Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55952 miejsce

Jak wybierają Amerykanie? Poznaj historię systemu wyborczego w USA

Według wyników badań opinii publicznej, dzisiejsze wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych będą niezwykle zacięte. Zwolennicy Baracka Obamy i Mitta Romneya są podzieleni w stosunku 50:50. Jednak większość głosów wcale nie musi oznaczać zwycięstwa w wyborach.

 / Fot. EPA/STEPHEN MORRISONJuż jedno z pierwszych głosowań w USA, kilka minut po otwarciu lokali wyborczych, może być symptomatyczne dla całego przebiegu wyborów. W wiosce Dixville Notch w stanie New Hampshire głosowanie zakończyło się remisem 5:5. Jednak w całym rozdaniu nie liczą się pojedyncze głosy wyborców. Wybierają oni jedynie elektorów partii, z którą sympatyzują. Im więcej mieszkańców, tym więcej elektorów z danego stanu zostaje oddelegowanych do "electoral college" 17 grudnia. Składa się on z takiej samej liczby elektorów, ile miejsc przypada każdemu ze stanów dla kongresmanów w Senacie (razem 100) i Izbie Reprezentantów (razem 438).

Najwięcej do wygrania jest w Kalifornii (58 elektorów), Teksasie (38), Nowym Jorku i na Florydzie (po 28), najmniejsze stany mogą oddelegować jedynie po trzech elektorów. Tradycyjnie jednak Kalifornia jest bastionem Demokratów, a Teksas Republikanów. Dlatego najważniejsze jest zdobycie głosów w tak zwanych "swing states", czyli w stanach, w których wygrana jednego z obozów nie jest z góry przesądzona, m.in. na Florydzie i w Ohio.

Taki, a nie inny system wyborczy w USA może doprowadzić do tego, że wygrywa kandydat, który ogółem uzyskał mniej głosów wyborców, niż jego rywal. Taki przypadek miał miejsce już czterokrotnie, m.in. w pamiętnych wyborach w 2000 r. George W. Bush uzyskał wtedy o 543 895 głosów mniej niż kandydat Demokratów Al Gore, jednak mimo to został wybrany głosami 271 elektorów na prezydenta.

Amerykanie jednak ani myślą o zmianie skomplikowanego systemu i wprowadzeniu w jego miejsce bezpośrednich wyborów na prezydenta. Opiera się on o ponad 200-letni zapis w konstytucji. Wybór prezydenta przez parlament miał zapewnić balans i kontrolę władzy pomiędzy prezydentem, kongresem a władzą sądowniczą (checks and balances).

W 1845 r. kongresmani sprecyzowali, że wybory na prezydenta USA będą odbywały się we wtorek następujący po pierwszym poniedziałku listopada. Aby elektorzy ze wszystkich stanów mogli zdążyć do Waszyngtonu na "electoral college", ustanowiono termin jego zwołania na co najmniej 34 dni po wyborach. Mimo zupełnie innych możliwości transportu w XXI w. nawet w tak mało znaczącej kwestii nie zmieniło się do dzisiaj nic.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie obawiają się fałszerstw wyborczych? To dlaczego nie chcą dopuścić międzynarodowych obserwatorów ( http://wyborcza.pl/1,75477,12750613,Wladze_Teksasu_groza_wiezieniem_wyslannikom_OBWE_.html ) ? A na facebook: http://www.facebook.com/dlawitolda/posts/364911446929309

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.