Facebook Google+ Twitter

Jak wysycha Wisła...

Wielki bałagan personalny, zagubiona polityka klubowa, próżne szukanie wybawienia i lepszych wyników oraz doprowadzone do granicy wytrzymałości nerwy kibiców. Czy po latach dominacji na polskich boiskach Wisła Kraków ukazuje powoli swoje dno?

Niedoszli zbawiciele


Piłkarzom Wisły na nic zdają się błagania, tracą punktu z najsłabszymi. Radosław Sobolewski w zremisowanym meczu z Arka Gdynia.Po odejściu ojca licznych sukcesów (z zawojowaniem krajowych rozgrywek i bajkowym epizodzie w Europie włącznie), Henryka Kasperczaka, działacze "Białej Gwiazdy" poszukiwali godnych jego następców. Żaden z nich nie zdołał jednak przez dłuższy okres zagrzać miejsca w klubie. Trenerzy Wisły zmieniali się szybciej niż pogoda pod Wawelem. Przez siedzibę przy ul. Reymonta w czasie kilku lat przewinęli się Werner Liczka, Jerzy Engel, Dan Petrescu, Tomasz Kulawik, Dragomir Okuka i Adam Nawałka. Tak polscy, jak i zagraniczni szkoleniowcy zespołu Bogusława Cupiała nie zbawili. Co więcej, każda kolejna roszada na ławce trenerskiej coraz bardziej pogłębiała kryzys krakowian, a tyle charyzmatyczny i ambitny, co kapryśny, a chwilami śmieszny w swoich działaniach właściciel, zmierzał w ślepą uliczkę. Bo skoro zbyt częste zawirowania personalne żadnej drużynie na dobre nie wyszły, to istne tornado mogło ją wręcz zabić.
Z każdym sezonem siła i potęga Wisły malała w oczach ciągle żądnych nowych trofeów kibiców. Bezsilni szkoleniowcy nie tylko nie zdołali zaspokoić niezmierzonych ambicji o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów, lecz powoli dawali się też doganiać peletonowi pościgowemu w ekstraklasie. Misję ratowania zespołu i odzyskania straconego na rzecz Legii Warszawa tytułu mistrzowskiego zarząd klubu powierzył w grudniu 2006 roku Adamowi Nawałce. Dotychczasowe efekty pracy doświadczonego trenera są jednakże olbrzymim rozczarowaniem, a środowisko już huczy od plotek, że i jego dni pod Wawelem są policzone. Ale o tym za chwilę.

Ucieczka z tonącego okrętu


Świadomi braku perspektywy sportowego spełnienia w barwach "Białej Gwiazdy", Kraków zaczęli opuszczać jej czołowi zawodnicy. Poza granicami kraju angaż w lepszych ligach znaleźli głodni regularnych występów w europejskich pucharach Kamil Kosowski, Mirosław Szymkowiak, Maciej Żurawski czy Tomasz Frankowski. Zgodnie ze szczurzą taktyką, wszyscy uciekli z tonącego z każdym sezonem okrętu. Najbliższego lata z Wisły ewakuuje się również nieoceniony talent Jakub Błaszczykowski, szukając futbolowej arkadii w Dortmundzie, a jednocześnie stając się najdroższym polskim piłkarzem. Jeśli olbrzymie żądze i desperackie ambicje działaczy nie zaowocują w niedalekiej przyszłości dobrymi wynikami, to masowa emigracja z ul. Reymonta stanie się faktem szybciej niż ktokolwiek może przypuszczać. Wszak nikt nie będzie chciał uczestniczyć w procesie zatapiania "Titanica polskiej piłki".

Pasmo rozczarowań, tytuł coraz dalej


Również trwająca runda rewanżowa Orange Ekstraklasy jest dla Wisły pasmem rozczarowań, a fale złości i bezsilności jakie zalewają klub, coraz bardziej zamazują wizję świetlanej przyszłości. Po czterech meczach podopieczni trenera Nawałki mają na koncie zaledwie sześć punktów, choć piłkarską wiosnę rozpoczęli niezwykle udanie. Wysokie zwycięstwo 4:0 w Zabrzu musiało zasiać optymizm i dodać zespołowi mocy w pogoni za czołówką tabeli. Mecz z Górnikiem ukształtował także fundament zespołu, który w przyszłości walczyć miał o najwyższe cele. Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet najżyźniejsza gleba nie jest w stanie zastąpić bezcennego deszczu. A kolejne tygodnie przyniosły krakowianom wyłącznie bolesną suszę. Jeśli remis przed własną publicznością z plasującą się w dolnych rejonach Arką Gdynia miał być ostrzeżeniem dla drużyny, to nie zostało ono potraktowane poważnie. Minęło kilka dni, a Wisła straciła punkty z zamykającą ranking ekstraklasy imienniczką z Płocka, nie prezentując niczego, co odzwierciedlać mogło aspiracje klubu w tym sezonie. Niedawny bezbramkowy rezultat w Kielcach jeszcze bardziej pogłębił dystans między "Białą Gwiazdą" a uciekającą grupą najlepszych. I choć osiem punktów straty do okupującego fotel lidera Zagłębia Lubin nie jest ilością astronomiczną i niemożliwą do odrobienia, to utrzymując obecną dyspozycję krakowianie będą mogli zapomnieć o mistrzostwie.

Cieniem zawodnika, określanego przez wielu jako jeden z największych talentów polskiej piłki, jest Paweł Brożek. 24-letni napastnik, typowany do godnego zastąpienia w ataku zespołu niezapomnianych Żurawskiego i Frankowskiego, regularnie marnuje dogodne sytuacje strzeleckie. Dłużni nie pozostają mu partnerzy, a wysiłek i umiejętności jedynej świecącej gwiazdy drużyny - Jakuba Błaszczykowskiego - idą na marne. Jeśli Wisła nie zacznie systematycznie wygrywać arcyważnych pojedynków, to potęga klubu wyschnie szybciej, niż można się spodziewać. Jedynie zwolnienie trenerskiego stołka przez Adama Nawałkę jest dla niektórych kwestią czasu i nie będzie zbyt dużym zaskoczeniem. Przecież w żonglowaniu szkoleniowcami włodarze "Białej Gwiazdy" są prawdziwymi mistrzami. Cóż, w czymś trzeba.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Takiego tytuły nie wymyśliłby nawet Szpaku prawdziwy kreator wykwintnych metafor. Wielki plus. Może ktoś przeanalizuje LEgię :D:D:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

[+] za fantastyczny tytuł;] I artykuł - ciekawie się czyta...
A mnie cieszy troszkę upadek Wisły. Przynajmniej w lidze ciekawiej jest. A skoro i tak na fazę grupową LM nie mogła się załapać to nawet nie żal, że się stacza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.