Facebook Google+ Twitter

Jak wygląda morze, którego nie ma? Bartek Sabela: "Aral umarł przez ludzką arogancję" [WYWIAD]

- Niegdyś Amu-daria sunęła spokojnie przez piękne tereny – oazę Azji Środkowej. Tu rosły lasy, sady, kwitło rolnictwo; tu żyły tygrysy, gepardy, flamingi. Teraz miasta legły w gruzach, większość mieszkańców uciekła. Nie ma już lasów ani sadów - o tragicznej historii Morza Aralskiego opowiada Bartek Sabela, autor wstrząsającej książki "Może (morze) wróci".

 / Fot. StaeckerW latach 50. kilka mądrych głów w ZSRR wymyśliło, aby wokół Morza Aralskiego posadzić bawełnę. Z delty Amu-darii poprowadzono mnóstwo kanałów irygacyjnych, mających nawadniać pola. "Białe złoto" miało uczynić z Uzbekistanu bawełnianą potęgę, największego eksportera tego surowca na świecie. I tak się też stało - do tej pory kraj ten przoduje w uprawie tej rośliny.

Nikt jednak nie przewidział, że ogromne Morze Aralskie, będące czwartym zbiornikiem świata, zacznie wysychać. Ale zaczęło. Bo kanały zbudowano niedokładnie, bez podstawowych zasad hydrologicznych, znanych już w starożytności. Bo ludzka chciwość i arogancja zwyciężyły nad zdrowym rozsądkiem. Aral zaczął umierać. O tej tragicznej historii rozmawiam z Bartkiem Sabelą, autorem książki Może (morze) wróci.

Katarzyna Olczak: Historia Morza Aralskiego nie jest powszechnie znana. Świat zamknął na nią oczy, większość ludzi nawet nie wie, gdzie ono leżało i co tam się wydarzyło. Jak Pan się o niej dowiedział?
Bartek Sabela: To był przypadek. Któregoś dnia znalazłem zdjęcie, na którym lekko wyleniały wielbłąd spacerował obok sporego, rdzewiejącego statku. Wielbłąd plus statek - to zazwyczaj w parze nie idzie. Zaintrygowało mnie, zacząłem zgłębiać temat i szybko wyłoniła się tyleż fascynująca, co tragiczna, wielowątkowa historia umierającego świata, świata po apokalipsie spowodowanej ludzką głupotą i arogancją.

To wręcz niewiarygodne. 50 lat temu po morzu pływały statki, dziś w tym miejscu jest pustynia, po której spacerują wielbłądy... Właśnie dlatego postanowił Pan udać się do Uzbekistanu i zobaczyć to na własne oczy?
No właśnie tak. Bo jak wygląda morze, którego nie ma? Ja nie mogłem sobie tego wyobrazić, a to, co widziałem na zdjęciach, zdawało się tak tragiczne, że wręcz nierealne. Postanowiłem pojechać i zobaczyć na własne oczy. Było coś ogromnie wzruszającego i smutnego w tej historii, coś, od czego nie mogłem się uwolnić.

Uzbekistan jest dziś typowym postsocjalistycznym państwem. Ciężko uwierzyć w te historie, które Pan przytacza o kuracjuszach, kurortach, atrakcjach dla turystów. Nad Aralem kwitło życie. Dziś krajobraz jest tam księżycowy: marazm, pustka, gnijące bajoro. Po czasach świetności nie został nawet ślad.
Sprostujmy: tak jest na północy Uzbekistanu, w republice Karakałpakstanu. Taszkent jest wielkim, dość bogatym miastem. / Fot. Materiały prasowe Inne miasta - np. Samarkanda, Buchara - też też się rozwijają. Ale Karakałpakstan to inna kraina - zapomniana, oniryczna, nierealna wręcz, ogromnie zniszczona i przerażająco biedna. Zwłaszcza w rejonie Morza Aralskiego. Tu nic już nie przypomina krajobrazu sprzed 50 lat. Niegdyś Amu-daria sunęła spokojnie przez piękne tereny – oazę Azji Środkowej. Tu rosły lasy, sady, kwitło rolnictwo, rybołówstwo i turystyka. Proszę sobie wyobrazić, że tu żyły takie zwierzęta jak tygrysy, gepardy, flamingi.

Teraz ludzie żyją tutaj pośrodku skrajnie nieprzyjaznej pustyni, w zasadzie odcięci od świata. Miasta legły w gruzach, większość mieszkańców uciekła. Nie ma już lasów ani sadów. Żyją z zasiłków. W Mujnak, czy w Uchsay, nie ma wody bieżącej, prąd jest tylko godzinę w ciągu dnia. Tu naprawdę jest skrajnie beznadziejnie. A jednak jakaś garstka ludzi tam została i czeka w nadziei, że ich Aral kiedyś wróci...

To niesamowicie przygnębiająca wizja. Wróćmy jednak do początków - poznał Pan tę historię i postanowił wyjechać do Azji. Udało się dotrzeć do Karakałpakstanu i co się dalej wydarzyło? Stanął Pan na dnie zbiornika i wtedy postanowił napisać książkę?
Nie, zupełnie nie. Ja tam pojechałem sam dla siebie. Historia z książką zaczęła się znacznie później, rok później, po tym, jak mój pokaz wygrał główną nagrodę na festiwalu 3 Żywioły. Wtedy wydawnictwo Bezdroża zaproponowało mi bym spisał tę historię. I tak powstało "Może (morze) wróci".

Opowiada Pan o wydarzeniach na pustyni Kara-kum całkiem zwyczajnie, prostym językiem, bez patosu, nie odsuwając od siebie emocji. Taki był zamysł?
Trudno powiedzieć, czy taki był zamysł. Książka to mój debiut. Ostatni raz pisałem na maturze chyba! Pisanie tej książki było dla mnie ogromnym wyzwaniem i bardzo ciekawym doświadczeniem. Starałem się pisać tak, jakbym opowiadał tę historię komuś przy szklance herbaty, emocjonalnie, ale prostym językiem, potocznym. Uważam, że taki sposób przekazu jest najlepszy dla takich historii.

"Może (morze) wróci” to pozycja bardzo sensualna. Podróżuje w niej Pan po Uzbekistanie, chłonąc smaki i zapachy tego kraju. Nie mogłam czytać tej książki, bo cały czas byłam głodna.
Bardzo mi miło to słyszeć! Ogromny komplement! To dlatego, że dla mnie Uzbekistan taki właśnie był. Jeśli udało mi się to choć troszkę przekazać, to niezmiernie się cieszę. Uzbekistan to właśnie niekończące się kolory, smaki, faktury i detale. Czasami wręcz jest się tym przytłoczonym, trudno to objąć. Wystarczy spojrzeć na mozaiki medres Samarkandy lub zaciągnąć się powietrzem na bazarze Siab.

Czytaj dalej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Nieprawda, że "Aral umarł przez ludzką arogancję", bo Aral umarł przez sowiecką ignorancję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zniknięcie morza Aralskiego to katastrofalny wynik aroganckiej działalności . Słów brak. Morze Kaspijskie jest także bardzo zagrożone, zmniejsza się z dnia na dzień. Morze Martwe niknie w oczach. I co? i ciągle niektórzy twierdzą, że działalność człowieka wcale Ziemi nie szkodzi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tą samą "myślą techniczną" po wojnie posługiwali się nasi melioranci, m.in. w północno-wschodniej Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak - o kanałach, zawracaniu kierunku biegu rzek i wielkich inwestycjach zwycięskiego komunizmu pod wodzą batiuszki Stalina opowiadano nam w podstawowej szkole. O tragicznych efektach tej "myśli technicznej" nikt potem już nie mówił.

Ukłony i wyrazy uznania dla Autora książki; pierwszej ale zapewne nie ostatniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetnie, profesjonalnie poprowadzony wywiad i bardzo ciekawy temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy materiał!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.