Facebook Google+ Twitter

Jak wygrać z państwem polskim przed Trybunałem w Strasburgu?

Ostatnią wiadomością ze Strasburga jest wygrana uznanego za kłamcę lustracyjnego byłego posła Tadeusza Matyjka z Rzecząpospolitą Polską. Czy łatwo pokonać Polskę w Strasburgu? Czy rzeczywiście w Strasburgu przegrywa polskie państwo? Kto za to płaci?

Dokumenty dot. skargi Marka Ciesielczyka. Fot. Marek Ciesielczyk / Fot. Fot. Marek CiesielczykNiemal wszystkie media informują dzisiaj o wygranej byłego posła SLD, Tadeusza Matyjka z RP. Nie wiadomo tylko czy z trzecią, czy już czwartą? Matyjek wygrał, gdyż udowodnił przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, że nie miał tych samych praw w czasie procesu co strona przeciwna, czyli Rzecznik Interesu Publicznego, który zarzucił mu kłamstwo lustracyjne, gdyż nie mógł wynosić notatek z archiwum akt tajnych IPN. Matyjek wskutek wyroku, uznającego go za kłamcę, stracił jako pierwszy poseł RP mandat poselski i nie mógł pełnić funkcji publicznych przez 10 lat.

Można w tym miejscu zrobić duże oczy - dlaczego Matyjkowi nie pozwolono wynosić z archiwum swoich własnych notatek? Przecież to oczywiste, że w takim przypadku musiał wygrać sprawę w Strasburgu. Polski wymiar sprawiedliwości (niektórzy mówią "niesprawiedliwości") popełnia tak dużo rażących błędów, iż Polska od kilku lat jest w czołówce krajów z największą liczbą skarg, wpływających na własne państwo do Strasburga (bardziej niezadowoleni ze swoich sądów są tylko Turcy i Włosi).

Jako, że sam prowadziłem (i to z powodzeniem) sprawę formalnie przeciwko państwu polskiemu, wiem, "jak to się robi". Wielu obywateli państw, które podpisały stosowną konwencję, wnosi skargi z powodu przedłużających się postępowań sądowych. Moja sprawa przed Trybunałem w Strasburgu trwała ok. 6 lat. Jeszcze w czasach rządów AWS, jako obywatel legalista złożyłem w Urzędzie Miasta Tarnowa prawidłowo sporządzone zawiadomienie o chęci zorganizowania przeze mnie zgromadzenia publicznego przed blokiem, w którym mieszkał ówczesny senator AWS, Andrzej Sikora. Powodem było moje (i wielu innych mieszkańców Tarnowa) niezadowolenie z działalności senatora.

Ówczesny prezydent miasta Tarnowa, niejaki Józef Rojek, kolega partyjny z AWS senatora Sikory, zakazał mi zorganizowania demonstracji. Jednym z uzasadnień tego zakazu było to, że demonstracja mogłaby przeszkodzić sąsiadom senatora z jego bloku oraz bloków sąsiednich oglądać telewizję. Jako obywatel legalista odwołałem się od decyzji prezydenta Tarnowa do Wojewody Małopolskiego, pana Masłowskiego. Ten także należał do AWS, więc podtrzymał zakaz prezydenta. Jako obywatel legalista odwołałem się od tego zakazu do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Nie wiem, czy sędziowie też sympatyzowali z AWS, ale także i oni podtrzymali zakaz prezydenta i wojewody. Jako obywatel legalista zwróciłem się więc do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ten (chyba nie był z AWS?) skierował do Sądu Najwyższego wniosek o rewizję nadzwyczajną. Sędziowie (też chyba nie byli z AWS?) uznali moje racje i mogłem w końcu zorganizować demonstrację. Jako że wszystkie te postępowania trwały kilka lat, senator przestał być senatorem i nie miałem przeciwko komu protestować.

Sprawa stała się tak głośna, że opisała ją "Rzeczpospolita" i to na pierwszej stronie swego dodatku prawnego. W międzyczasie złożyłem skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i kilka miesięcy temu otrzymałem od państwa polskiego propozycję zawarcia ugody. Ponieważ ja żądałem od RP 10 tys. euro tytułem odszkodowania, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaproponowało mi w tej ugodzie 10 tys. złotych. Jako obywatel legalista, rozumiejący trudną sytuację IV RP zgodziłem się na zawarcie ugody (z moim w końcu państwem) i wkrótce na moim koncie znalazła się w/w suma. Mam nadzieję, że różnica między moim żądaniem, a propozycją mojego państwa, tj. 30 tys. zł zostanie przeznaczona na doszkolenie polskich sędziów, by w przyszłości nie popełniali błędów, narażających polskich podatników na tego typu koszty, jak odszkodowania przyznawane obywatelom IV RP przez Trybunał w Strasburgu.

PS

W tymże Trybunale znalazła się niedawno jeszcze jedna moja skarga w związku z tym, że tarnowski sąd w pierwszej instancji uznał mnie za przestępcę, dlatego m.in., że publicznie stwierdziłem (to jest dokładny cytat!), iż "lokalna telewizja kablowa jest nieobiektywna". Nikt nie wierzy, że sąd w środkowej Europie, w XXI wieku, w demokratycznym państwie prawa, które jest członkiem UE, mógł wydać taki wyrok. Tak się jednak stało naprawdę!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brawo dla Marka i plus!. Nareszcie tu ktoś z pomysłami i wielu ciekawostek można się dowiedzieć. Świetnie opisana historia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.