Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3219 miejsce

Jak wesele, to brama musi być!

A na wsi, jak jest ślub, to i brama musi być. Jak człowiek bramę zrobi, to i wódkę dostanie, i ciastko. Na wesele nie pójdzie, ale się w domu napije i żywota osłodzi.

Przygotowania / Fot. Barbara WarzyckaŻe tradycja nawet na wsi jest zagrożona, że coraz więcej osób mówi „bramy nie zrobię, pośmiewiskiem mam być dla ludzi?”, postanowiliśmy – ja i mój kuzyn – tradycji zadość osobiście uczynić. Mnie się zawsze marzyła dama na koniu – ot, taka brama: wyjeżdża na drogę koń, na nim kobieta ubrana w suknię i kapelusz, konia prowadzi dżentelmen. No tośmy uradzili, że taką właśnie bramę zrobimy.

Ale od początku – o co chodzi z bramą? Otóż na wsi, jak pan młody po pannę młodą jedzie, żeby ją do ołtarza zabrać, sąsiedzi, znajomi, a czasem całkiem obcy ludzie stawiają na drodze przeszkodę, przed którą orszak młodego musi się zatrzymać. Mówi się nawet, że im więcej bram, tym lepiej o młodym i młodej świadczy. A więc od domu młodego do domu młodej, a potem jeszcze na trasie jej dom-kościół, stawiać można bramy.

Bramy są różne – śmieszne i zwyczajne. Można stół postawić, na stole piwo, papierosy, przy stole w karty grać, udając, że się nie widzi jadącego wesela. Można tylko wstążkę przez drogę przeciągnąć. Ale mój wuj na przykład usiadł kiedyś z kolegą, obaj przebrani za kobiety, na środku drogi, dziecko trzyletnie ze sobą wzięli. Kiedy się świta weselna zbliżyła, dziecko ruszyło ku młodemu z płaczem rozdzierającym „Tata! Czemu Ty nas opuszczasz? Czemu zostawiasz mamę dla innej?”. Scenę tak realistycznie odegrali, że chwila dłużej powagi, a byłoby po weselisku. Ale się w końcu roześmieli i drużba pojął, że to tylko żart.Orszak weselny zatrzymany / Fot. Barbara Warzycka

Drużba to jest taki weselny wodzirej – ten kto zaśpiewa i zabawy na weselu poprowadzi. Ten co odegra przybyłym gościom, a oni za odgrywki wrzucą do kosza drużbiny dziesiątaka albo i dwa. Tradycja jest taka – jak kto bramę zrobi, to mu się daje napitek i ciastko weselne. Jak komu na weselu odegrają – tzn. zaśpiewają rymowankę, co tylko jego się dotyczy – to wypada za to odpłacić. Z tymi rymowankami to nie taka łatwa sprawa, po nich więc można poznać, czy drużba dobry jest.

Wygląda to tak: drużba z drużbiną po obiedzie weselnym idą przez salę i przy każdym z gości przystają. Świadkowie podpowiadają drużbie na ucho kto jest kto („To wujek pana młodego, Zbyszek, właśnie przeszedł na emeryturę”), drużba na poczekaniu wymyśla rymowankę („Co ta dla wujeczka? Życzenia mu duże, Zbysiu hej od wczoraj na emeryturze!”). Drużbina niesie koszyk, do którego za odgrywkę goście wrzucają banknoty. A potem się te uzbierane pieniądze młodym oddaje, coby drużbę albo orkiestrę mogli spłacić.

Ale wróćmy do bramy. Wyszliśmy na ulicę z koniem, chcieliśmy się targować – że damy zwierzę za kilka tysięcy – ale się drużba do targowania nie kwapił, tośmy też milczeli. Drużba się tylko zapytał, czy koń się muzyki nie boi. Zaprzeczyliśmy. Muzyka zagrała, koń się zerwał, ja z konia spadłam, ale zaraz mu znowu na grzbiet wskoczyłam. Kuzyn odebrał ciastka – widać poznali, że nieletni – ja dostałam wódkę i z drogi zeszliśmy.

Tylko biedne zwierzę nic z tej całej zabawy nie miało, bo ani gorzałą, ani ciastkiem go poczęstować.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij