Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

48234 miejsce

Jak wychowywać? Jak karać?

Wychowywać to między innymi stosować nagrody i kary. Trzeba jednak mieć pomysły na to, co może zastąpić kij, a co marchewkę. Zmienił się sposób wychowywania, ale niestety, nie wymyślono sensownego systemu karania.

Niewiele możliwości i pomysłów mają nauczyciele, jeszcze mniej rodzice, zwłaszcza ci, którzy dotąd potrafili stosować tylko kary fizyczne. Słowo kara jest bowiem słowem wstydliwym, odbieranym pejoratywnie i wywołującym negatywne skojarzenia. Najchętniej omijamy je jak cmentarz choleryczny, ale ochoczo oznajmiamy, że wiemy, jak je stosować, jednak niechętnie i kropka. A może obawiamy się, do czego trudno raczej się przyznać, że stosowanie kary spowoduje, jak mówią psycholodzy, obniżenie atrakcyjności osoby karzącej? A może brakuje nam cierpliwości i konsekwencji, bo bez nich o skuteczność kary jeszcze trudniej?

Hipokryzją tymczasem jest twierdzenie, że kar nie stosujemy. Wszyscy to robimy i to na co dzień, uświadamiając to sobie lub nie. Karą przecież może być jedno słowo, gest, spojrzenie.

Stosujemy więc kary w sposób spontaniczny, przypadkowy, nieprzemyślany, kierując się najczęściej emocjami (kolejny błąd). Ci, którzy zajmują się karaniem profesjonalnie, wiedzą, że reguły ustala się przed, nie w trakcie. Jeśli sprawa dotyczy dorosłych nie jest łatwo (każdy przypadek przecież trzeba traktować indywidualnie, brać pod uwagę wiele kryteriów), a co dopiero, gdy dotyczy dzieci, uczniów.

94 proc. badanych uważa, że w polskiej szkole musi być większa dyscyplina. Bezkarność nie jest akceptowana. Kiedy jednak ktoś nieśmiało podejmuje temat kar, wyposażenia nauczyciela w instrumenty do dyscyplinowania (niekoniecznie do sięgania po nie lub sięgania w ostateczności), od razu jest zagłuszany przez mających, w swoim mniemaniu, monopol na uzdrowienie oświaty.

Wielu rodzicom wydaje się, że są upoważnieni do tego, by przez sam fakt bycia rodzicem wydawać kategoryczne sądy na ten temat. Nic bardziej mylnego. Każde dziecko jest inne. To, co sprawdza się w jednej rodzinie, nie sprawdza się w innej. Ba! To, co sprawdza się w przypadku jednego dziecka, nie sprawdza się w przypadku innego z tej samej rodziny. Ale to chyba niektórzy rodzice też wiedzą. To, co sprawdza się w końcu w domu, nie musi sprawdzać się w szkole. A w szkole system nagradzania i karania i tak musi być ujednolicony.


Komentarze (70):

Sortuj komentarze:

Uczniowie zdemolowali szkołę, bo nie dostali promocji - http://wiadomosci.onet.pl/2701,2186529,uczniowie_zdemolowali_szkole__bo_nie_dostali_promocji,wydarzenie_lokalne.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Teraz wiem i apeluję do wszystkich rodziców - nie czekajcie na tragedię - walczcie z agresją!" - http://www.mmgorzow.pl/artykul/bic-menela-128554.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest finał w ww. sprawie. - http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7743080,Gimnazjalisci_ukarani__w_szkole_od_razu_spokojniej.html
"Najłagodniejszą karę sąd wymierzył jedynej w tym gronie dziewczynie. - Musi poprawić swoje zachowanie i zacząć się przykładać do obowiązków szkolnych - mówi sędzia Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach".

I refleksja - kiedyś wystarczyła nagana dyrektora, wychowawcy, dziś może być jedynie sądu...
Pod warunkiem, że dyrektorzy nie będą bali się, że "podobne historie negatywnie odbiją się na wizerunku szkoły".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"W Gimnazjum nr 8 sytuacja do tego stopnia wymknęła się spod kontroli, że 15-latkowie zaczęli przynosić do szkoły petardy i detonować je na przerwach. Podpalali lont i rzucali je w grupki uczniów. Raz taka zabawa o mały włos nie zakończyła się tragedią, bo jeden z ładunków eksplodował na plecach kilkunastoletniej dziewczynki, na której zapaliła się bluzka. Uczennica została poparzona i na trzy dni straciła słuch."
Jest dla mnie zagadką, dlaczego ani szkoła, ani rodzice pokrzywdzonej dziewczynki nie zawiadomili policji o przestępstwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...na lekcjach opowiadali dowcipy, głośno się śmiali i nie reagowali, kiedy nauczycielki próbowały ich uspokoić. Potem obrzucali je papierkami i kredą, przewracali im biurka i demolowali wyposażenie klas. - Czuli się tak bezkarni, że kiedy nauczycielki apelowały o spokój, wołali do innych uczniów: "czego ta ku... od nas chce?"

Szkoda, że gimnazjaliści nie odpowiadali przed sądem od razu. W przypadku młodych ludzi tylko natychmiastowa kara odnosi najlepszy skutek. - http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35022,7619936,Uczniowie_przed_sadem__bo_mowili_o_nauczycielce_k___.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Teraz szkoła musi opracować plan poprawy pracy wychowawczej" http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090923/DLASTUDENTA/463351029

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A co zrobić jeśli uczeń odmówi wykonania kary? I wracamy do punktu wyjścia. Moim zdaniem rozwiązaniem byłyby kamery w salach lekcyjnych. Nie we wszystkich, bo na to szkól nie stać, ale w kilku salach, a w pozostałych zamontować atrapy, tak żeby uczniowie nie wiedzieli, które kamery działają".
http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=7&t=6916

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.09.2009 16:35

No tak, bez współpracy i wypracowania obowiązujących zasad itp. nauczyciel nie ma szans. Jeśli trafi na bezczelnego ucznia, który śmieje się w twarz nauczycielowi, że belfer może mu "naskoczyć", to może sobie jedynie wziąć Nervosol i to jest w wielu przypadkach jedyne co może.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja proponuję, by mądrzy, odpowiedzialni rodzice znaleźli czas i chcieli się zaangażować. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa dyskusja jest także tutaj: http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=7&t=6916
"...standardowe kary - uwaga, nagana, groźba przeniesienia do innej klasy nie skutkują, wezwanie rodziców do szkoły... Może rzeczywiście skuteczniejsze byłyby nie tyle biegi dookoła budynku, ile raczej zasada: naplułeś na korytarz - to za karę go posprzątasz, czyli zamieciesz i umyjesz. Zniszczyłeś ścianę - to ją odmalujesz, itp. Tylko kto z dyrektorów ma na tyle fajnych rodziców, że zgodzą się na taki układ? Ci, których znam raczej pobiegliby na skargę do kuratorium czy TVN24, twierdząc, że ich dziecko, biedny młodociany bandyta, jest w szkole zmuszany do niewolniczej pracy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij