Facebook Google+ Twitter

Jak wyglądało Święto Łodzi w sobotę?

Jedną z wielu atrakcji Święta Łodzi miały być koncerty bardziej i mniej popularnych zespołów. W sobotę wieczorem główną gwiazdą mieli być Normalsi.

Tuż przed godziną 21 wraz ze znajomymi dotarliśmy na ulicę Piotrkowską. W tym czasie akurat grał zespół Nefer. Szczerze mówiać, to jedyne o czym myśleliśmy, to to żeby jak najszybciej odejść, jak najdalej od sceny. To co słyszeliśmy kompletnie nas nie przekonywało, mimo tego, że większość z nas lubi rocka’a. Gdzieś w Internecie przeczytałam, że to polskie Tokio Hotel. Strzał w 10. Część publiki, tuż przy scenie, wyglądała jakby się dobrze bawiła, a reszta? Robiła to co my – uciekała. Jak dla mnie to była pierwsza porażka podczas Święta Łodzi.

Koncert Normalsów. / Fot. Patrycja CychnerPrzeszliśmy się Piotrkowską, aby wrócić kiedy na scenie pojawią się Normalsi. Po drodze mijaliśmy spore tłumy ludzi. Piotrkowska tętniła życiem! Ogródki piwne wypełnione były po same brzegi, sporo ludzi siedziało na murkach, rozmawiało, każdy się dobrze bawił. Sklepy pootwierane w tym czasie na pewno nie narzekały na brak klientów.

Kiedy dotarliśmy z powrotem pod scenę Normalsi grali już jeden z ostatnich kawałków. Nigdy za nimi szczególnie nie przepadałam i miałam nadzieję, że może jakoś tym koncertem przekonają mnie do siebie. Pierwsza piosenka nie wpadała w ucho. Następna nie została w pamięci. Kolejna – nie sprawiła, że nuciłam ją później pół wieczoru. W końcu podziękowali za koncert, pożegnali się i zeszli ze sceny. Jak to zawsze bywa musi być dobrze zaplanowany bis. Pojawił się prowadzący, zapytał czy chcemy jeszcze, kiedy „Tak” krzyknęła tylko część ludzi stojąca tuż pod sceną, starał się nas przekonać, że bardzo chcemy usłyszeć ich jeszcze raz. Zespół pojawił się ponownie zagrał piosenkę, a potem wokalista zaczął przedstawiać członków zespołu. Jak ja nie lubię kiedy bis jest tak szczegółowo zaplanowany. Dla mnie osobiście „bis” to dopełnienie koncertu kiedy publika się dobrze bawiła i ma ochotę usłyszeć jeszcze dwa - trzy utwory. To normalne, zespół musi się na to przygotować, tak już to jest. Ale ja już wolę jakby chociaż udawali, że to dla nich szok i że są tak świetnym zespołem, że zagrają coś jeszcze bez przygotowania. Wydaje mi się, że w takich sytuacjach powinno być widać klasę zespołu. A Normalsi? Nie dość, że przedstawianie zespołu zostawili na bis, to na dodatek kiedy tłumy domagały się piosenki „Łajza” oni zagrali jakiegoś smęta (bo oczywiście to było zaplanowane). Każdy inny zespół z wyższej półki słysząc takie okrzyki jak były wczoraj, zmieniłby plany i zrobiłby wszystko, żeby uszczęśliwić publikę.

Koncert Normalsów. / Fot. Patrycja CychnerGromadka ludzi pod sceną skakała, część par stojąca blisko sceny była bardziej zajęta sobą i, myślę że to będzie dobre słowo, obrzydzała innym słuchanie koncertu, a inni po swoich minach pokazywali coś w stylu „co ja tu robię?”. Moim zdaniem była to kolejna porażka Święta Łodzi.

Jednak były też rzeczy które ratowały całą sytuację. Wystarczyło dobre towarzystwo i świetny pomysł z organizacją Nocy Muzeów. Poza tym nawet sama przechadzka Piotrkowską potrafi umilić czas. Dlatego mimo beznadziejnej muzyki w tle, można było dobrze bawić się podczas sobotniej części Święta Łodzi.

P.S. Na koniec chciałabym pogratulować policji i straży miejskiej świetnej organizacji i wspaniałego pilnowania porządku
oraz jakże wielkiego zaangażowania w pracę jaką wykonują.

Te tłumy ludzi (również niepełnoletnich) pijących piwo na każdym kroku, ten brzęk potłuczonych butelek pod nogami i strach w momencie kiedy się odchodziło na parę kroków od Piotrkowskiej, to najlepszy dowód jak "rzetelnie" tego dnia pracowały służby porządkowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Również byłam na tym koncercie...i tak zgadzam się zespół Nefer jest koszmarem nie z tej ziemi! Ale nie mogę się zgodzic co do zespołu NORMALSI!! Oni byli ,,porażką święta Łodzi''?? Ludzie, który znają się na muzyce uznają to za bardzo dobry zespół, więc...ach szkoda gadcccc! Współczuje słabej pamięci co do piosenek, bo nawet moja siostra, która nie zna ich muyki (po koncercie jest już bardzo obeznana) śpiewał po powrocie śpiewała ich piosenki. Bo ja wiem czy wyglądali jakby uważali się za super, świetny zespół - byli normalni, skromni i zadowolenie z ,,miłej i wiernej''publiczności''. Nie będę już się dalej rozpisywac bo to chyba nie ma sensu.
P.S. Widac po artykule, że nie jesteś chyba młoda osobą, albo masz ,,stary;; sposób bycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.