michaela Lee White'a do tatusia, w którym ten by napisał: "Tato, montujemy tu za wiedzą McCain'a wojenkę rosyjsko-gruzińską, przyjedź pomóc, ok?".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzmi trochę jak wycinek z powieści Toma Clancy :)

Moim zdaniem wersja, którą przedstawiłeś jest całkiem możliwa.

W końcu nie od dziś wiadomo, że amerykański wywiad lubi mieszać się w różne konflikty aby gospodarka lub rząd USA na tym zyskał. Lubi także zastraszać swoich obywateli historyjkami o Osamie i rzekomych udaremnieniach kolejnych planowanych zamachów na terenie USA.

Czy jednak paszport został celowo pozostawiony? Moim zdaniem faceta wysłali razem pewnie z innymi agentami żeby wspierać wojska gruzińskie, udzielać im wskazówek, a może nawet szkolić. Natomiast paszport mógł zgubić zupełnie przypadkowo.... ot taki wypadek przy pracy. Jeśli tak będzie to pewnie niedługo słuch o wykładowcy angielskiego zaginie, a jeśli to prowokacja USA w celu dyskredytacji Rosji to wątpię, że jakiekolwiek "niezależne" media w "krajach sprzymierzonych" podejmą temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.